Co on sobie wyobrażał? Bo niby uwierzę w bajeczkę z wujkiem! A jeszcze Noah mnie podejrzewa, że go nasłałam. Przy kolacji pokłóciliśmy się tak, że w połowie posiłku mój brat przeniósł się do salonu. Po jedzeniu posprzątałam i poszłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam błądzić myślami. Nie wiem dlaczego akurat wokół Harrego. "Przecież ja go nienawidzę. Ten sukinsyn mnie pocałował! Ale jego usta są takie pełne, delikatne i czułe... kurwa! O czym ja myślę?! On obmacywał moje pośladki! Jego ręce są takie silne i duże... musi być dobry w łóżku... Czy ja , kurwa, wariuję?! Dlaczego tak o nim myślę?! Mogłam mu władować od razu kulkę w łeb! Nie miałabym wyrzutów sumienia." Leżałam tak i kłóciłam się sama ze sobą. W pewnym momencie wydałam z siebie jęk na znak, że się poddaję i moje myśli wygrały.
- Alice, dobrze się czujesz?- zapytał zmartwiony Jace, który nie wiem jak długo stał w drzwiach.
- Tak... Nie.
- No dawaj co się dzieje Al? - usiadł obok mnie na łóżku i wpatrywał się w moje oczy. Nie chciałam z nim o tym gadać, więc niewiele myśląc wpiłam się w jego usta, zapominając, że jestem na niego zła. Jemu chyba, a raczej na pewno się spodobało. Złapał mnie za biodra i usadził na sobie tak, że siedziałam okrakiem. Pomimo, że całowałam Jace wiele razy, teraz było coś nie tak. Albo on już nie umie tak dobrze całować, albo ja jestem lepsza. Jednak mój "głosik" miał lepszy pomysł: "To przez Harrego, on jest najlepszy!"
Nie wiem komu chciałam udowodnić, że tak nie jest. Ściągnęłam koszulkę Jace'a przez głowę cały czas całując go namiętnie. Jego ręce błądziły po moim ciele. Zatrzymał się przy moim staniku. Dwoma palcami, bez problemu, odpiął przez bluzkę stanik. Włożył ręce pod materiał i zaczął masować moje piersi. Przeniosłam się z pocałunkami na jego szyję. Moje ręce błądziły po jego torsie. Jechały coraz niżej, aż w końcu dotarły do gumki od bokserek. Już miałam wsadzić tam rękę, gdy nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się z trzaskiem.
- Tak myślałem, że spotkam was w takiej pozycji!
- Kurwa Simon naucz się pukać! - syknęłam nie odrywając się od Jace'a.
- Dobra sory, sory - roześmiał się.
- Dupek!
- Dzięki Al. A tak w ogóle to szykuj się, jedziemy.
- Nie chce mi się - mruknęłam.
- Dokończymy później - szepnął mi Jace do ucha, jednocześnie ściskając moje piersi przez co wydałam z siebie jęk.
- No dobra- odszepnęłam - ile lat ?
- 23 - powiedział Simon i wyszedł.
Pocałowałam jeszcze raz Jace'a i zeszłam z niego. Był niezadowolony. Ja zresztą też. Hmm... stanęłam przed szafą. Ofiara ma 23 lat, czyli napalony idiota.
- Coś seksi i bez zamka, żebym mógł łatwiej z Cię rozebrał wieczorem - mruknął mi do ucha ciemnowłosy. Roześmiałam się tylko. Na dworze było ciepło, więc wzięłam białą bokserkę i obcisłą czarną spódniczkę, która dużo nie zakrywała. Do tego założyłam czarne wysokie szpilki. Przebrałam się w to przed szafą nie zważając, że na łóżku nadal leży Jace. Co chwilę mruknął jakiś pochlebny komentarz, ale wiedział, że nie może mi teraz przeszkadzać. W końcu chodzi również o jego kasę. Poszłam do łazienki i zaczęłam makijaż. Nie lubię być taka jak inne, więc muszę mieć swój "znak". Jako, że w klubach jest ciemno i często nie widać oczu to ja zakładam specjalne rozświetlające soczewki. W ciemnościach bardzo dobrze je widać. Po zrobieniu mocnego makijażu weszłam z powrotem do mojego pokoju. Jace'a już nie było.
- Pewnie znudził się czekając- pomyślałam. Założyłam szpilki i wyszłam z pokoju. Od razu poczułam rękę w talii. Ktoś szepnął mi do ucha:
- Ślicznie wyglądasz- i cmoknął mnie w policzek.
- Oh dziękuję, Ty Jace też- spojrzałam na jego... garnitur ?!
- To nie wiesz? Idziemy na bankiet.
----------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :) czekam na opinie :D
wtorek, 25 marca 2014
niedziela, 16 marca 2014
Ogłoszenie !
Siemka,
piszę to w osobnym poście, bo widzę, że nie bardzo czytacie to pod rozdziałami. Dodałam już 6 rozdziałów a komentarzy jest nadal 0! Nie wiem czy Wy to czytacie, czy nie ale wejścia są i bardzo chciałabym poznać Waszą opinię. Nie będę pisać pod rozdziałami czegoś typu "2 komentarze= nowy rozdział" bo dla mnie samej jest to wkurzające. Ale proszę wyraźcie swoją opinię na temat tego opowiadania. Czekam :)
piszę to w osobnym poście, bo widzę, że nie bardzo czytacie to pod rozdziałami. Dodałam już 6 rozdziałów a komentarzy jest nadal 0! Nie wiem czy Wy to czytacie, czy nie ale wejścia są i bardzo chciałabym poznać Waszą opinię. Nie będę pisać pod rozdziałami czegoś typu "2 komentarze= nowy rozdział" bo dla mnie samej jest to wkurzające. Ale proszę wyraźcie swoją opinię na temat tego opowiadania. Czekam :)
środa, 12 marca 2014
Rozdział 6
Harry nie przerywając pocałunku odwrócił się tak, że to on opierał się o ścianę. Uwolniłam jedną rękę. Namacałam broń na pasku. Lewą ręką odczepiłam ją a prawą położyłam tak, że pistolet spadł idealnie na nią. Próbowałam go odepchnąć, ale na marne. Zatrzymał swój język dopiero, gdy zimna lufa mojego pistoletu dotknęła jego prawej skroni. Odsunął się zaskoczony.
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
- Alice, śliczna, nie przesadzaj!
- Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
- Hej Al! Wygraliśmy! Wszyscy! -krzyknął Noah, a ja się do niego przytuliłam.
- Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał o sobie znać. Odkleił się.
- I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
- Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
- Alice, śliczna, nie przesadzaj!
- Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
- Hej Al! Wygraliśmy! Wszyscy! -krzyknął Noah, a ja się do niego przytuliłam.
- Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał o sobie znać. Odkleił się.
- I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
- Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)