Po 5 minutach siedziałam już w samochodzie Jace'a. Ciekawe kiedy zauważy, że zwinęłam mu kluczyki. Gdy podjechałam pod budynek było już bardzo mało aut. Impreza najwyraźniej się skończyła. Wysiadłam z pojazdu i ruszyłam ku wejściu. W drzwiach wpadł na mnie jakiś facet.
- Co robisz ślepoto?!
- Ja?! To Ty...- urwał w połowie zdanie. Podniosłam głowę i aż się ucieszyłam, że na mnie wpadł.- Witaj śliczna, myślałem, że już się nie zobaczymy.
- Właściwie to ja z Tobą chciałam się spotkać.
- Doprawdy w jakiej sprawie?- już miałam mu powiedzieć, ale jakiś mężczyzna "odbił" jego uwagę ode mnie. Mówił coś do niego. Nie rozumiałam, to było chyba po francusku. Jedyne co zrozumiałam to zdanie wypowiedziane przez Harrego "Zayn zajmij się nią" i odszedł. Nie wiedziałam co się dzieje, więc wyciągnęłam z torebki papierosy przy okazji sprawdzając czy mam broń. Oczywiście na swoim miejscu. Nie zwróciłam uwagi, że ktoś podszedł.
- Ognia?- nadstawiłam papierosa.
- Dzięki.
Staliśmy tak chwilę. Zaczęłam przyglądać się mężczyźnie. Wysoki, lekko umięśniony, krótko obcięty brunet. Największe wrażenie zrobiły na mnie jego tatuaże.
- Co przedstawiają?- wskazałam na jego prawe ramię całe pokryte tuszem.
- Wszystkie ważne momenty aż do zwykłych zachcianek i przypałów z kolegami.- powiedział głębokim oraz szorstkim głosem. Patrzył na mnie. Ale nie tak subtelnie. On się na mnie gapił. Gdy skończyłam palić, wyrzuciłam niedopałek i wyciągnęłam telefon.
- Podaj mi numer Harrego.
- Prośba czy rozkaz?
- Rozkaz- pewność siebie 1:0 dla mnie.
- Nie- 1:1
- Bo ?
- Harry czeka w klubie.
- Jakim ?
- Najlepszym.
- Zawsze jesteś taki tajemniczy?
- Tylko dla Ciebie- uśmiechnął się łobuzersko. Zrezygnowana schowałam telefon i wyciągnęłam kluczyki od samochodu Jace'a.
- Pojadę za Tobą.
- O nie, nie. Jedziemy moim.
- Zgoda.- poszłam za nim do luksusowego Bentley'a. Jak na faceta przystało, otworzył mi drzwi. Gdy ruszyliśmy przypomniałam sobie, że on nie wie jak mam na imię.
- Alice.
-Wiem- uśmiechnął się- Harry non stop o Tobie mówi.
- Psychol z niego?
- Nie. Ja mam na imię Zayn.
I nastała cisza. Po 10 minutach byliśmy w najlepszym klubie w mieście. Nawet nie przejmowałam się moim wyglądem. Muszę dorwać tego gnojka! Po wejściu jak zwykle nic nie widziałam, bo oślepiły mnie światła dyskotekowe. Nagle poczułam rękę w talii. Jego rękę.
- Zaprowadzę Cię do stolika, śliczna.- nie puszczając mnie przeciskał się przez tłum tańczących. Zaprowadził mnie do góry, do stolików VIP. Siedziało przy "naszym" jeszcze czterech innych mężczyzn i jakieś 2 zdziry.
- Chłopaki oto Alice- ogłosił Harry. -To jest Louis, Liam, Niall i Zayn'a już znasz.
Wszyscy przyglądnęli mi się uważnie. Laska na kolanach Niall'a poruszyła się niecierpliwie, a druga wręcz pożerała Harrego wzrokiem. Chyba była z nim, ale pojawiłam się ja i myśli, że jestem jej konkurencją. Co to to nie!
- Hej -przywitałam się. Nie minęła chwila, a już byłam całowana po policzkach i przytulana.
- Jakiego chcesz drinka, skarbie? -zapytał Liam.
- Wódkę z ananasem - odwzajemniłam uśmiech. Usiadłam między Harrym a Niall'em. Po chwili dostałam mój napój. Pociągnęłam łyka i uświadomiłam sobie jak dawno nie piłam alkoholu. Gdy ja opróżniałam szklankę chłopacy poszli tańczyć. Zostaliśmy sami.
- Zatańczymy?- nie wierzyłam, że to powiedziałam!
Po dwóch minutach byliśmy już na parkiecie. Wywijałam biodrami, ocierałam się o Harrego, podniecałam go. Tego wieczoru wypiłam jeszcze dwa drinki, ale nie panowałam nad sobą...
-------------------------------------------------------------
I jak oceniacie ? :D
sobota, 26 kwietnia 2014
wtorek, 15 kwietnia 2014
Rozdział 9
Zatańczyliśmy do kilku piosenek. Zaprosił mnie na drinka. Nie miałam jak odmówić. Jak zawsze starałam się nie słuchać, aby się do niego nie przywiązać. Jace siedział blisko w razie czego. Po 30 minutach stwierdziłam, że już czas. Zapytałam się go czy nie wyszedłby ze mną, ponieważ muszę zapalić. Udało się! Mrugnęłam do Jace'a. Ruszył za nami.
- Przepraszam, mogę prosić panią na słowo?- znowu ten debil!
- Jestem zajęta, nie mam czasu- odpowiedziałam grzecznie, posyłając mu mordercze spojrzenie. Na szczęście dał za wygraną. Dlaczego ten Harry utrudnia mi życie?!
Wyszłam na dwór razem z moim celem. Już widziałam zbliżający się samochód Noah'a.
- Nie ładnie mieć długi- uśmiechnęłam się do zdezorienowanego mężczyzny. Właśnie w tym momencie Jace złapał go za ramię, a drzwi otworzyły się od samochodu. Wepchnęli go do środka beż zatrzymywania się.
- Dobra akcja- posłał mi uśmiech Jace i złapał mnie za rękę. Nie protestowałam. Podeszliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi. Usiadłam się na miejscu pasażera, a po chwili już jechaliśmy.
- Wkurwić Cię jak zawsze?
- Nie dzięki, ten idiota, Harry, wystarczająco podniósł mi ciśnienie- odpowiedziałam mu bardziej oschle niż zamierzałam. Spojrzał się na mnie podejrzliwie, ale nic nie powiedział. Całą drogę milczeliśmy. Po dojechaniu do naszej tajnej kryjówki nie czekałam aż Jace otworzy mi drzwi. Wyszłam z samochodu mocno uderzając szpilkami w beton. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo tego potrzebuję. Byłam już przy wejściu, gdy usłyszałam, że mój towarzysz dorównał mi kroku.
- Dasz radę- wyszczerzył się Jace i klepnął mnie w lewy pośladek. Gdyby wzrok mógł zabijać! Weszłam do pomieszczenia w momencie zakończenia wiązania faceta przez Simona i Chad'a. Powysyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. Zdjęłam marynarkę i związałam włosy w kucyka. Moje rysy twarzy wyglądają wtedy surowiej. Dałam chłopakom znak, że mogą odwrócić krzesło z nieszczęśnikiem, gdy sama wzięłam mój pistolet. Twarz mojej ofiary była wykrzywiona z bólu i przerażenia.
- Odsłońcie mu usta- rozkazałam. Moi towarzysze byli bardzo zdziwieni, ale to ja tu teraz rządziłam, więc zrobili to co chciałam. Podeszłam bliżej krzesła.
- Błagam nie...
- Shhh...- uspokoiłam go- jak masz na imię?
Mówiłam to beztrosko, tak jakbyśmy prowadzili nadal spokojną rozmowę przy drinku.
- Pio... Piotr- jego głos się łamał.
- Jak ślicznie!- wyszczerzyłam się. Podeszłam jeszcze bliżej.
- To co Piotrze, było warto ćpać?- patrzył na mnie nie zrozumiałym wzrokiem.
- Ja nie ćpam- powiedział pewnie, ale dodał smutno- ale moja żona...
- Ohh... jak przykro! Ale dług ma coś, a raczej dużo- byłam tak zła na Harrego, że nawet nie współczułam temu kolesiowi. Zbliżyłam się jeszcze bardziej. Nachyliłam się tak, że miał idealny widok na mój biust.
- To co wolisz kulkę czy czas ?- mruknęłam mu do ucha.
-Czas - powiedział nie pewnie.
- Dobra odpowiedź- powiedziałam, szczerząc zęby i siadając na nim okrakiem- ale wiesz, że tak wolno Cię nie puścimy, co? Musimy jakoś Ci pomóc zapamiętać o nas. No i teraz znowu mam dwie opcje. Rozcięta warga i podbite oko czy skopany brzuch i rozcięta ręka ?
Piotr patrzył na mnie z przerażeniem. Kocham to uczucie, gdy inni się mnie boją. Koleś nie wiedział co powiedzieć.
- Hmm... skoro jesteś niezdecydowany to wszystko na raz?
- Nie... proszę...- zrobił błagalne oczy, co mnie jeszcze bardziej rozłościło.
-Chłopacy dajcie mi żyletkę- nie jestem masochistką, ani nie lubię sprawiać bólu innym, ale dziś coś mnie napadło. Wzięłam od Lucka potrzebne ostre narzędzie i zbliżyłam do twarzy Piotra. Jego oczy były rozszerzone w nienaturalny sposób. Czaiło się w nich przerażone, zdziwione i ból.
- Wiesz co Piotrze, oszczędzę Twojej twarzyczki- lekka ulga- a może jednak nie.
Znowu się napiął ze strachu, gdy przyłożyłam ostrze do jego policzka. Lubię bawić się uczuciami i obserwować reakcje. Zbliżyłam i oddaliłam jeszcze kilka razy żyletkę. Za ostatnim razem przybliżyłam tak blisko, że Piotr zamknął oczy. Skórę a ostrze dzieliły milimetry, gdy zamiast dotknąć go zimnym przedmiotem, musnęłam jego policzek małym palcem. Piotr drgnął, a mój uśmiech wyglądał pewnie jak u psychopaty.
- Cii... spokojnie- szepnęłam- pokażę Ci co tracisz mając żonę.
Poruszyłam biodrami zataczając koło. Ustawiłam żyletkę w ukosie do jego dolnej wargi i jednym ruchem rozcięłam ją. Krew zaczęła płynąć. Miał zamknięte oczy.
- Już możesz otworzyć- powiedziałam, a on posłusznie wykonał. Zbliżyłam jeszcze bardziej moje biodra.
- A co powiesz na...
- Al... koniec!- powiedział Noah tak donośnie, że aż odwróciłam głowę w jego stronę.
- Przykro mi, musimy się pożegnać Piotrze- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wstałam, rzuciłam żyletkę na stół, wzięłam marynarkę z torebką i wyszłam z pomieszczenia. Muszę coś jeszcze załatwić...
-------------------------------------------------------
taaa daaaa! :D i co jak oceniacie ? =)
- Przepraszam, mogę prosić panią na słowo?- znowu ten debil!
- Jestem zajęta, nie mam czasu- odpowiedziałam grzecznie, posyłając mu mordercze spojrzenie. Na szczęście dał za wygraną. Dlaczego ten Harry utrudnia mi życie?!
Wyszłam na dwór razem z moim celem. Już widziałam zbliżający się samochód Noah'a.
- Nie ładnie mieć długi- uśmiechnęłam się do zdezorienowanego mężczyzny. Właśnie w tym momencie Jace złapał go za ramię, a drzwi otworzyły się od samochodu. Wepchnęli go do środka beż zatrzymywania się.
- Dobra akcja- posłał mi uśmiech Jace i złapał mnie za rękę. Nie protestowałam. Podeszliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi. Usiadłam się na miejscu pasażera, a po chwili już jechaliśmy.
- Wkurwić Cię jak zawsze?
- Nie dzięki, ten idiota, Harry, wystarczająco podniósł mi ciśnienie- odpowiedziałam mu bardziej oschle niż zamierzałam. Spojrzał się na mnie podejrzliwie, ale nic nie powiedział. Całą drogę milczeliśmy. Po dojechaniu do naszej tajnej kryjówki nie czekałam aż Jace otworzy mi drzwi. Wyszłam z samochodu mocno uderzając szpilkami w beton. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo tego potrzebuję. Byłam już przy wejściu, gdy usłyszałam, że mój towarzysz dorównał mi kroku.
- Dasz radę- wyszczerzył się Jace i klepnął mnie w lewy pośladek. Gdyby wzrok mógł zabijać! Weszłam do pomieszczenia w momencie zakończenia wiązania faceta przez Simona i Chad'a. Powysyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. Zdjęłam marynarkę i związałam włosy w kucyka. Moje rysy twarzy wyglądają wtedy surowiej. Dałam chłopakom znak, że mogą odwrócić krzesło z nieszczęśnikiem, gdy sama wzięłam mój pistolet. Twarz mojej ofiary była wykrzywiona z bólu i przerażenia.
- Odsłońcie mu usta- rozkazałam. Moi towarzysze byli bardzo zdziwieni, ale to ja tu teraz rządziłam, więc zrobili to co chciałam. Podeszłam bliżej krzesła.
- Błagam nie...
- Shhh...- uspokoiłam go- jak masz na imię?
Mówiłam to beztrosko, tak jakbyśmy prowadzili nadal spokojną rozmowę przy drinku.
- Pio... Piotr- jego głos się łamał.
- Jak ślicznie!- wyszczerzyłam się. Podeszłam jeszcze bliżej.
- To co Piotrze, było warto ćpać?- patrzył na mnie nie zrozumiałym wzrokiem.
- Ja nie ćpam- powiedział pewnie, ale dodał smutno- ale moja żona...
- Ohh... jak przykro! Ale dług ma coś, a raczej dużo- byłam tak zła na Harrego, że nawet nie współczułam temu kolesiowi. Zbliżyłam się jeszcze bardziej. Nachyliłam się tak, że miał idealny widok na mój biust.
- To co wolisz kulkę czy czas ?- mruknęłam mu do ucha.
-Czas - powiedział nie pewnie.
- Dobra odpowiedź- powiedziałam, szczerząc zęby i siadając na nim okrakiem- ale wiesz, że tak wolno Cię nie puścimy, co? Musimy jakoś Ci pomóc zapamiętać o nas. No i teraz znowu mam dwie opcje. Rozcięta warga i podbite oko czy skopany brzuch i rozcięta ręka ?
Piotr patrzył na mnie z przerażeniem. Kocham to uczucie, gdy inni się mnie boją. Koleś nie wiedział co powiedzieć.
- Hmm... skoro jesteś niezdecydowany to wszystko na raz?
- Nie... proszę...- zrobił błagalne oczy, co mnie jeszcze bardziej rozłościło.
-Chłopacy dajcie mi żyletkę- nie jestem masochistką, ani nie lubię sprawiać bólu innym, ale dziś coś mnie napadło. Wzięłam od Lucka potrzebne ostre narzędzie i zbliżyłam do twarzy Piotra. Jego oczy były rozszerzone w nienaturalny sposób. Czaiło się w nich przerażone, zdziwione i ból.
- Wiesz co Piotrze, oszczędzę Twojej twarzyczki- lekka ulga- a może jednak nie.
Znowu się napiął ze strachu, gdy przyłożyłam ostrze do jego policzka. Lubię bawić się uczuciami i obserwować reakcje. Zbliżyłam i oddaliłam jeszcze kilka razy żyletkę. Za ostatnim razem przybliżyłam tak blisko, że Piotr zamknął oczy. Skórę a ostrze dzieliły milimetry, gdy zamiast dotknąć go zimnym przedmiotem, musnęłam jego policzek małym palcem. Piotr drgnął, a mój uśmiech wyglądał pewnie jak u psychopaty.
- Cii... spokojnie- szepnęłam- pokażę Ci co tracisz mając żonę.
Poruszyłam biodrami zataczając koło. Ustawiłam żyletkę w ukosie do jego dolnej wargi i jednym ruchem rozcięłam ją. Krew zaczęła płynąć. Miał zamknięte oczy.
- Już możesz otworzyć- powiedziałam, a on posłusznie wykonał. Zbliżyłam jeszcze bardziej moje biodra.
- A co powiesz na...
- Al... koniec!- powiedział Noah tak donośnie, że aż odwróciłam głowę w jego stronę.
- Przykro mi, musimy się pożegnać Piotrze- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wstałam, rzuciłam żyletkę na stół, wzięłam marynarkę z torebką i wyszłam z pomieszczenia. Muszę coś jeszcze załatwić...
-------------------------------------------------------
taaa daaaa! :D i co jak oceniacie ? =)
piątek, 4 kwietnia 2014
Rozdział 8
Przed wyjściem musiałam się jeszcze cofnąć po czarną marynarkę i dłuższą (do 3/4 ud) spódniczkę. Wyjęłam też soczewki, ale makijaż zostawiłam mocniejszy. Teraz wyglądałam bardziej szykownie. Widok wszystkich chłopaków w garniturach był na prawdę zaskakujący. Brakowało im tylko róży w zębach. Zaczęłam się chichotać sama do siebie, gdy oni w tym czasie zakładali buty. Spojrzeli się na mnie z miną "słoneczko przygrzało?". W tym momencie na korytarz wszedł Jace z czerwoną różą. Wręczył mi ją z prześlicznym uśmiechem.
- Czy Ty czytasz w myślach? - spytałam nadal zdziwiona.
- W Twoich zawsze, kochanie - mruknął mi do ucha.
Noah omówił plan. Jak zawsze wchodzimy ja i Jace, tym razem jako para, wyciągam podejrzanego z sali, skieruję go przed wejście, a chłopaki wpychają go do samochodu i wywożą. Tymrazem to nie będzie akcja kończąca się nieboszczykiem, lecz moja ulubiona- zastraszanie. Będę mogła mu grozić, a moi towarzysze będą ubezpieczać. Już mi się podoba. Wyszliśmy z domu. Musiałam jechać z czarnowłosym jednym autem. Jak dżentelmen otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł mi wsiąść. Wsiadł od swojej strony, odpalił silnik i ruszył. Z przyzwyczajenia włączyłam radio. Leciała akurat moja ulubiona piosenka, więc zaczęłam nucić.
- Al jak Ty ślicznie śpiewasz- zarumieniłam się. Ktoś kiedyś powiedział mi, że mam talent... no tak mój tata. Wymusiłam uśmiech w stronę Jace'a.
- Proszę, śpiewaj dalej kochanie
Zaczęłam nucić, a później coraz głośniej. W końcu śpiewałam już na cały regulator. Gdy piosenka się skończyła, chciałam ściszyć radio, lecz czarnowłosy mnie uprzedził i nacisnął guzik "cofnij". Okazało się, że piosenka była na płycie. Śpiewałam ją na okrągło przez 30 minut. Jace patrzył na mnie co chwilę z uśmiechem od ucha do ucha. Nareszcie skończyły się moje wycia godowe, bo dojechaliśmy do celu. Już chciałam otworzyć drzwi i wyjść, ale uprzedził mnie mój towarzysz. Pomógł mi wysiąść. Uśmiechnęłam się i powiedziałam szybkie dzięki. Po 10 minutach wchodziłam z Jace'm do sali bankietowej. Już przy wejściu oniemiałam. Wszędzie pełno złota.
- Gospodarze są dziani- powiedział do mnie czarnowłosy widząc moje krowie oczy. Udało mi się jednak nad tym zapanować. Ruszyliśmy do stolików gdzie siedzieli inni goście. Jak zwykle mieliśmy zmienione nazwiska. Usiedliśmy na wyznaczonych dla nas miejscach.
- Chcesz coś do picia? - zapytał jace, gdy odsunął mi krzesło.
- Z wielką chęcią, ale nic za mocnego - kultura pełną gębą. Czekałam na niego, gdy nagle usłyszałam:
- Czy mogę poprosić panią do tańca? - odwróciła się z zamiarem odmówienia. Zastygłam, gdy zobaczyłam kto to powiedział.
- Proszę Cię tylko do tańca. To nic złego, co?- uśmiechnął się Harry. Musiałam mu wygarnąć, ale przy stole siedziało za dużo osób. Wstałam, więc z uśmiechem przyklejonym do twarzy i podałam mu rękę. Wyszliśmy na środek parkietu.
- Skąd się tu wzięłaś śliczna?
- Miałeś mnie nie śledzić dupku! I nie mów do mnie tak.
- Spokojnie. Nie śledziłem Cię. Przyszedłem na urodziny kuzyna. A Ty co tu robisz? - zrobił się podejrzliwy.
- To nie Twój interes. Zostaw mnie w spokoju- gdy to powiedziałam, ujrzałam, że zbliża się do nas wkurzony Jace. Odsunęłam się od Harrego i poszłam w stronę mojego partnera. Udało mi się opanować Jace'a, aby nie podszedł do czerwonego.
- To nie ma sensu. Wyluzuj.- szepnęłam mu do ucha, a ten spojrzał się na mnie wzrokiem zabójcy.
- Zostawiłem Cię na pięć minut przy stoliku, a Ty już wyrywasz innych?! A do tego z innego - zasloniłam mu usta, ponieważ jeszcze wykrzyczał by to na środku parkietu.
- Jace, przestań robić awanturę. Powiedziałam mu, że ma się odpierdolić.- ups... nie to słownictwo. Kilka tańczących par spojrzało się na nas. Wzięłam wkurzonego chłopaka pod rękę i poprowadziałam na nasze miejsca. Przy stole nikogo nie było.
- Mamy robotę do zrobienia- przypomniałam mu. Jace pokazał mi kogo uwieść. Nawet przystojny facet. Ale złość, którą miałam w sobie nie mogła doczekać się zastraszania. Podeszłam do mężczyzny i poprosiłam do tańca.
-------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :D podoba się ? :3
- Czy Ty czytasz w myślach? - spytałam nadal zdziwiona.
- W Twoich zawsze, kochanie - mruknął mi do ucha.
Noah omówił plan. Jak zawsze wchodzimy ja i Jace, tym razem jako para, wyciągam podejrzanego z sali, skieruję go przed wejście, a chłopaki wpychają go do samochodu i wywożą. Tymrazem to nie będzie akcja kończąca się nieboszczykiem, lecz moja ulubiona- zastraszanie. Będę mogła mu grozić, a moi towarzysze będą ubezpieczać. Już mi się podoba. Wyszliśmy z domu. Musiałam jechać z czarnowłosym jednym autem. Jak dżentelmen otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł mi wsiąść. Wsiadł od swojej strony, odpalił silnik i ruszył. Z przyzwyczajenia włączyłam radio. Leciała akurat moja ulubiona piosenka, więc zaczęłam nucić.
- Al jak Ty ślicznie śpiewasz- zarumieniłam się. Ktoś kiedyś powiedział mi, że mam talent... no tak mój tata. Wymusiłam uśmiech w stronę Jace'a.
- Proszę, śpiewaj dalej kochanie
Zaczęłam nucić, a później coraz głośniej. W końcu śpiewałam już na cały regulator. Gdy piosenka się skończyła, chciałam ściszyć radio, lecz czarnowłosy mnie uprzedził i nacisnął guzik "cofnij". Okazało się, że piosenka była na płycie. Śpiewałam ją na okrągło przez 30 minut. Jace patrzył na mnie co chwilę z uśmiechem od ucha do ucha. Nareszcie skończyły się moje wycia godowe, bo dojechaliśmy do celu. Już chciałam otworzyć drzwi i wyjść, ale uprzedził mnie mój towarzysz. Pomógł mi wysiąść. Uśmiechnęłam się i powiedziałam szybkie dzięki. Po 10 minutach wchodziłam z Jace'm do sali bankietowej. Już przy wejściu oniemiałam. Wszędzie pełno złota.
- Gospodarze są dziani- powiedział do mnie czarnowłosy widząc moje krowie oczy. Udało mi się jednak nad tym zapanować. Ruszyliśmy do stolików gdzie siedzieli inni goście. Jak zwykle mieliśmy zmienione nazwiska. Usiedliśmy na wyznaczonych dla nas miejscach.
- Chcesz coś do picia? - zapytał jace, gdy odsunął mi krzesło.
- Z wielką chęcią, ale nic za mocnego - kultura pełną gębą. Czekałam na niego, gdy nagle usłyszałam:
- Czy mogę poprosić panią do tańca? - odwróciła się z zamiarem odmówienia. Zastygłam, gdy zobaczyłam kto to powiedział.
- Proszę Cię tylko do tańca. To nic złego, co?- uśmiechnął się Harry. Musiałam mu wygarnąć, ale przy stole siedziało za dużo osób. Wstałam, więc z uśmiechem przyklejonym do twarzy i podałam mu rękę. Wyszliśmy na środek parkietu.
- Skąd się tu wzięłaś śliczna?
- Miałeś mnie nie śledzić dupku! I nie mów do mnie tak.
- Spokojnie. Nie śledziłem Cię. Przyszedłem na urodziny kuzyna. A Ty co tu robisz? - zrobił się podejrzliwy.
- To nie Twój interes. Zostaw mnie w spokoju- gdy to powiedziałam, ujrzałam, że zbliża się do nas wkurzony Jace. Odsunęłam się od Harrego i poszłam w stronę mojego partnera. Udało mi się opanować Jace'a, aby nie podszedł do czerwonego.
- To nie ma sensu. Wyluzuj.- szepnęłam mu do ucha, a ten spojrzał się na mnie wzrokiem zabójcy.
- Zostawiłem Cię na pięć minut przy stoliku, a Ty już wyrywasz innych?! A do tego z innego - zasloniłam mu usta, ponieważ jeszcze wykrzyczał by to na środku parkietu.
- Jace, przestań robić awanturę. Powiedziałam mu, że ma się odpierdolić.- ups... nie to słownictwo. Kilka tańczących par spojrzało się na nas. Wzięłam wkurzonego chłopaka pod rękę i poprowadziałam na nasze miejsca. Przy stole nikogo nie było.
- Mamy robotę do zrobienia- przypomniałam mu. Jace pokazał mi kogo uwieść. Nawet przystojny facet. Ale złość, którą miałam w sobie nie mogła doczekać się zastraszania. Podeszłam do mężczyzny i poprosiłam do tańca.
-------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :D podoba się ? :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)