niedziela, 14 grudnia 2014

Ogłoszenia!

Hej :D Wiem, dawno mnie mie było, ale to spowodowane jest tym, że nie mam pomysłu na ciąg dalszy. Wymyśliłam jak się zakończy ta opowieść, ale nie wiem jak się zabrać za środek. Przepraszam Was... Chociaż i tak mało osób tu zagląda :/

Ale mam za to inny pomysł! Co wy na to żebym pisała wam takie krótkie imaginy? Nie muszą być one o One Direction. Jeżeli jesteście zainteresowani to piszcie komentrze :)

czwartek, 9 października 2014

Rozdział 16

Po obudzeniu strasznie bolała mnie głowa. Nie wiele pamiętałam z wczoraj. Byłam na imprezie... pobiłam Zayan'a... opowiedziałam historię o mnie Niall'owi... pocałowałam blondasa... O JA PIERDOLE!! Nigdy więcej! Szybko zerwałam się z łóżka. Harry smacznie spał na podłodze. Po cichu wymknęłam się z pokoju i poszłam na dół na korytarz. Wzięłam z szafki moją ukrytą torebkę. Kupiłam sobie "torebkę ratunkową" i właśnie teraz jej potrzebuję. Wzięłam do ręki telefon. Jak dobrze, że zdążyłam doładować kartę. Harry na szczęście zostawił swój telefon na ławie w salonie. Odblokowałam, znalazłam numer do Niall i przepisałam. Jednak coś zwróciło moją uwagę. Na tapecie było zdjęcie uśmiechniętej dziewczyny, trzymającej papierosa w dłoni. A tą dziewczyną byłam ja! Zapisałam sobie przy okazji numer Harrego, Liama, Louis'a i Zayan'a. Nie wiem po co, ale tak na wszelki wypadek. Odłożyłam telefon z uśmiechem. Już nie miałam ochoty dzwonić do niebieskookiego. Poszłam do kuchni i od razu przeszukałam szafki. Ból był coraz bardziej nie do zniesienia. Ale tych cholernych leków nigdzie nie było! Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stoliku. Postanowiłam, że poczekam na Harrego. Jednak wczorajszy wieczór był bardzo wykańczający. Położyłam głowę na blacie i nie wiem kiedy zasnęłam.
- Alice! Alice! Nic Ci nie jest? Alice!- ktoś szturchał moim ramieniem. Po woli podniosłam głowę i ujrzałam loki nade mną.
- Boże, Harry zamknij się! Głowa mi pęka!- wychrypiałam na niego.
- Dlaczego leżysz w kuchni? Czemu nie było Cię w łóżku? Wiesz jak mnie wystraszyłaś?!
- Daj mi tabletkę przeciwbólową, a powiem Ci co tu robię.- postawiłam warunek, a chłopak widząc moje cierpienie poszedł na górę i po chwili wrócił z paczką zbawienia dla mojej głowy. Od razu wzięłam dwie i popiłam, już zimną, kawą. Powiedziałam Harry'emu co tu robiłam.
- Nie chciałam Cię budzić, a strasznie mi się pić chciało. Zeszłam na dół i postanowiłam, że sama znajdę leki, ale nigdzie ich nie było. Zrobiłam, więc kawę i czekałam na Ciebie. Nie pamiętam kiedy zasnęłam.- ominęłam incydentu z telefonem, ale od razu uśmiechnęłam się na wspomnienie jego tapety.
- Co się tak uśmiechasz?- zapytał i puścił mi oczko.
- Mam dobry humor.
- To go dziś wykorzystamy- musiałam mieć minę taką jak myśli, bo od razu sprostował- idę z chłopakami na mecz, więc jeśli chcesz to możesz iść z nami, chyba, że preferujesz piwnicę?
- To idę z wami- posłałam słaby uśmiech.
- A wieczorem będzie niespodzianka!- powiedział i rękami w geście "taaa daaaa".
- Jaka niespodzianka?- zaczęłam drążyć, ale on już wstał i zrobił sobie kawę. - Zrobisz śniadanko? Błaaagam!
- A co z tego będę miał?- uśmiechnął się zaczepnie.
- Nie ucieknę dziś- wyszczerzyłam zęby.
- Eeee tam...- zrobił smutną minkę, ale ja nie odstępowałam pokazując moje jedynki- no dobraaa...
- Juhuu! To ja lecę się przebrać!- podeszłam do niego i szybko go uścisnęłam. Pobiegłam na górę, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się luźno. Założyłam czarny T-shirt z napisem "I'm the only one" i jeansy. Jak dobrze, że ból już ustępował. Gdy wyszłam na korytarz poczułam niebiański zapach. Zeszłam po schodach i usiadłam na krześle grzecznie czekając na moją porcję gofrów.
- Szybka jesteś- uśmiechnął się loczek.
- Harry, gdzie jest Niall?
- Nie wiem, a co?
- Przecież on też jadł z nami  śniadanie ostatnio.
- Pewnie znalazł swój dom- wyszczerzył się, ale zauważył, że nie przestawałam się martwić- Poczekaj zadzwonię do niego, ale jak powiesz mi dlaczego tak Ci na tym zależy.
- Bo wczoraj- przerwałam, nie mogłam powiedzieć mu o wszystkim- nie bardzo pamiętam co się działo, ale wiem, że na końcu byłam z Niall'em. Ale dobra nie ważne. Może masz rację, znalazł dom.
Harry zmierzył mnie wzrokiem. Oby mi uwierzył. Na szczęście nie ciągnął tematu. Nałożył moją porcję i usiadł naprzeciw mnie. Od razu zaczęłam pożerać moje śniadanie. Gdy skończyliśmy pozbierałam talerze i już miałam zmywać, ale Harry złapał mnie za dłonie i powiedział blisko mojego ucha:
- Wiesz, że mam zmywarkę?
- Okey, a wiesz, że mam ręce?
- Ale pomoczysz tak ładną koszulkę- i tym argumentem mnie przekonał. Pozwoliłam, aby dokończył moje poczynania i usiadłam na kanapie. Wtedy rozległ się dzwonek do drzwi.
- Otworzę!- krzyknęłam i popędziłam przez korytarz. Tej osoby się nie spodziewałam.
- Jest Harry?- zapytał i nie czekając na zaproszenie wtargnął do domu- Nadal nie trzymasz jej w piwnicy?!
- Odpierdol się, Zayn!- usłyszałam głos loczka. Już miałam zamknąć drzwi, ale na podjeździe pojawił się znany mi samochód. Niall. Wysiadł powoli, a ja nie mogłam się ruszyć. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Hej- powiedział beztrosko i mnie przytulił.
- Cześć- w końcu udało mi się wydusić- słuchaj, sory za wczoraj, ja byłam pijana i nie chciałam...
- Nic się nie stało. Ale wiedz, że to był wieczór jeden z najlepszych jakie miałem w swoim życiu- puścił oczko, ale widziałam ten sam smutek w oczach co wczoraj, gdy przerwał pocałunek. Zapragnęłam go przytulić i pocieszyć, ale on już był w połowie korytarza. Zamknęłam drzwi i oszołomiona poszłam do salonu. Usiadłam blisko Harrego. Zayn siedział na fotelu, a Niall po drugiej stronie loczka. Gadali ze sobą luźno jakby tego co wczoraj nie było. Ja jednak nie mogłam się opanować i cały czas się przyglądałam Zayn'owi. Miał posiniaczony prawy policzek, podbite oko i spod jego koszuli wystawały kolejne siniaki. Przyłapał mnie na gapieniu się na niego.
- Coś Ci nie pasuje?- warknął. Harry spiął się obok mnie.
- Nie... ale te wszystkie siniaki to sprawka Harry'ego? - zapytałam onieśmielona. Niall wybuchł serdecznym śmiechem, chyba chciał złagodzić sytuację, ale nie wyszło.
- Nie jego, tylko jego dziwki- prawie wypluł te słowa- ale ja też coś zostawiłem na jej ciele.
Zaczęłam myśleć intensywnie. Przecież to o mnie mówi. Nie mogłam oprzeć się uczuciu dumy, że to moja robota. Ale te słowa... Przeraziłam się. Harry złapał mnie za rękę i gładził delikatnie.
-Zamknij się Zayn. Obiecałeś, że dziś sobie odpuścimy.
- No chyba czas się zbierać!- powiedział Niall ucinając ich wymianę zdań. Od razu poparłam ten pomysł i poszłam do góry po buty. Gdy zeszłam przy drzwiach stał Harry z kluczykami i szerokim uśmiechem. Podeszłam do wieszaka, założyłam cienką kurtkę i wyszliśmy z domu.
- Harry, dlaczego nie jedziemy wszyscy razem?
- Tak jest bezpieczniej- posłał lekki uśmiech, ale widziałam, że nie jest to dla niego wygodny temat. Już miałam pytać o więcej, ale podgłośnił radio. Podjechaliśmy pod stadion i Harry zaparkował na parkingu dla gości VIP.
- Niall i Zayn czekają już w środku, właśnie dostałem sms'a.- oznajmił i wyszedł z samochodu, aby otworzyć mi drzwi. Jednak jakieś przejawy gentelmen'a są.
- Harry tak się zastanawiam, my nie mamy żadnych szalików ani nic takiego....- nie skończyłam a on już wyciągał zestaw kibica z bagażnika. Podał mi szalik, sam wziął drugi i czteropak piwa. Wolałam się nie pytać o nic, nie chciałam sobie nagrabić. Podeszliśmy do specjalnej bramki, sprawdzili nam bilety i ruszyliśmy na nasz sektor. Jednak nie zdążyliśmy wejść na trybuny, a już zatrzymał nas ochroniarz.
- Przepraszam, ale nie wolno tu wchodzić z piwem.- oznajmił grzecznie i wskazał kosz na śmieci, lecz Harry nie miał zamiaru iść w tamtą stronę. Wyciągnął z kieszeni banknot i wsadził facetowi do ręki.
-Powiedzmy, że to soczek chmielowy- uśmiechnął się loczek a mężczyzna odwrócił się i poszedł. Mój towarzysz złapał mnie za rękę, a ja odsunęłam się.
- Co robisz?- zapytałam.
- Pokazuję innym, że jesteś ze mną.- powiedział i zacieśnił uścisk.
Weszliśmy po schodach na górę i oślepiło mnie słońce. Strasznie dziś świeciło. Harry pociągnął mnie w lewą stronę. Po chwili siedzieliśmy już obok Niall'a i Zayn'a, który nie wyglądał na zadowolonego z mojego przybycia.
- Siadaj obok- mrugnął do mnie Niall, ale loczkowi chyba to nie przeszkodziło, bo usadził mnie między sobą i blondynem. Mecz zaczął się nudno, ale im dłużej grali to bardziej się wciągałam. Po pierwszej połowie nasza drużyna wygrywała 3:1. Darłam się z chłopakami tak, że aż gardło mnie bolało. 20 minut przed końcem przeciwnicy wbili gola. Jacyś 3 mężczyźni za nami wstali i wiwatowali.
- Zamknijcie się!- krzyknął podpity i zły Zayn.
- Masz jakiś problem, koleś?
- Tak!
- To weź Xenne i Ci minie!- Zayn nie wytrzymał i chciał uderzyć faceta, ale Niall zareagował w odpowiednim momencie i przytrzymał chłopaka. Usiedli obaj, lecz już po 5 minutach znowu rozniósł się krzyk radości z wyniku 3:3. Teraz to już nie było kogo uspokajać, bo Zayn rzucił się na jednego z facetów, Niall na drugiego, a Harry jako oddany przyjaciel na trzeciego. Próbowałam im coś powiedzieć, ale już po chwili przyszło więcej kibiców i z przepychanek zrobiła się bójka na pół stadionu. Szybko wycofałam się z pierwszej linii ognia. Stanęłam na schodach prowadzących do damskiej łazienki. Jedyne co widziałam to jak na zmianę okładają się pięściami kibice. Nagle zauważyłam, że Harry z rozciętą brwią, krwawiącą wargą i mężczyzną pod nogami rozgląda się po trybunach. Pomachałam mu w momencie, gdy zwrócił głowę ku mnie. Mecz został wstrzymany, a na murawę poleciało parę rac. W głośnikach stadionowych brzmiały ostrzeżenia, aby zaprzestano tych poczynań i w tle było słychać syreny policyjne. Harry złapał za koszulkę Zayn'a bijącego się na pięści i w locie ściągnął Niall'a z jakiegoś leżącego kibica. Wszyscy biegli w moją stronę. Nie wiedziałam co robić.
- Do łazienki! Już! - wrzasnął do mnie loczek, a ja od razu pobiegłam na górę. Wszyscy wpadliśmy do damskich kabin.Nikogo na szczęście nie było.
- Boże, jak wy wyglądacie...- przeraziłam się. Każdemu z co najmniej dwóch miejsc na twarzy leciała krew i wszyscy mięli czerwoną ciecz na koszulkach i pięściach.
- Nic nam nie jest.- uciął Harry. W niezbyt dobrym był nastroju. Wszyscy umyli ręce i mniej więcej ogarnęli krwawienie. Chciałam pomóc, ale odepchnęli mnie od siebie, więc stałam w kącie nie odzywając się. Gdy ogłoszono, że mecz został ponownie rozpoczęty wyszliśmy razem z łazienki. Harry trzymając mnie za rękę od razu skierował nas w stronę wyjścia. Gdy znaleźliśmy się na parkingu chłopacy pożegnali się i poszli w swoją stronę. Ruszyliśmy z loczkiem do jego auta. Już miałam wsiąść, ale przypomniało mi się coś.
- Harry, przecież piłeś alkohol, jak będziesz prowadzić?
- Proszę Cię, nie po 4 piwach się jeździło.- i zamknął moje drzwi. Obszedł samochód wsiadł na miejsce kierowcy, odpalił i ruszył. Byłam pod cichym wrażeniem, całą drogę ani razu nie wyjechał na sąsiedni pas, chociaż ulice były puste. Gdy dotarliśmy do domu Harry od razu poszedł do kuchni i wziął sobie piwo.
- Gdzie masz apteczkę?- zapytałam.
- Po co Ci?
- Masz szkło chyba w ranie.- nie wiem jak się tam wzięło, ale chyba ktoś rozbił butelkę na stadionie.
- Na górze w łazience, na górnej półce obok lustra.- odpowiedział nie odrywając się od prognozy pogody. Poszłam i od razu znalazłam czerwoną szkatułkę.
- Harry, proszę usiądź. Opatrzę Cię.- o dziwo zrobił o co prosiłam. Usadowił się na podłodze, a ja uklękłam przed nim. Wyjęłam pensetę i delikatnie wyciągałam odłamki szkła. Ani razu się nie skrzywił tylko co chwile popijał soczek chmielowy. Po opatrzeniu ran Harry nie wstał, tylko patrzył na mnie. W końcu nie wytrzymałam.
- O co chodzi?
- Jesteś piękna.
- Nie zgadzam się. - zaczęłam chować moje narzędzia, gdy poczułam palce loczka pod moją brodą, okręcając ją tak, że musiałam na niego spojrzeć.
- Przepraszam. Miała być niespodzianka, ale teraz to już się nie uda.
- Spoko. To Ty decydujesz co robimy.- odpowiedziałam może trochę za ostro, ale nie mogłam nic na to poradzić.
- Przepraszam- szepnął to słowo i zbliżył się do mnie. Jego oddech muskał moją skórę koło ucha.- Chodźmy spać.
Bez słowa protestu wstałam, zabrałam apteczkę i poszłam do góry. Umyłam zęby i założyłam jedną z jego, za dużych na mnie, koszulek. Weszłam do pokoju i od razu poczułam cudny zapach Harrego. Podszedł do mnie i odgarnął moje włosy na plecy.
- Ładnie Ci w mojej koszulce.- powiedział i objął mnie w talii. Złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Nie wiem skąd wzięła się u mnie ochota na niego, ale wpiłam się mocniej w jego usta. Smak papierosów, alkoholu i niego idealnie współgrały. Po chwili leżeliśmy na łóżku. Opanowałam się jednak w momencie, gdy jego ręce znalazły drogę pod bluzkę.
- Mieliśmy iść spać- szepnęłam i zeszłam z niego. Jęknął zawiedziony, lecz ja już leżałam plecami do niego. Poczułam jak jego ręka oplata mnie w pasie i przyciąga do jego umięśnionego torsu. Nie miałam nic przeciwko. Zasnęłam z uśmiechem na twarzy.
-----------------------------------------------------------
CZYTASZ? KOMENTUJ! TO MOTYWUJE!

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 15

-Słuchaj jest problem. Harry pojechał gdzieś-pewnie na wyścigi. Louis zostawił mi samochód, więc możemy jechać do mnie, co?- zapytał Niall. Kiwnęłam głową na "tak". Dopiero, gdy wyszliśmy na dwór poczułam alkohol we krwi. Nie kołysałam się, ale w głowie mi trochę szumiało. Niebieskooki otworzył przede mną drzwi, a sam szybko obiegł samochód dookoła. Gdy ruszyliśmy patrzyłam w okno na szybko znikające obiekty. Po chwili w aucie zaczęła grać fajna piosenka. Od razu złapałam rytm i przypomniałam sobie słowa. Nagle usłyszałam inny męski głos, delikatny ale bardzo śliczny. Szybko odwróciłam głowę jakbym spodziewała się innej osoby na miejscu kierowcy.
- No co?- zapytał zdziwiony blondyn.
- Jak Ty cudownie śpiewasz! 
- Nie przesadzaj- zawstydził się. 
- Śpiewaj dalej! Proszę...
- Ale Ty ze mną.- Na ten warunek przystałam. Zaczęliśmy razem śpiewać, ale skończyło się na przekrzykiwaniu i piosenkarza, i siebie. Po skończonej "kłótni" okazało się, że staliśmy pod jego domem. Niall otworzył mi drzwi i jednak musiał pomóc mi wysiąść. Złapałam się go za ramię i razem ruszyliśmy do mieszkania. Od razu, gdy przekroczyliśmy próg, zrzuciłam mega wysokie szpilki. Usiadłam na kanapie w jego ślicznym  salonie. 
- Niaall!- krzyknęłam w stronę kuchni. 
- Słucham?
- Nie mów słucham, bo Cię wyrucham!
- Muszę mówić częściej do Ciebie "słucham"- odpowiedział, a ja się zarumieniłam. 
- Przyniesiesz mi drinka?
- A nie wystarczy Ci alkoholu?
- Nie?- odpowiedziałam śmiejąc się. Po chwili chłopak wszedł do pokoju z miską popcornu, chipsów, z paluszkami i czteropakiem piw. 
- Boże! Ile Ty masz rąk!- wykrzyknęłam, słysząc charakterystyczne "pssyt". Uśmiechnęłam się, gdy pociągnęłam spory łyk. 
- To co? Romansidło, komedie czy horror?- zapytał blondyn stojąc pod ogromną wiszącą plazmą. 
- Komedię! 
Już po 10 minutach siedzieliśmy na kanapie opychając się fast-foodami i śmiejąc się z pełną buzią. Ta komedia była tak głupia, że aż śmieszna. A komentarze Niall'a były jeszcze zabawniejsze. Po komedii przyszedł czas na coś mocniejszego i niebieskooki włączył "mało straszny" horror. Z czego już na początku po ekranie tryskała krew. W pewnym momencie jakieś oczy pojawiły się tuż przed moją twarzą. 
- Aaaaaa!- zaczęłam krzyczeć i wtuliłam się w tors Niall'a. Nagle poczułam wibracje. Podniosłam głowę i zobaczyłam jak chłopak się ze mnie śmieje. Uznałabym to za cudny widok, gdyby nie to, że wyśmiewał się ze mnie. Uderzyłam go z całej siły w ramię. 
- Ej! Za co to było?- oburzył się. 
- Domyśl się!
- Typowa kobieta- wywrócił oczami i dostał kolejny cios- No dobra, dobra! Ale to czego się wystraszyłaś to był mój kot. 
Szybko spojrzałam w dół i zobaczyłam na dywanie małego, białego, puchatego kociaka. Wyciągnęłam ręce, a uradowane zwierzak wskoczył obok mnie. Głaskałam go dłuższy czas, gdy nagle Niall zrzucił go z kanapy. 
- Ej! Co Ty robisz?!- oburzyłam się.
- Horror oglądamy, a on mi Cię zabiera. 
- Oj, oj, Horanek jest zazdrosny!- pogłaskałam go po jego czuprynie, a on zamruczał. Do końca filmu siedzieliśmy grzecznie. Nagle poczułam się senna. Wzięłam poduszkę i położyłam ją na kolanach chłopaka. Po chwili poczułam uderzenie czymś miękkim w brzuch. Szybko podniosłam głowę i dostałam drugi strzał. 
- Ej! Co Ty wyprawiasz?!- i kolejny raz dostałam z puchu. Na tym skończyły się żarty. Wzięłam jakąś poduszkę i oddałam z całej siły Niall'owi w twarz. - Tak się bawimy? Dobra! 
Zerwałam się z kanapy i zaczęłam go okładać z każdej strony. Złapał mnie za ręce a ja uciekałam. Gdy już się zmęczyłam schowałam się za wyspą w kuchni. 
- Alice? Gdzie jesteś? I tak Cię znaj...- nie dokończył, bo podłożyłam mu nogę i poleciał do przodu jak długi. Miał jednak szczęście, bo zatrzymał się na blacie.- Oj, Oj! Przejebałaś sobie! 
Poczułam tak silny uścisk w talii, że aż upuściłam poduszkę. Zostałam przerzucona przez ramię. Czułam tylko jak wchodzimy po schodach i chłopak otwiera drzwi nogą. Szarpałam się, wrzeszczałam i śmiałam się, ale to wszystko było na nic. Zostałam rzucona na miękki materac. Było strasznie ciemno. 
- No to teraz się z Tobą policzę- szepnął Niall, a ja się przestraszyłam. Jednak już po chwili zwijałam się ze śmiechu. 
- Niall! Przestań, proszę! 
- Ale obiecujesz, że już więcej nie podłożysz mi nogi? 
- Nie!- i to był mój błąd. Blondas gilgotał mnie jeszcze bardziej. Nie mogłam nabrać powietrza i w ostatniej chwili krzyknęłam- Tak! Nie będę Ci więcej podkładać nóg! 
- Obiecujesz?
- Tak.- powiedziałam i starałam się wyrównać mój oddech. Gdy nabierałam powietrza normalnie, zauważyłam w jak niezręcznej pozycji jesteśmy. Niall siedział okrakiem na mnie, nachylając głowę w moją stronę. Był tak blisko, że praktycznie oddychałam jego powietrzem. Jego usta, pełne i różowe bardzo kusiły. 
- Niall?
- Hmm?
- Pocałujesz mnie?
- Bardzo bym chciał...- nie dokończył, bo wpiłam się w jego usta. Nie walczył długo ze mną. Jednak sam pocałunek trwał chwilę, bo odsunął się ode mnie.- Ale nie mogę. Harry mnie zabije jak się dowie. Przepraszam.
Wstał ze mnie i patrzył na mnie smutnymi oczami. W tym momencie drzwi jego sypialni rozbłysły światłem. 
- O czym się dowiem?- zapytał loczek stojąc i patrząc na nas. Zmieszałam się, ale Niall był opanowany.
- O tym, że pozwoliłbym schlać jej się jeszcze bardziej- uśmiechnął się, ale jego oczy nadal były puste. 
- To dobrze, że nie pozwoliłeś- pochwalił Harry. Podszedł do mnie- Chodź śliczna, idziemy do mnie spać.
Szczerze nie chciałam. Chciałam zostać z Niall'em, ale wiedziałam, że on nie lubi sprzeciwu. Wstałam grzecznie i złapałam zielonookiego za rękę. Mijając blondasa "przypadkowo" dotknęłam jego biodra i puściłam oczko. 
-----------------------------------------------  
Tak wiem zawiodłam. Miałam plan dodawać co tydzień, ale wena mnie opuściła. Przepraszam. Mam nadzieję, że ten nie jest aż tak zły. Mnie osobiście nie bardzo się podoba :/ 
CZYTASZ? KOMENTUJ! TO MOTYWUJE!

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 14

Przed domem Harrego stał jakiś samochód. Gdy podjechaliśmy bliżej, zauważyłam blond czuprynę przez szybę.
- Czy on nie ma swojego domu?- zapytałam z ciekawości.
- Haha, dobre- pochwalił mnie Harry. Wysiedliśmy i już stał obok nas Niall. Wszyscy podeszliśmy do bagażnika.
- No ile mog..- przerwał, gdy Harry otworzył tył- kurwa, ile wy tego nakupowaliście?!
Zaczęłam się śmiać i podniosłam ręce w obronnym geście.
- To nie ja tyle chciałam- obroniłam się. Loczek podał mi klucze do domu i razem z niebieskookim wziął torby z ciuchami. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Przez te zakupy zgłodniałam trochę. I strasznie mi się chciało pić! Nie zdążyłam niczego znaleźć, bo chłopacy weszli do pomieszczenia.
- To co Alice, zgadzasz się? - spytał Harry.
- Ale na co?
- Na imprezę!- zawołał Niall.
- Hmm... może być- uśmiechnęłam się.
- Okey, to idź się uszykować, a ja muszę z Tobą pogadać- powiedział zielonookim poważnie do Nialla. Wolałam się nie wtrącać, więc grzecznie poszłam do góry. Założyłam sukienkę, którą wybrał mi mój porywacz. Była to krótka czarna kiecka na ramiączkach. Do góry była koronka zasłaniająca dekolt i na dole również ją kończyła. Założyłam do niej wysoki pomarańczowe szpilki i zrobiłam mocny makijaż. Na moje nieszczęście zapomniałam w centrum kupić specjalnych soczewek. Po skończeniu wyglądałam jednym słowem zajebiście. Zeszłam na dół i zajrzałam do salonu. Na kanapie siedzieli chłopcy i o czymś gadali.
- Stary wiem, że Ty się wpakowałeś w niezłe gówno ale...- przerwał Niall, kierując wzrok na mnie.- Wow! Wyglądasz kusząco!
Za te słowa dostał chyba cios w brzuch od Harrego, bo zaczął zwijać się z bólu. Jednak już po chwili wszyscy byliśmy gotowi do wyjścia. Harry otworzył mi drzwi do auta, a niebieskooki wrzucił się (dosłownie) na tylne siedzenie. Całą drogę chłopacy gadali o bezsensownych rzeczach. Ja patrzyłam za okno i zastanawiałam się w jakie "gówno" wpakował się loczek. Nagle samochód zatrzymał się pod najlepszym klubem w mieście. Wyszliśmy z samochodu. Przy wejściu Harry i Niall przybili piątkę z ochroniarzem.
- Niezłą lalę wyrwaliście!
- Pilnuj słów- ostrzegł mój porywacz, a koleś odsunął się ukazując wnętrze klubu. Odór alkoholu i papierosów od razu dotarł do moich nozdrzy. Szczerze, to nie przeszkadzało mi to. Chciałam iść do baru, ale w połowie drogi zatrzymała mnie ręka na mojej talii.
- W tamtą stronę jest nasz stolik.
- Ale ja chcę się napić!- protestowałam.
- Za chwilę- nalegał zielonooki. Czułam się jak w powtórce koszmaru. Te same schody. Ten sam stolik. Ci sami chłopacy. Tylko dziwki się na nich zmieniły. Ostatnio co widzę to wkurwioną twarz Zayn'a. Chyba mnie uderzył. Nie wiem, bo wpadłam w szał. Porwanie, uczucia, złość- wszystko wyszło na wierzch. Zaczęłam uderzać jak popadnie. Po twarzy, torsie, kopałam ,aż w końcu trafiłam w jego czułe miejsce i upadł. Nie zdążyłam go dobić bo czyjeś ręce mnie odciągnęły. Wyrwałam się, pobiegłam do baru i zamówiłam najmocniejszego drinka. Wypiłam go na raz i widziałam jak Zayn był wyprowadzany przez Liam'a i Louis'a. Niall natomiast szarpał się z zielonookim. W końcu loczek wyrwał się i wyszedł innymi drzwiami niż wcześniej poszkodowany. Szybkim ruchem opróżniłam kolejną szklankę. Moje i blondasa oczy odnalazły się. Ruszył w moją stronę, a ja nie wiele myśląc pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w kabinie.
- Alice, jesteś tutaj?
- Kraina czarów mnie pochłonęła!
- Ha ha ha! Bardzo śmieszne. Ale teraz otwórz.- prosił Niall. Nie wiem czemu to zrobiłam, ale w drzwiach stal już blondyn- co to było Al?
- Nie chcę gadać.
- Ok, to chodź koło umywalek i posiedzimy razem.
Damska łazienka. Dziwne, bo cała pusta. To się nie zdarza często. Usiedliśmy pod ścianą i milczeliśmy.
- Ja... przepraszam.- nie wiem czemu?!
- Nie Twoja wina. Już dawno powinien dostać łomot.
- Ale ja nie dlatego... ja znowu TO zrobiłam! A obiecałam, że nie będę... - Niall patrzył na mnie jak na idiotkę. Musiałam mu wytłumaczyć- Ja już kiedyś kogoś tak pobiłam.
- Każdemu się zdarza...- chciał pocieszyć, ale mu nie pozwoliłam.
- Mam karę w zawieszeniu. Dwa lata będę siedzieć jak Zayn powie to policji! Rozumiesz? Ja nie chcę...
- Posłuchaj on tego nie zgłosi, bo sam jest dilerem!
Zamilkłam. No tak. Jaka ja jestem głupia. Ale to nie zmienia stanu rzeczy. Pobiłam kolejnego kolesia.
- A opowiesz mi... no chyba, że  nie masz ochoty!
- Nie spoko. To było parę lat temu. Chyba miałam wtedy 15 lat. Nadal nie mogłam pogodzić się ze śmiercią ojca. Zanim moja matka zostawiła nas to mieszkaliśmy w małym mieszkaniu w bloku. Lubiłam tam przychodzić, pomimo panującej tam pustki. Puszczałam muzę na full'a w słuchawkach i tańczyłam. Tego dnia ktoś tam był. A raczej dwie osoby. Usłyszałam dźwięki, których nie mogłam znieść. Nie wiem czemu poszłam do dawnej sypialni rodziców. To co zobaczyłam... Matka w objęciach innego. Nie wiele myśląc rzuciłam się z pięściami na faceta. Już wtedy umiałam trochę sztuk walki. Ta zdzira krzyczała, że mam przestać, ale wpadłam w szał!- niebieskooki złapał mnie za rękę, a ja kontynuowałam- On ledwo oddychał. Krew lała się po całej podłodze. Podeszłam do matki i przywaliłam jej pięścią w twarz. Nic więcej nie zrobiłam, bo do mieszkania nie wiadomo skąd wpadł Noah. Żałuję, że połamałam żebra, ramię i nos kolesiowi, który właściwie nic nie zrobił, a ona miała tylko podbite oko.
- Wow! Historia jak z filmu! Nie wiedziałem, że masz tyle siły!- objął mnie ramieniem.
- Teraz jeszcze więcej.
- Ale wiesz co mnie zastanawia? Większość dziewczyn już by płakała, a Ty nic.
- To już inna historia, ale ja jestem zbyt uparta. Nie poddam się- powiedziałam to bardziej do siebie niż do niego.
- I dobrze.
- Horan! Weź małolatę i wypad z klubu!- warknął jakiś facet w czerni przy drzwiach. Wstaliśmy, a ja przechodząc obok nadepnęłam szpilką kolesiowi na nogę.
- Jestem dorosła- syknęłam.
---------------------------------------------------
I oto kolejny! :3 sorki, że tak długo czekaliście :( mam nadzieję, że się opłacało :)
CZEKAM NA KOMENTARZE!!

sobota, 31 maja 2014

Rozdział 13

Obudziłam się sama w pokoju. Na podłodze nie było śladu po legowisku Harrego. Wstałam i poszłam na dół. Zapach od razu pokierował mnie do kuchni, był bardzo kuszący.
- O! Moja chrapiąca księżniczka się obudziła.
- Co?!
- Tak ciągnęłaś komara- zaczął Harry, ale skończył ledwo powstrzymując śmiech- że spać nie mogłem.
- Żarty sobie robisz- podeszłam do niego i wsadziłam mu pace w żebra- co dobrego dla mnie masz?
- Tu są naleśniki- wskazał palcem na stos ułożonych placków. Na sam widok leci ślina- ale...
- Ale one są dla mnie!! Ty możesz zrobić sobie płatki z mlekiem- do kuchni wparował Niall z miną mordercy.
- Niall!! -skarcił go loczek.
- No dobra, dam Ci dwa- spuścił głowę jak dziecko, ale już po chwili byłam w jego objęciach- Żartowałem! Jemy na spółkę!
- Czy on zawsze musi tu być? On mi wyżera jedzenie. I zabiera Ciebie!- zwróciłam się do Harrego z miną pieska. Loczek nie wiedział co zrobić. Wybuchnęliśmy śmiechem z niebieskookim i przybiliśmy sobie piątkę.
- Za karę nie ma naleśników!
- Już będziemy grzeczni! - jak chór wrzasnęliśmy i usiedliśmy  przy stole.
- Dobre brządące- pogłaskał nas po włosach i pocałował mnie w policzek.
- Ja też chcę!- nastawił swoją prawą stronę twarzy Niall. Wybuchłam śmiechem tak mocno, że aż oplułam loczka. Po śniadaniu poszłam się wykąpać i przebrać w inne ciuchy Harrego. Gdy zeszłam na dół chłopacy oglądali mecz.
- Chcesz jechać na zakupy?- spytał loczuś.
- A mogę wyjść z Twojej twierdzy?
- Jeśli wyjdę z Tobą- uśmiechnął się cwaniacko.
- To co Niall, dziś w nocy pod drzwiami będziesz czekać?- mrugnęłam do blondasa.
- Jeżeli chcesz piec się na żywca w ogniu to ok- wywróciłam oczami i ruszyłam w stronę korytarza. Moje buty wypolerowane stały obok Harrego adidasów. Już po 10 minutach byliśmy pod centrum handlowym. Od razu ruszyłam do ulubionych sklepów, ale przy pierwszej wystawie zatrzymałam się raptownie.
- Przecież ja nie mam kasy.
- Spokojnie, ja stawiam-zero limitu- uśmiechnął się do mnie jakby czytał w myślach. Przymierzałam setki ciuchów i większość z nich brałam. Harry w ogóle nie marudził i chodził za mną posłusznie. Nie dość, że płacił to jeszcze nosił zakupy. Gdy przeszliśmy prawie całe centrum, loczek zaprowadził mnie do kawiarni. Usiedliśmy w kącie i zamówiliśmy sobie gorącą czekoladę.
 - Wiesz co, jest mały problem...
- Jaki?- wystraszyłam się.
- No bo Twoje ciuchy nie zmieszczą się pod łóżko i będę musiał posprzątać w garderobie- jęknął niezadowolony, a ja wybuchłam śmiechem. Po chwili już sączyłam czekoladę. Nagle w wejściu zarejestrowałam znajomy ruch. Nie zdążyłam się przyjrzeć, bo jakaś siła wcisnęła mnie między torby z zakupami na podłogę. Dopiero teraz zdałam sobie ile ich było! Całkiem mnie zakryły!
- Gdzie jest Alice?!- wybuchł znajomy.
- Nie wiem- powiedział bez stresu w głosie Harry.
- Jeżeli dowiem się, że coś jej zrobiłeś, zabiję Cię!
- Mam nadzieję, że najpierw odstrzelę Ci jaja.- usłyszałam kroki oddalającego się faceta.- Dobra możesz wyjść.
- Kto to był?- zapytałam, gdy wygrzebałam się z ciuchów.
- Jace.
Po tym słowie serce mi stanęło. On mnie szuka! Może powinnam wybiec i znaleźć go. Z moich rozmyślań wyrwał mnie uścisk na mojej dłoni. Byłam ciągnięta do wyjścia przez mojego porywacza. Odwróciłam głowę i zobaczyłam coś na widok czego wyrwałam się loczkowi i pobiegłam na drugą stronę fontanny.
- Gdzie uciekasz?- zapytał Harry, gdy dobiegł do mnie. Usiadłam na najbliższej ławce i schowałam twarz w dłonie. Chciałam płakać, ale nie mogłam. Nie robiłam tego od śmierci ojca. To była moja obietnica, że będę twarda.
- Hej, co się dzieje?- zaczął głaskać mnie po plecach.
- On mnie wcale nie szuka- zaczęłam i ledwo powstrzymywałam łzy- znalazł inną, całował ją, jakaś głupia blondynka, przecież on mnie kochał, jestem aż tak beznadziejna?
Swój słowotok przerwał mi uścisk mocno umięśnionych ramion.
- On jest głupcem, nie widzi, ile jesteś warta- szepnął jakby sam do siebie i dodał głośno- chodź pokarzę Ci najlepszy sklep w całym centrum. Nie chciałam iść, ale on wręcz mnie tam zaciągnął. Sklep wspaniały, ogromny i cały z bielizną. Dostałam do ręki bardzo śliczny biustonosz i majtki całe z koronki i zostałam pokierowana do przymierzalni. Nie chętnie się ubrałam, gdy zasłonka nagle się odchyliła i burza loków wparowała do mojej strefy prywatnej.
- Ślicznie wyglądasz- powiedział uwodzicielsko, a ja nagle poczułam przypływ pewności siebie.
- Naprawdę?- zarzuciłam ręce na jego szyję.
- Naprawdę- szepnął i nachylił się w moją stronę. Nie wiele myśląc pocałowałam go. Jego język bez oporów znalazł się w mojej buzi, badając wnętrze. Jego ręce zaczęły wędrować od ramion do talii, a ja bawiłam się loczkami. Nagle jego ręce powędrowały do moich mało okrytych pośladków. Przerwałam pocałunek i odsunęłam się.
- Nie przesadzaj!- powiedziałam.
- Dokończymy w domu- mrugnął okiem, uśmiechnął się i wyszedł. Przewróciłam oczami i przebrałam się w moje ciuchy. Wyszłam i ruszyłam w stronę kasy. Na ladzie leżała już pełna torba zakupów. Harry zapłacił i wyszliśmy.
- Jesteś śliczna- powiedział mi prosto do ucha i złapał mnie za rękę.
---------------------------------------------
I oto kolejny! :3
Miał być wczoraj, ale nie zdążyłam przepisać xD mam nadzieję, że się nie zawiedliście :p czekam na KOMENTARZE :D
Zapraszam na stronkę ze spisami fanfiction :D www.spisfanfiction.blogspot.com

piątek, 23 maja 2014

Rozdział 12

Nagle w oczach Niall'a pojawiła się panika. Ale Harry ze spokojem odszedł od kuchenki.
- Luz, to na pewni Liam- rzucił- a Ty siadaj, śliczna.
Zrobiłam jak kazał, w końcu to on mnie porwał. Po chwili do pomieszczenia weszło dwóch chłopaków.
- O siema Alice- uśmiechnął się do mnie jeden- pamiętasz, Louis jestem.
-Pamiętam.- podszedł do mnie i podniósł mnie z krzesła przytulając.
- Wiedziałem, że loczuś nie wytrzyma 48 godzin trzymając Cię w piwnicy.
- No dobra, dobra! Wygrałeś!- drugi mężczyzna wyciągnął dychę i podał Louis'owi.
- Ha! Mówiłem Liam, że zawsze mam rację!
- No dzięki chłopaki, że się o mnie zakładacie- zrobił obrażoną minę- głodna?
Potrząsnęłam ochoczo głową i już po chwili stał przede mną talerz z naleśnikami, a obok słoik z dżemem jabłkowym. Zaczęłam szybko pałaszować danie.
- Ej! Dla niej zrobiłeś, a ja to co?- oburzył się blondas. Wszyscy wybuchli śmiechem. Po skończonym posiłku przenieśliśmy się do salonu z ogromną plazmą. Przez cały ten czas nie odzywałam się, chyba, że ktos zadał mi pytanie. Usiedliśmy na kanapie, a Niall włączył telewizor i nastawił na mecz Irlandii. Chłopacy cały czas pili piwo. Nie wiem w którym momencie stałam się senna, ale położyłam głowę na ramię Harrego i zamknęłam oczy. Ocknęłam się, gdy było już po meczu, na stole stało dwa razy więcej puszek, a wszyscy zbierali się do chaty. Harry wstał z kanapy i poszedł odprowadzić gości, a ja poczłapałam za nim. Każdy przytulił mnie i powiedział "dobranoc", Louis dodatkowo potargał mi włosy. Gdy zamknęli drzwi przeszedł mnie dreszcz.
- Zimno Ci?- zamruczał Harry i zbliżył się do mnie- Chodź to Cię rozgrzeję, śliczna.
Napierał na mnie tak, że uderzyłam plecami o ścianę. Było od niego  czuć alkohol.
- Zostaw mnie- szepnęłam, ale on nie zwracał uwagi. Jego ręce były już na mojej talii. Usta miał coraz bliżej moich. Nagle sięgnął dłonią niżej i ścisnął mój pośladek.
- Pozwól się rozgrzać -powiedział niskim uwodzicielskim głosem i przyssał się do mojej szyi. Durgą ręką odgarnął moje włosy i robił mokrą ścieżkę coraz wyżej.- Daj się ponieść emocjom.
Ja jednak nie miałam zamiaru tego robić i szybkim ruchem wyrwałam się z jego objęć. Ruszyłam w stronę salonu, ale zatrzymałam się, gdy warknął:
- Mnie się nie odmawia! Będzie kara.
- Sama trafię do piwnicy.- jedyne co mogłam powiedzieć i szybko pobiegłam do schodów w dół. Gdy wbiegłam do pomieszczenia od razu usiadłam pod ścianą. Zakryłam twarz dłońmi i zaczęłam płakać. Nie wiem jak długo tak siedziałam, ale poczułam ciepłe dłonie na moich. Nie ruszałam się nawet.
- Przepraszam- szepnął- spójrz na mnie.
Nie wiem co mnie skłoniło do tego, że opuściłam dłonie. Może ten smutny głos. W jego oczach kryła się skrucha i ból.
- Nie chciałem Cie urazić- otarł moje łzy kciukami nadal trzymając moje dłonie w swoich- po alkoholu często mi odwala, a do tego zapomniałem jaka jesteś delikatna.
Delikatna? No dzięki...
- Nie jestem delikatna. Nic o mnie nie wiesz- warknęłam.
- Proszę, opowiedz mi o sobie- wręcz błagał.
-Jestem zmęczona- oznajmiłam i wyrwałam swoje dłonie z uścisku. Wstał, złapał mnie za łokcie i podniósł do pozycji pionowej.
- W takim razie idziemy spać!- złapał mnie w pasie i przerzucił jak worek ziemniaków.
- Gdzie..? Dokąd mnie niesiesz?- zaczęłam się wiercić, jednak już po chwili zrezygnowałam. Był zbyt silny. wszedł po schodach na piętro i kopniakiem otworzył drzwi. Położył mnie na czymś miękkim. To było łóżko- jego łóżko.
- Chcesz skorzystać jeszcze z łazienki?- pokręciłam przecząco głową i wtoczyła się wyżej na materac.- Spoko.
Wcisnął przycisk obok światła i momentalnie rolety pozamykały się. Zamknął dom i włączył alarm. Zgasił światło i zaczął się rozbierać. Po chwili miejsce obok mnie zaczęło skrzypieć.
- Co Ty robisz?- zapytał zdziwiony, gdy zabrałam narzutę i zsunęłam się na podłogę.
- Idę spać- oznajmiłam.
- Na podłodze?
- Nie będę spać obok Ciebie- nagle wstał i już bałam się, że wrócę do piwnicy, ale Harry poszedł do włącznika. W pomieszczeniu zrobiło się jasno. Podszedł do szafy, wyciągnął drugą kołdrę i poduszkę. Rzucił obok mnie.
- Nie będziesz spać księżniczko na ziemi.- powiedział, nachylił się i podniósł mnie na łóżko. Pocałował mnie w czoło. Zgasił światło i położył się obok na podłodze. Wyplątałam rękę z kołdry i dotknęłam nią policzka loczka. On wziął ją w swoją i pocałował wewnętrzną stronę.
- Dziękuję- szepnęłam, a on w odpowiedzi złączył nasze palce. Byłam tak zmęczona, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam
---------------------------------------
Hej! Przepraszam, że tak Was zaniedbałam! :c ale szkoła, wycieczka a do tego BRAK WENY zrobiły swoje... mam nadzieję, że zmotywujecie i wyślecie trochę weny przez KOMENTARZE :)

sobota, 3 maja 2014

Rozdział 11

Po przebudzeniu bolała mnie strasznie głowa. Było mi zimno. Szybko otworzyłam oczy. Wszędzie ciemno. Próbowałam sobie przypomnieć co się wczoraj stało, ale nic nie pamiętałam od momentu tańca na środku parkietu. Co się później działo? Wstałam chwiejąc się. Dlaczego mam na sobie męską marynarkę? Co tu się kurwa stało? Podeszłam do drzwi, nacisnęłam klamkę i nic. Raz, drugi, trzeci...
- Kurwa!- krzyknęłam i uderzyła w drzwi piąstką.
- Nie tak ostro, śliczna- zgrzytanie klucza w zamku, nciśnięcie klamki, słup światła i ta morda- śniadanko przyniosłem!
- Możesz mi kurwa wytłumaczyć o co tu chodzi?!
- Zostałaś uprowadzona- nienawidzę Zayn'a!
- Jak... przecież... narkotyki!- Harry uśmiechnął się, że nareszcie zrozumiała,.
- Brawo pędziwiatrze!- uśmiechnął się złośliwie Zayn.- Zostaw jej tą tacę i wracaj na górę.
Harry wykonał polecenie, a ja nawet nie spojrzałam na niego. Usłyszałam zamykanie drzwi i przekręcanie klucza. Poprostu wspaniale! Zamknięta, sama i do tego w rozerwanej spódniczce i marynarce Harrego! Szybko zdjęłam ją i rzuciłam w kąt. Już wolę zmarznąć niż nosić jego marynarkę. I co ja mam teraz zrobić? Usiadłam pod ścianą i oparłam głowę. Musiałam być nieźle zmęczona, bo nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam, otworzyłam oczy z nadzieją, że to wszystko był sen. Pomyliłam się jednak. Byłam cała zmarznięta i głodna. Ale za nic w świecie nie ruszę tego żarcia od niego! Nagle usłyszałam zgrzytanie drzwi.
- Hej śliczna- urwał raptownie Harry- nic Ci nie jest?
Już chciałam wypalić tekst o opiekuńczości, ale ugryzłam się w język. Będzie strajk głodowy i nie będę się do niego odzywać. Podbiegł do mnie, gdy ukucnął w jego oczach kryło się przerażenie.
- Al? Alice? Nie rób sobie żartów!- potrząsnął mną. Spojrzałam na niego z wzrokiem mordercy.- A rozumiem. Strajk.
Podniosłam się z podłogi i zachwiałam się, lecz nie zdążyłam upaść, bo ręce Harrego szybko mnie złapały.
- Nic nie zjadłaś, prawda?- spojrzał ze smutkiem na pełną tacę.- Chodź wykąpiesz się i zjesz coś.
Tym mnie zaskoczył! On chce coś dla mnie zrobić! Nie wiedziałam jednak jaki jest ukryty podstęp, więc zaczęłam się sprzeciwiać. Nie trwało to długo, ponieważ wziął mnie na ręce i zaniósł. Nie wiem jak długo siedziałam w piwnicy, ale gdy tylko wyszliśmy na parter, oślepiło mnie światło. Jęknęłam i ukryłam twarz w piersi Harrego. Mój porywacz tylko się zaśmiał i zaniósł na piętro. Otworzył drzwi kopniakiem i posadził na wannie.
- Poczekasz tu na mnie grzecznie?- zapytał podejrzliwie.- Wracam za pięć minut.
Wyszedł. Światło nadal było oślepiające, a do tego te biało-zielone ściany. Łazienka była duża z dwoma umywalkami, ogromnym lustrem, wanną, prysznicem i kwiatami. Naprawdę musi mieć kasy. Wstałam i podeszłam do lustra. Na twarzy miałam pełno zadrapań, siniaków. Włosy posklejane od potu, kurzu, a nawet błota. Miałam tak brudną buzię, że nawet nie wiedziałam czy mam rozmazany makijaż. Już miałam odkręcić wodę i zmyć brud, ale w tym momencie do pomieszczenia wszedł Harry z ręcznikami i jakimiś ubraniami.
- Przyniosłem dla Ciebie moją koszulę i bokserki, a jak chcesz możesz wyprać bieliznę.- podszedł do mnie- wyczyścimy Cię, śliczna.
Zaczął mnie rozbierać. Odsunęłam się od niego z szybkością pantery i przyjęłam pozycję podstawową z boksu. To że zabrał mi broń nie oznacza, że nie umiem się bronić.
- Ej, ej! Ja mam pokojowe zamiary- uśmiechnął się delikatnie- No dobra to ja się odwrócę i wypiorę Twoje ciuchy, a Ty wskakuj pod prysznic.
Na szczęście prysznic miał pociemniane szyby, więc mnie nie widział. Oczywiście rozebrałam się w środku, tak żeby nie mógł nic zobaczyć. Ciepła woda, tego było mi trzeba. Byłam tak brudna, że woda od razu robiła się brązowa. Po pięciu minutach odwróciłam się przodem do Harrego. Stał nad umywalką, piorąc coś ręcznie. Jego mięśnie na plecach rozkurczały się i skurczały. Nagle wrzasnęłam i szybko odsunęłam się od strumienia wody.
- Co się stało?- mój porywacz stał pod kabiną.
- Zimno.
Szybko umyłam włosy i ciało. Wyciągnęłam rękę, aby sięgnąć po ręcznik, ale na nic nie natrafiłam. Podniosłam głowę i ujrzałam stojącego Harrego z rozłożonym ręcznikiem na długość jego ramion.
- Daj.
- No chodź śliczna- zachęcał przecudnym uśmiechem.
- Nie.- i zamknęłam drzwi od prysznica.
- No dobra, wygrałaś.- dał mi ręcznik i położył ciuchy na blacie obok umywalki.- Ubierz się i zejdź na dół. Będę w kuchni.
Wytarłam się, założyłam bieliznę i wciągnęłam przez głowę jego koszulkę, sięgała mi do połowy ud. Jego bokserki były tak duże, że na mnie leżały jak krótkie spodenki. W szafie miałam jeszcze krótsze sukienki, więc nie krępowałam się długością mojego stroju. Jednak ten zapach. O Boże, wariuję Jabłka- to chyba tak pachniał jego szampon. Wytarłam włosy i zdałam sobie sprawę, że nigdzie nie znalazłam suszarki, był tylko grzebień. No nic, trzeba było się zadowolić tym co było. Wyszłam z łazienki na boso. Ruszyłam ku schodom i poczułam przecudny zapach, dopiero teraz przypomniałam sobie jak jestem głodna. Zeszłam na dół i stanęłam w progu kuchni jak wmurowana.
- Alice, pamiętasz Niall'a z klubu?- zapytał Harry.
- Tak- powiedziałam prawie szeptem. Blondyn odwrócił się w moją stronę i jego uśmiech zniknął.
- Stary, co ona tu robi? Wiesz, że jak Zayn...
Rozległo się pukanie do drzwi.
--------------------------------------------------
Oto kolejny rozdział! I co sądzicie ? :)

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 10

Po 5 minutach siedziałam już w samochodzie Jace'a. Ciekawe kiedy zauważy, że zwinęłam mu kluczyki. Gdy podjechałam pod budynek było już bardzo mało aut. Impreza najwyraźniej się skończyła. Wysiadłam z pojazdu i ruszyłam ku wejściu. W drzwiach wpadł na mnie jakiś facet.
- Co robisz ślepoto?!
- Ja?! To Ty...- urwał w połowie zdanie. Podniosłam głowę i aż się ucieszyłam, że na mnie wpadł.- Witaj śliczna, myślałem, że już się nie zobaczymy.
- Właściwie to ja z Tobą chciałam się spotkać.
- Doprawdy w jakiej sprawie?- już miałam mu powiedzieć, ale jakiś mężczyzna "odbił" jego uwagę ode mnie. Mówił coś do niego. Nie rozumiałam, to było chyba po francusku. Jedyne co zrozumiałam to zdanie wypowiedziane przez Harrego "Zayn zajmij się nią" i odszedł. Nie wiedziałam co się dzieje, więc wyciągnęłam z torebki papierosy przy okazji sprawdzając czy mam broń. Oczywiście na swoim miejscu. Nie zwróciłam uwagi, że ktoś podszedł.
- Ognia?- nadstawiłam papierosa.
- Dzięki.
Staliśmy tak chwilę. Zaczęłam przyglądać się mężczyźnie. Wysoki, lekko umięśniony, krótko obcięty brunet. Największe wrażenie zrobiły na mnie jego tatuaże.
- Co przedstawiają?- wskazałam na jego prawe ramię całe pokryte tuszem.
- Wszystkie ważne momenty aż do zwykłych zachcianek i przypałów z kolegami.- powiedział głębokim oraz szorstkim głosem. Patrzył na mnie. Ale nie tak subtelnie. On się na mnie gapił. Gdy skończyłam palić, wyrzuciłam niedopałek i wyciągnęłam telefon.
- Podaj mi numer Harrego.
- Prośba czy rozkaz?
- Rozkaz- pewność siebie 1:0 dla mnie.
- Nie- 1:1
- Bo ?
- Harry czeka w klubie.
- Jakim ?
- Najlepszym.
- Zawsze jesteś taki tajemniczy?
- Tylko dla Ciebie- uśmiechnął się łobuzersko. Zrezygnowana schowałam telefon i wyciągnęłam kluczyki od samochodu Jace'a.
- Pojadę za Tobą.
- O nie, nie. Jedziemy moim.
- Zgoda.- poszłam za nim do luksusowego Bentley'a. Jak na faceta przystało, otworzył mi drzwi. Gdy ruszyliśmy przypomniałam sobie, że on nie wie jak mam na imię.
- Alice.
-Wiem- uśmiechnął się- Harry non stop o Tobie mówi.
- Psychol z niego?
- Nie. Ja mam na imię Zayn.
I nastała cisza. Po 10 minutach byliśmy w najlepszym klubie w mieście. Nawet nie przejmowałam się moim wyglądem. Muszę dorwać tego gnojka! Po wejściu jak zwykle nic nie widziałam, bo oślepiły mnie światła dyskotekowe. Nagle poczułam rękę w talii. Jego rękę.
- Zaprowadzę Cię do stolika, śliczna.- nie puszczając mnie przeciskał się przez tłum tańczących. Zaprowadził mnie do góry, do stolików VIP. Siedziało przy "naszym" jeszcze czterech innych mężczyzn i jakieś 2 zdziry.
- Chłopaki oto Alice- ogłosił Harry. -To jest Louis, Liam, Niall i Zayn'a już znasz.
Wszyscy przyglądnęli mi się uważnie. Laska na kolanach Niall'a poruszyła się niecierpliwie, a druga wręcz pożerała Harrego wzrokiem. Chyba była z nim, ale pojawiłam się ja i myśli, że jestem jej konkurencją. Co to to nie!
- Hej -przywitałam się. Nie minęła chwila, a już byłam całowana po policzkach i przytulana.
- Jakiego chcesz drinka, skarbie? -zapytał Liam.
- Wódkę z ananasem - odwzajemniłam uśmiech. Usiadłam między Harrym a Niall'em. Po chwili dostałam mój napój. Pociągnęłam łyka i uświadomiłam sobie jak dawno nie piłam alkoholu.  Gdy ja opróżniałam szklankę chłopacy poszli tańczyć. Zostaliśmy sami.
- Zatańczymy?- nie wierzyłam, że to powiedziałam!
Po dwóch minutach byliśmy już na parkiecie. Wywijałam biodrami, ocierałam się o Harrego, podniecałam go. Tego wieczoru wypiłam jeszcze dwa drinki, ale nie panowałam nad sobą...
-------------------------------------------------------------
I jak oceniacie ? :D

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 9

Zatańczyliśmy do kilku piosenek. Zaprosił mnie na drinka. Nie miałam jak odmówić. Jak zawsze starałam się nie słuchać, aby się do niego nie przywiązać. Jace siedział blisko w razie czego. Po 30 minutach stwierdziłam, że już czas. Zapytałam się go czy nie wyszedłby ze mną, ponieważ muszę zapalić. Udało się! Mrugnęłam do Jace'a. Ruszył za nami.
- Przepraszam, mogę prosić panią na słowo?- znowu ten debil!
- Jestem zajęta, nie mam czasu- odpowiedziałam grzecznie, posyłając mu mordercze spojrzenie. Na szczęście dał za wygraną. Dlaczego ten Harry utrudnia mi życie?!
Wyszłam na dwór razem z moim celem. Już widziałam zbliżający się samochód Noah'a.
- Nie ładnie mieć długi- uśmiechnęłam się do zdezorienowanego mężczyzny. Właśnie w tym momencie Jace złapał go za ramię, a drzwi otworzyły się od samochodu. Wepchnęli go do środka beż zatrzymywania się.
- Dobra akcja- posłał mi uśmiech Jace i złapał mnie za rękę. Nie protestowałam. Podeszliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi. Usiadłam się na miejscu pasażera, a po chwili już jechaliśmy.
- Wkurwić Cię jak zawsze?
- Nie dzięki, ten idiota, Harry, wystarczająco podniósł mi ciśnienie- odpowiedziałam mu bardziej oschle niż zamierzałam. Spojrzał się na mnie podejrzliwie, ale nic nie powiedział. Całą drogę milczeliśmy. Po dojechaniu do naszej tajnej kryjówki nie czekałam aż Jace otworzy mi drzwi. Wyszłam z samochodu mocno uderzając szpilkami w beton. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo tego potrzebuję. Byłam już przy wejściu, gdy usłyszałam, że mój towarzysz dorównał mi kroku.
- Dasz radę- wyszczerzył się Jace i klepnął mnie w lewy pośladek. Gdyby wzrok mógł zabijać! Weszłam do pomieszczenia w momencie zakończenia wiązania faceta przez Simona i Chad'a. Powysyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. Zdjęłam marynarkę i związałam włosy w kucyka. Moje rysy twarzy wyglądają wtedy surowiej. Dałam chłopakom znak, że mogą odwrócić krzesło z nieszczęśnikiem, gdy sama wzięłam mój pistolet. Twarz mojej ofiary była wykrzywiona z bólu i przerażenia.
- Odsłońcie mu usta- rozkazałam. Moi towarzysze byli bardzo zdziwieni, ale to ja tu teraz rządziłam, więc zrobili to co chciałam. Podeszłam bliżej krzesła.
- Błagam nie...
- Shhh...- uspokoiłam go- jak masz na imię?
Mówiłam to beztrosko, tak jakbyśmy prowadzili nadal spokojną rozmowę przy drinku.
- Pio... Piotr- jego głos się łamał.
- Jak ślicznie!- wyszczerzyłam się. Podeszłam jeszcze bliżej.
- To co Piotrze, było warto ćpać?- patrzył na mnie nie zrozumiałym wzrokiem.
- Ja nie ćpam- powiedział pewnie, ale dodał smutno- ale moja żona...
- Ohh... jak przykro! Ale dług ma coś, a raczej dużo- byłam tak zła na Harrego, że nawet nie współczułam temu kolesiowi. Zbliżyłam się jeszcze bardziej. Nachyliłam się tak, że miał idealny widok na mój biust.
- To co wolisz kulkę czy czas ?- mruknęłam mu do ucha.
-Czas - powiedział nie pewnie.
- Dobra odpowiedź- powiedziałam, szczerząc zęby i siadając na nim okrakiem- ale wiesz, że tak wolno Cię nie puścimy, co? Musimy jakoś Ci pomóc zapamiętać o nas. No i teraz znowu mam dwie opcje. Rozcięta warga i podbite oko czy skopany brzuch i rozcięta ręka ?
Piotr patrzył na mnie z przerażeniem. Kocham to uczucie, gdy inni się mnie boją. Koleś nie wiedział co powiedzieć.
- Hmm... skoro jesteś niezdecydowany to wszystko na raz?
- Nie... proszę...- zrobił błagalne oczy, co mnie jeszcze bardziej rozłościło.
-Chłopacy dajcie mi żyletkę- nie jestem masochistką, ani nie lubię sprawiać bólu innym, ale dziś coś mnie napadło. Wzięłam od Lucka potrzebne ostre narzędzie i zbliżyłam do twarzy Piotra. Jego oczy były rozszerzone w nienaturalny sposób. Czaiło się w nich przerażone, zdziwione i ból.
- Wiesz co Piotrze, oszczędzę Twojej twarzyczki- lekka ulga- a może jednak nie.
Znowu się napiął ze strachu, gdy przyłożyłam ostrze do jego policzka. Lubię bawić się uczuciami i obserwować reakcje. Zbliżyłam i oddaliłam jeszcze kilka razy żyletkę. Za ostatnim razem przybliżyłam tak blisko, że Piotr zamknął oczy. Skórę a ostrze dzieliły milimetry, gdy zamiast dotknąć go zimnym przedmiotem, musnęłam jego policzek małym palcem. Piotr drgnął, a mój uśmiech wyglądał pewnie jak u psychopaty.
- Cii... spokojnie- szepnęłam- pokażę Ci co tracisz mając żonę.
Poruszyłam biodrami zataczając koło. Ustawiłam żyletkę w ukosie do jego dolnej wargi i jednym ruchem rozcięłam ją. Krew zaczęła płynąć. Miał zamknięte oczy.
- Już możesz otworzyć- powiedziałam, a on posłusznie wykonał. Zbliżyłam jeszcze bardziej moje biodra.
- A co powiesz na...
- Al... koniec!- powiedział Noah tak donośnie, że aż odwróciłam głowę w jego stronę.
- Przykro mi, musimy się pożegnać Piotrze- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wstałam, rzuciłam żyletkę na stół, wzięłam marynarkę z torebką i wyszłam z pomieszczenia. Muszę coś jeszcze załatwić...
-------------------------------------------------------
taaa daaaa! :D i co jak oceniacie ? =)

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 8

Przed wyjściem musiałam się jeszcze cofnąć po czarną marynarkę i dłuższą (do 3/4 ud) spódniczkę. Wyjęłam też soczewki, ale makijaż zostawiłam mocniejszy. Teraz wyglądałam bardziej szykownie. Widok wszystkich chłopaków w garniturach był na prawdę zaskakujący. Brakowało im tylko róży w zębach. Zaczęłam się chichotać sama do siebie, gdy oni w tym czasie zakładali buty. Spojrzeli się na mnie z miną "słoneczko przygrzało?". W tym momencie na korytarz wszedł Jace z czerwoną różą. Wręczył mi ją z prześlicznym uśmiechem.
- Czy Ty czytasz w myślach? - spytałam nadal zdziwiona.
- W Twoich zawsze, kochanie - mruknął mi do ucha.
Noah omówił plan. Jak zawsze wchodzimy ja i Jace, tym razem jako para, wyciągam podejrzanego z sali, skieruję go przed wejście, a chłopaki wpychają go do samochodu i wywożą. Tymrazem to nie będzie akcja kończąca się nieboszczykiem, lecz moja ulubiona- zastraszanie. Będę mogła mu grozić, a moi towarzysze będą ubezpieczać. Już mi się podoba. Wyszliśmy z domu. Musiałam jechać z czarnowłosym jednym autem. Jak dżentelmen otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł mi wsiąść. Wsiadł od swojej strony, odpalił silnik i ruszył. Z przyzwyczajenia włączyłam radio. Leciała akurat moja ulubiona piosenka, więc zaczęłam nucić.
- Al jak Ty ślicznie śpiewasz- zarumieniłam się. Ktoś kiedyś powiedział mi, że mam talent... no tak mój tata. Wymusiłam uśmiech w stronę Jace'a.
- Proszę, śpiewaj dalej kochanie
Zaczęłam nucić, a później coraz głośniej. W końcu śpiewałam już na cały regulator. Gdy piosenka się skończyła, chciałam ściszyć radio, lecz czarnowłosy mnie uprzedził i nacisnął guzik "cofnij". Okazało się, że piosenka była na płycie. Śpiewałam ją na okrągło przez 30 minut. Jace patrzył na mnie co chwilę z uśmiechem od ucha do ucha. Nareszcie skończyły się moje wycia godowe, bo dojechaliśmy do celu. Już chciałam otworzyć drzwi i wyjść, ale uprzedził mnie mój towarzysz. Pomógł mi wysiąść. Uśmiechnęłam się i powiedziałam szybkie dzięki. Po 10 minutach wchodziłam z Jace'm do sali bankietowej. Już przy wejściu oniemiałam. Wszędzie pełno złota.
- Gospodarze są dziani- powiedział do mnie czarnowłosy widząc moje krowie oczy. Udało mi się jednak nad tym zapanować. Ruszyliśmy do stolików gdzie siedzieli inni goście. Jak zwykle mieliśmy zmienione nazwiska. Usiedliśmy na wyznaczonych dla nas miejscach.
- Chcesz coś do picia? - zapytał jace, gdy odsunął mi krzesło.
- Z wielką chęcią, ale nic za mocnego - kultura pełną gębą. Czekałam na niego, gdy nagle usłyszałam:
- Czy mogę poprosić panią do tańca? - odwróciła się z zamiarem odmówienia. Zastygłam, gdy zobaczyłam kto to powiedział.
- Proszę Cię tylko do tańca. To nic złego, co?- uśmiechnął się Harry. Musiałam mu wygarnąć, ale przy stole siedziało za dużo osób. Wstałam, więc z uśmiechem przyklejonym do twarzy i podałam mu rękę. Wyszliśmy na środek parkietu.
- Skąd się tu wzięłaś śliczna?
- Miałeś mnie nie śledzić dupku! I nie mów do mnie tak.
- Spokojnie. Nie śledziłem Cię. Przyszedłem na urodziny kuzyna. A Ty co tu robisz? - zrobił się podejrzliwy.
- To nie Twój interes. Zostaw mnie w spokoju- gdy to powiedziałam, ujrzałam, że zbliża się do nas wkurzony Jace. Odsunęłam się od Harrego i poszłam w stronę mojego partnera. Udało mi się opanować Jace'a, aby nie podszedł do czerwonego.
- To nie ma sensu. Wyluzuj.- szepnęłam mu do ucha, a ten spojrzał się na mnie wzrokiem zabójcy.
- Zostawiłem Cię na pięć minut przy stoliku, a Ty już wyrywasz innych?! A do tego z innego - zasloniłam mu usta, ponieważ jeszcze wykrzyczał by to na środku parkietu.
- Jace, przestań robić awanturę. Powiedziałam mu, że ma się odpierdolić.- ups... nie to słownictwo. Kilka tańczących par spojrzało się na nas. Wzięłam wkurzonego chłopaka pod rękę i poprowadziałam na nasze miejsca. Przy stole nikogo nie było.
- Mamy robotę do zrobienia- przypomniałam mu. Jace pokazał mi kogo uwieść. Nawet przystojny facet. Ale złość, którą miałam w sobie nie mogła doczekać się zastraszania. Podeszłam do mężczyzny i poprosiłam do tańca.
-------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :D podoba się ? :3

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 7

Co on sobie wyobrażał? Bo niby uwierzę w bajeczkę z wujkiem! A jeszcze Noah mnie podejrzewa, że go nasłałam. Przy kolacji pokłóciliśmy się tak, że w połowie posiłku mój brat przeniósł się do salonu. Po jedzeniu posprzątałam i poszłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam błądzić myślami. Nie wiem dlaczego akurat wokół Harrego. "Przecież ja go nienawidzę. Ten sukinsyn mnie pocałował! Ale jego usta są takie pełne, delikatne i czułe... kurwa! O czym ja myślę?! On obmacywał moje pośladki! Jego ręce są takie silne i duże... musi być dobry w łóżku... Czy ja , kurwa, wariuję?! Dlaczego tak o nim myślę?! Mogłam mu władować od razu kulkę w łeb! Nie miałabym wyrzutów sumienia." Leżałam tak i kłóciłam się sama ze sobą. W pewnym momencie wydałam z siebie jęk na znak, że się poddaję i moje myśli wygrały.
- Alice, dobrze się czujesz?- zapytał zmartwiony Jace, który nie wiem jak długo stał w drzwiach.
- Tak... Nie.
- No dawaj co się dzieje Al? - usiadł obok mnie na łóżku i wpatrywał się w moje oczy. Nie chciałam z nim o tym gadać, więc niewiele myśląc wpiłam się w jego usta, zapominając, że jestem na niego zła. Jemu chyba, a raczej na pewno się spodobało. Złapał mnie za biodra i usadził na sobie tak, że siedziałam okrakiem. Pomimo, że całowałam Jace wiele razy, teraz było coś nie tak. Albo on już nie umie tak dobrze całować, albo ja jestem lepsza. Jednak mój "głosik" miał lepszy pomysł: "To przez Harrego, on jest najlepszy!"
Nie wiem komu chciałam udowodnić, że tak nie jest. Ściągnęłam koszulkę Jace'a przez głowę cały czas całując go namiętnie. Jego ręce błądziły po moim ciele. Zatrzymał się przy moim staniku. Dwoma palcami, bez problemu, odpiął przez bluzkę stanik. Włożył ręce pod materiał i zaczął masować moje piersi. Przeniosłam się z pocałunkami na jego szyję. Moje ręce błądziły po jego torsie. Jechały coraz niżej, aż w końcu dotarły do gumki od bokserek. Już miałam wsadzić tam rękę, gdy nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się z trzaskiem.
- Tak myślałem, że spotkam was w takiej pozycji!
- Kurwa Simon naucz się pukać! - syknęłam nie odrywając się od Jace'a.
- Dobra sory, sory - roześmiał się.
- Dupek!
- Dzięki Al. A tak w ogóle to szykuj się, jedziemy.
- Nie chce mi się - mruknęłam.
- Dokończymy później - szepnął mi Jace do ucha, jednocześnie ściskając moje piersi przez co wydałam z siebie jęk.
- No dobra- odszepnęłam - ile lat ?
- 23 - powiedział Simon i wyszedł.
Pocałowałam jeszcze raz Jace'a i zeszłam z niego. Był niezadowolony. Ja zresztą też. Hmm... stanęłam przed szafą. Ofiara ma 23 lat, czyli napalony idiota.
- Coś seksi i bez zamka, żebym mógł łatwiej z Cię rozebrał wieczorem - mruknął mi do ucha ciemnowłosy. Roześmiałam się tylko. Na dworze było ciepło, więc wzięłam białą bokserkę i obcisłą czarną spódniczkę, która dużo nie zakrywała. Do tego założyłam czarne wysokie szpilki. Przebrałam się w to przed szafą nie zważając, że na łóżku nadal leży Jace. Co chwilę mruknął jakiś pochlebny komentarz, ale wiedział, że nie może mi teraz przeszkadzać. W końcu chodzi również o jego kasę. Poszłam do łazienki i zaczęłam makijaż. Nie lubię być taka jak inne, więc muszę mieć swój "znak". Jako, że w klubach jest ciemno i często nie widać oczu to ja zakładam specjalne rozświetlające soczewki. W ciemnościach bardzo dobrze je widać. Po zrobieniu mocnego makijażu weszłam z powrotem do mojego pokoju. Jace'a już nie było.
- Pewnie znudził się czekając- pomyślałam. Założyłam szpilki i wyszłam z pokoju. Od razu poczułam rękę w talii. Ktoś szepnął mi do ucha:
- Ślicznie wyglądasz- i cmoknął mnie w policzek.
- Oh dziękuję, Ty Jace też- spojrzałam na jego... garnitur ?!
- To nie wiesz? Idziemy na bankiet.
----------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :) czekam na opinie :D

niedziela, 16 marca 2014

Ogłoszenie !

Siemka,
piszę to w osobnym poście, bo widzę, że nie bardzo czytacie to pod rozdziałami. Dodałam już 6 rozdziałów a komentarzy jest nadal 0! Nie wiem czy Wy to czytacie, czy nie ale wejścia są i bardzo chciałabym poznać Waszą opinię. Nie będę pisać pod rozdziałami czegoś typu "2 komentarze= nowy rozdział" bo dla mnie samej jest to wkurzające. Ale proszę wyraźcie swoją opinię na temat tego opowiadania. Czekam :)

środa, 12 marca 2014

Rozdział 6

Harry nie przerywając pocałunku odwrócił się tak, że to on opierał się o ścianę. Uwolniłam jedną rękę. Namacałam broń na pasku. Lewą ręką odczepiłam ją a prawą położyłam tak, że pistolet spadł idealnie na nią. Próbowałam go odepchnąć, ale na marne. Zatrzymał swój język dopiero, gdy zimna lufa mojego pistoletu dotknęła jego prawej skroni. Odsunął się zaskoczony.
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
 - Alice, śliczna, nie przesadzaj!
 - Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
 Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
 Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
 - Hej Al! Wygraliśmy!  Wszyscy! -krzyknął  Noah, a ja się do niego przytuliłam.
 - Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał  o sobie znać. Odkleił się.
 - I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
 - Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 5

Już miałam odejść, gdy poczułam rękę na mojej talii.
- Już się nie opieraj mojemu urokowi - prychnęłam i zaczęłam się wyszarpywać z uścisku. On jest zbyt silny!
- Jak zobaczy Cię mój brat to dostaniesz w mordę - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś tego warta -szepnął mi do ucha.Zamurowało mnie.
- Muszę iść do kibla - powiedziałam i ruszyłam, jego ręka nie zmieniła położenia. Na szczęście do środka wpuścił mnie samą. Ugh... kible na plaży! Zero okien... Nawet nie ma jak uciec. Weszłam do kabiny, aby czasem nie przestraszyć jakiejś kobiety. Wyciągnęłam z torebki pistolet. Jak dobrze,że mam luźną bluzkę. Zapięłam pas do broni pod piersiami i przyczepiłam pistolet. Nie widać go. Wyszłam i przejrzałam się w lustrze. Jest dobrze. Wyszłam i zobaczyłam, że Harry z kimś gada.
- Teraz albo nigdy - mruknęłam i szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do wyjścia z plaży.
- Hej! Hej! Śliczna! Gdzie uciekasz?
- Cholera...- odwróciłam  się, a on stał już za mną.
- Nie uciekniesz tak szybko -uśmiechnął się. Złapał mnie w talii i razem ruszyliśmy do wyjścia. Gdy się wyszło z plaży to po lewej stronie była ciemna uliczka z tyłu.
- Gdzie masz samochód? -zapytałam.
- Tam naprzeciwko - wskazał białe Audi Q7. Takie samochody nie robią już na mnie wrażenia. Jedyny, który był moim marzeniem to R8. Noah twierdzi, że ktoś się połapie, że coś jest nie tak. Muszę się więc bujać Audi A5.
Mijając uliczkę Harry rozglądnął się dookoła. Nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wciągnął mnie do niej. Przez to że trzymał mnie w talii musiałam iść, a raczej zostałam wepchnięta tam gdzie on chciał. Ściągnął torbę z mojego ramienia. Oparł mnie o ścianę.
-Daj się ponieść -powiedział i wpił się ustami w moje. Gdy odrzucałam jego język złapał mnie za pośladki co wywołało u mnie jęk zaskoczenia. Wykorzystał to i wsadził swój język do moich ust.
----------------------------------------------------
no to kolejny rozdział! :D dawno mnie tu nie było, ale spokojnie nie zapomniałam o blogu :D no to mam nadzieję, że się podobał rozdział i dodacie swoją opinię w komentarzu :)

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 4

Po 30 minutach, przyznam, zasnęłam. Nagle poczułam, że coś zimnego na mnie kapie. Odwróciłam głowę, myśląc, że to tylko sen. Nagle poczułam, że lecę. Szybko otworzyłam oczy. Nie wiedziałam co się dzieje. Zbliżałam się do wody. Zaczęłam szybko rozglądać się. Dopiero teraz zauważyłam, że ktoś mokry niesie mnie na rękach w pozycji panny młodej, a tym kimś był Harry. Z jego pięknych (już nie) loków kapała woda. To ona mnie obudziła. Woda zaczęła chlupotać.
- Harry, kurwa, co Ty robisz ?!- krzyknęłam, lecz on nic sobie z tego nie robił, wchodził coraz głębiej. Stał już w wodzie po kolana. Muszę coś wymyślić! Gdy woda sięgała mu połowy ud, przysunęłam się do niego i szepnęłam.
- Jak mnie teraz wrzucisz do wody to Cię zabiję – musiał się nie spodziewać mojego czynu, bo przystanął.
- Ciekawe jak...
- Bronią
- A masz ją przy sobie ? - zaczął zadziornie.
- Nie każ mi jej używać, bo.. - nie dokończyłam.
Harry zanurzył się. Chciałam się mu wyrwać, ale on mnie nie puszczał. Woda była taka lodowata. Po paru sekundach w końcu się wynurzył, nadal mnie trzymając.
- Harry !! Zabiję Cię ! - wrzasnęłam. On jednak nic sobie z tego nie zrobił i uśmiechnął się z triumfem w oczach. Wyszedł z wody i nadal mnie niósł. W końcu położył mnie na kocu, usiadł obok.
- I co śliczna podobało się ? - zapytał z chamskim uśmieszkiem. Nawet się nie odezwałam. Odwróciłam się do Nik, która nadal smacznie spała.
- Nik, Nik ! - potrząsnęłam nią – musimy iść.
Otworzyła nie chętnie oczy. Po chwili zaczęłyśmy się pakować. Okryta ręcznikiem nadal się trzęsłam. Harry wstawał już z koca, gdy specjalnie wzięłam mu go spod dupy. Musiałam mocno go pociągnąć, bo chłopak od razu się przewrócił się z powrotem na dół. Wpadł w piasek. Nic by się nie stało, gdyby nie fakt, że był mokry.
- Co do kurw... - opanował się jednak. Wstał, podszedł do mnie. Uśmiechnął się najładniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam. Złapał mnie za biodra i przysunął do siebie. Już byłam gotowa, że weźmie mnie na ręce i wrzuci do wody.
- Tak się bawimy, ślicznotko ? No więc dobrze – uśmiechnął się łobuzersko i odszedł. Nie wiem gdzie poszedł. Stałam tam owinięta ręcznikiem zastanawiając się co ten wariat wymyślił. - O w mordę – dopiero ten pisk przypomniał mi, że Nik też tu jest. - Co się stało ? - spojrzałam na koleżankę, która z przerażeniem patrzyła na telefon. Nagle obok mnie zmaterializował się Harry w spodniach i z przewieszoną koszulą przez ramię. O Boże te mięśnie są... Kurwa o czym ja myślę ?! Spojrzałam   z powrotem na Nik pytającym wzrokiem. Miała już na sobie spodenki i bluzkę.
- Moja mama dzwoniła 9 razy! A brachol 5! Muszę lecieć!
- Jak chcesz mogę Cię powieść - odezwał się gentelmen.
- Nie spoko, ja mam 5 minut drogi, weź lepiej Al - nawet w pośpiechu nie brakuje jej humoru. Harry spojrzał na mnie w triumfem w oczach.
- Nie dzięki poradzę sobie. - odpowiedziałam, przytuliłam Nik na pożegnanie i zaczęłam pakować do końca torbę. Założyłam na mokre bikini ciuchy. Nie wzięłam bielizny, bo nie miałam w planach zimnej kąpieli. Już miałam odejść...

--------------------------------------------------
no heeejo :D oto kolejne moje wypociny ! xD
Ludzie błagam Was zostawiajcie jakiś ślad po sobie ! Niby wejścia są, a komentarzy brak. Nie wiem czy podoba Wam się wygląd i inne szczegóły, a najważniejsze czy podoba Wam się opowiadanie. Piszę rozdziały w zeszycie i czasami wydaje mi się, że przepisywanie to tylko strata czasu. Więc liczę na Was i czekam na komentarze :) 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 3

Gdy zeszliśmy na dół już ubrani wszyscy siedzieli w kuchni. Podeszłam do lodówki, spojrzałam i zamknęłam.
- Co na śniadanie chłopacy ?
- Ciebie... - murknął mi do ucha Jace, gdy podszedł i złapał mnie w talii. Usłyszeliśmy niezadowolone mrukniecie Noah'a.
- To ja poproszę naleśniki - powiedział mój braciszek. Reszta chłopaków przytaknęła. Zabrałam się za przygotowanie. Gdy smażyłam je na patelni poczułam ręce na moich biodra i szept Jace'a na mojej szyi.
- Proszę... oddaj mi się... - odwróciłam się i widziałam jego desperację w oczach.
- Kochanie, nie mogę - pocałowałam go delikatnie w usta i wróciłam do smażenia.
Po śniadaniu  chłopacy oświadczyli, że za pół godziny wyjeżdżają na wyścig. Nigdy nie maiłam nic przeciwko temu.
- No ! To ja zrobiłam śniadanie, ale wy zmywacie ! - powiedziałam i szybko pobiegłam do góry. Skoro oni wychodzą to ja też. Wzięłam telefon i napisałam do Nik. Jest to moja koleżanka, lecz ona nie zna prawdy, dla jej bezpieczeństwa.
"Hej Nik! co dziś robisz? Może wypad na plażę?" 
Nie czekałam długo. Uśmiechnęłam się, gdy odpowiedź była twierdząca. Było dziś ciepło. Był lipiec, a więc wakacje.Noah nigdy nie zmuszał mnie do nauki, więc czasami chodziłam do szkoły, a czasami mi się nie chciało. Wzięłam oczojebne pomarańczowe  krótkie spodenki oraz białą bluzkę oversize. Spakowałam do torby ręcznik i koc. Przebrałam się w strój kąpielowy i wcześniej przygotowane ciuchy. Jak to miałam w zwyczaju ukryłam również w torbie broń. Na wszelki wypadek. Zeszłam na dół by zrobić sobie i Nik kanapki. Weszłam do kuchni i uszykowałam posiłek.Usłyszałam rozmowy w salonie. Weszłam do pokoju, aby po informować ich, że idę na plażę. Gdy tylko weszłam poczułam wzrok wszystkich na mnie i usłyszałam gwizd. Obróciłam się dookoła własnej osi z rękami na biodrach i zaczęłam się śmiać. 
- Co jest mała- spytał Noah. 
- Skoro wy jedziecie to ja idę na plażę - oznajmiłam. 
Żaden nie zaprzeczył. A spróbowali by ! Wróciłam do kuchni po torbę i usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie zdążyłam podejść, a ona stało już w środku z uśmiechem i oczami zatopionymi w Jace. Zawsze jej się podobał, a ja nigdy nie mówiłam jej co nas łączy. 
- Hej - przytuliłam ją. Wyjąkał coś nadal nie spuszczając wzroku z przystojniaka. 
- Ja wychodzę - krzyknęłam w stronę salonu. 
- Alice! Wzięłaś... 
- Tak,tak ! Nie zapomniałam koca!- przerwałam szybko Noah'owi. Już miałam wyjść, ale zatrzymała mnie ręka. 
- A buzi na do widzenia ?- zrobił smutną minkę Jace. Chciałam pocałować go w policzek, ale cwaniak obrócił głowę idealnie. Moje usta spotkały się z jego. 
- Idiota!- rzuciłam i popchnęłam go. Całą drogę na plażę trwało przesłuchanie. No dzięki Jace ! W końcu moje męczarnie się skończyły, bo doszłyśmy. Rozłożyłyśmy koc. Po 10 minutach leżenia stwierdziłam, że chce mi się pić. Nik też chciała, więc poszłam po piwo do  baru. Czekając na napój moją uwagę przykuły idealnie wyrzeźbione plecy. Nogi też miał ładne ! Nagle mój "ideał" odwrócił się, a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię. 
- O ! Cześć śliczna ! - ignoruj, ignoruj, ignoruj! 
- Dziękuję - odpowiedziałam tylko barmanowi. 
- Hej! A ja jestem niewidzialny... Alice ? 
- No widzę Cię i... ?
- No już nie udawaj - uśmiechnął się- przywitaj się chociaż. 
- Cześć - już miałam odejść, ale on nagle znalazł się przede mną. Jego głębia wpatrywała się we mnie- Czego chcesz ? 
-Tylko pomóc w zaniesieniu- wskazał na kubki z piwem. Bezcermonialnie  wręczyłam mu je i odeszłam nie patrząc czy idzie za mną. Gdy doszłam do koca musiał iść za mną, bo oczy Niki zrobiły się jak spodki. 
- Dobra dzięki, że pomogłeś - odwróciłam się i chciałam zabrać od niego kubki, lecz on podniósł je za wysoko. Podał jeden Nik, a drugi mi i się tak ślicznie uśmiechnął. 
- Hej ! Jestem Nikol może dosiądziesz się do nas ?- no już miał sobie iść ! Położyłam się i udałam, że mnie to nie interesuje. 
- Chętnie - poczułam jak miejsce obok mnie zostało zajęte.
------------------------------------------------

No i jest rozdział. Naprawdę  nie wiem czy Wy to czytacie, czy przez przypadek wpadacie, ale proszę dajcie jakiś komentarz bo nie wiem czy się podoba. To czekam na komy ;)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 2

No to zapraszam na moje wypociny :D liczę na komentarz :)

---------------------------------------------------
Harry puścił moją dłoń, rzucił papierosa i spojrzał wzrokiem mordercy na Noah'a. Nie wiedziałam o co chodzi. Przecież znam wszystkich z innych gangów.
- Chodź tu, kurwa - mój brat był nieźle wkurwiony. Podeszłam do niego jakby nigdy nic. Złapał mnie w talii.
- Jeszcze raz ją tkniesz, a nie żyjesz !
Dosłownie wepchnął mnie do samochodu. Z tyłu siedział Jace.
- Czy Ty kurwa jesteś poważna ?! - wydarł się Noah i ruszył.
- Nie wiem o co wam chodzi ! - nie byłam dłużna.
- Wiesz kim był ten koleś ? - zapytał jedyny spokojny Jace.
- Koleś który dał min ogień.
- Nie tylko. To był nowy z gangu czerwonych.
- Sorry, nie wiedziałam - rzuciłam patrząc w boczną szybę. Po dojechaniu do domu Noah od razu kazał przynieść sobie i chłopakom piwo. Zrobiłam co chciał i poszłam do mojego pokoju. Rozebrałam się. Wzięłam moją piżamę, którą były bokserki damskie i stanik sportowy. Poszłam do łazienki. Wzięłam dłuugi prysznic. Gdy rozczesywałam mokre włosy usłyszałam pukanie, a raczej walenie do drzwi.
- Czego ? - spytałam się szorstko.
- Wyleziesz w końcu ? Muszę się wylać ! - Chad.
- Idź na podwórko ! Noah dawno nie podlewał tej wierzby po prawej ! - Chad mruknął coś pod nosem, ale se poszedł. Ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju.
- Kurwa chcesz żebym zawału dostała ?!
- Przepraszam. _ Jace wstał i podszedł do mnie. Zmierzył mnie wzrokiem.
- Pociągająco wyglądasz - mruknął mi do ucha. Czułam alkohol. Złapał mnie za biodra i przycisnął do swojej klatki piersiowej. Kiedyś chodziłam z Jace'em. Przeżyłam z nim nawet swój pierwszy seks. Jednak w pewnym momencie nasza miłość prysnęła. Ja miałam wielu chłopaków po nim, a on wiele dziewczyn. Ale nie raz zdarzyło się, że uprawialiśmy przyjcielski seks.
- Nie dziś Jace. - uśmiechnęłam się do niego i wyminęłam go. Położyłam się pod kołdrą.
- Zgasisz światło ? - posłuchał się. Zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że ktoś kładzie się obok. Jace złapał mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego nagi tors. Właśnie dlatego go kocham. Zawsze mnie rozumie. Po chwili słyszałam równomierne bicie jego serc i oddech. Przy stosowałam swój rytm do niego i usnęłam.
RANO
Obudziły wstrząsy mną.
- Jeszcze chwilę Noah... - wymamrotałam.
- Żaden Noah tylko ja, kiciu - dostałam całusa w usta. Już wiedziałam kto to. postanowiłam się z nim podroczyć.
- Jaka miła pobudka, Nate - nagle nie czułam poruszania się klatki pod moją głową. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Jaki Nate ?!
- Też Cię kocham Nate'usiu, misiu mój...
Nagle poczułam uścisk na ramionach i zostałam podniesiona do góry tak, aby Jace miał lepszy widok na moją twarz.
- Jaki kurwa Nate się pytam ?! - nie wytrzymałam  i wybuchłam śmiechem. Jace wstał obrażony i podszedł do szafki gdzie zostawił ciuchy. Podeszłam do niego od tyłu i go przytuliłam.
- Oj nie gniewaj się. - pocałowałam go w szyję. Ignorował mnie. Obeszłam go tak, że stałam naprzeciw niego. Właśnie założył koszulkę. Unikał mojego wzroku. Nie miałam wyboru. Złapałam go za koszulkę i wpiłam się w jego usta. Był zdziwiony, ale odwzajemnił pocałunek. Zarzuciłam ręce na jego szyję, a on złapał mnie za pośladki.
- Stary to jest siostra naszego kumpla ! - do pokoju wlazł Simon.
- Wypierdalaj - rzuciliśmy jednocześnie i wróciliśmy do poprzedniej czynności.

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 1

Mój cel siedział przy barze. Zadanie polegało na tym, że mam go uwieść i wyprowadzić na tyły budynku. Tam czekają wszyscy poza Jace'm, który jest w klubie i pilnuje żeby nic mi się nie stało. Nie rozumiem tego. Od 15. roku życia mam broń pod ręką a Ci mnie pilnują. Podeszłam do niejakiego Gorga i usiadłam obok. Uśmiechnęłam się flirtująco.
- Ciężki dzień w pracy? - spojrzał na mnie. Miał bałagan w oczach, ale odwzajemnił uśmiech.
- A żebyś wiedziała, kotku. Chcesz drinka ?
- oj, jaki pan miły ! - udałam zaskoczenie - poproszę.
Gdy barman podał mi zamówienie na koszt pana G. wzięłam łyka.
- Jeżeli pan chce to pomogę panu zapomnieć o zmartwieniach - szepnęłam mu do ucha, gryząc jego płatek. Ugh, nienawidzę tego ! Ale jak widać poskutkowało. Złapał mnie w talii i prowadził ku wyjściu. Mrugnęłam okiem do Jace. Podążał już za nami. Wyszliśmy z klubu.
- Chodźmy, tam zaparkowałam. Pojedziemy do mnie. - uśmiechnęłam się niewinnie. Zgodził się. Idąc na tył czułam już obecność chłopaków. Aby mogli go "przechwycić" udałam, że szukam kluczyków. Położyłam torebkę na ziemię. Czułam jego bezczelny wzrok na moim tyłku. Wstrząsnęłam torebką udając, że zmieniam położenie rzeczy znajdujących się w środku tym samym dając znak. W jednej chwili Simon i Luke trzymali go wykręcając mu ręce do tyłu, Jace celował pistoletem z tyłu, a Chad z przodu. Noah również był gotowy, ale to on zawsze gada. Wiedziałam co będzie się działo, rzuciłam tylko :
- Idę na przód zapalić - mój brat był zbyt zajęty zdobyczą, więc tylko przytaknął.
- Miło było Cię poznać panno... ? - powiedział Gorg.
- Li - powiedziałam i poszłam sobie. Po co mu moje prawdziwe imię. Idąc wyciągnęłam pudełko fajek z torebki. Wyciągnęłam jedną i zaczęłam szukać zapalniczki. Stanęłam przy rogu ulicy prowadzącej do wejścia klubu. Nagle usłyszałam niski, lecz ciepły i zarazem groźny głos faceta:
- Czego szukasz śliczna ? - zignorowałam, ale gdy zauważyłam, że nie mam ani zapalniczki, ani zapałek postanowiłam się odezwać.
- Masz ogień ? - zapytałam rzeczowo. Wyciągnął zapalniczkę z kieszeni i odpalił. Podłożyłam moją fajkę i odpaliłam.
- Dzięki.
Zaciągnęłam się tym gównem. Kochałam to uczucie dymu w płucach. Zawsze działa na stres i nerwy. Spojrzałam na mężczyznę, który pomógł mi. Był wyższy ode mnie o głowę. Umięśniony i to naprawdę mocno. Miał ciemne kręcone włosy. Zaciągnął się papierosem i spojrzał na mnie. O kurwa ! Jakie on ma oczy ! Nawet w ciemnościach widziałam, tą zieloną głębię.
- Co tak patrzysz ? Masz swojego - wskazał na papierosa.
- Sory - odwróciłam głowę. Zaciągnęłam się, nie żałowałam dymu.
- Harry - przedstawił się przystojniak. Podał mi rękę.
- Nie możliwe ! Masz imię. - przyjęłam jego dłoń, a on uścisnął. Chciałam go puścić, ale on mi nie pozwolił.
- A Ty ślicznotko masz imię ? - zapytał.
- Mam.
- Zdradzisz ?
- Nie.
- Ostro !
- Alice ! Jedziemy ! Goto... CO DO CHUJA TY ROBISZ ?!?

---------------------------------------------------------
a dobra, co mi tam ! dodałam 1 rozdział, ale serio liczę na komentarze, bo nie wiem czy Wam się podoba czy nie :c może nie ma sensu, abym to pisała ?

środa, 15 stycznia 2014

Prolog

- Al! Pośpiesz się bo nie zdążymy! Mamy być w klubie na 20!
- No już idę! - odkrzyknęłam, zakładając swoje rzymianki na wysokim obcasie. Miałam na sobie czarną obcisłą sukienkę sięgającą do połowy uda. Rękawy miała 3/4, ale za to dekolt uwydatniający moje nie małe piersi. Do tego wzięłam czarną, nabitą ćwiekami torebkę. przewiesiłam przez ramię i od razu poczułam ciężar broni i czegoś jeszcze. Odpięłam torebkę i myslałam, że parsknę śmiechem. Zeszłam na dół po schodach z dużym uśmiechem.
- A Tobie co tak wesoło? - zapytał Noah, mój brat.
- Od trzech lat noszę ze sobą broń, a Ty mi dajesz do torebki gaz pieprzowy? - przewrócił tylko oczami.
- A Ty dzisiaj nie spodziewasz się pogoni? - zapytał patrząc na moje buty Jace.
- Raczej nie, nasz cel wie co go czeka. - uśmiechnęłam się figlarnie.
Wszyscy wstali i poszliśmy do samochodów. Nigdy nie jeździmy  jednym, bo po pierwsze jest to niebezpieczne, a po drugie nie możliwe, jest nas sześciu.
No tak nas : ja, Noah, Jace, Simon, Chad i Luck. Oto cały nasz gang. Tak należę do gangu i tak jestem jedyną dziewczyną. W naszym mieście jest bardzo niebezpiecznie. Toczy się tutaj walka gangów. W mieście są trzy rodzaje mafii - narkotyki, kradzież samochodów i wyścigi samochodowe. My zajmujemy się wszystkim. Chad i Noah handlują prochami, Jace, Simon i Luck kradną, a na wyścigi jeżdżą w piątkę. A ja? Ja czasami coś sprzedam, ale najczęściej zajmuję się dłużnikami. Uwielbiam straszyć ludzi. No w ostateczności po 3 miesiącach długu dostaje w promocji klient kulkę w głowę. Resztę szantarzu rodziny zajmują się chłopaki, bo ja jestem tylko dziewczyną. Czasami żałuję, że taka się urodziłam. Przestaję jednak, gdy schodzę ubrana w seksowne ciuszki, a chłopacy nie moga ode mnie oderwać wzroku. Nawet mój brat. Na brak figury nie narzekam. Mam piękne wcięcie w talii, biodra lekko zaokrąglone, tak że dodają kobiecości, tyłek jędrny i moje piersi do małych też nie należą. Moje rude włosy sięgają mi do połowy pleców. Z natury mam je raczej proste, ale dziś wyjątkowo je zakręciłam. Jeżeli chodzi o moją twarz to podobają mi się pełne usta i długie rzęsy. Oczy mam dziwnego koloru - raz zielone, morskie, a raz nawet niebieskie!
W naszym gangu tak się złożyło, że nie ma brzydkich. Noah podobnie jak ja ma pełne usta, zielone oczy i ciemne włosy. Jace ma rozbrajający uśmiech i potargane ciemne włosy. Simon to niebieskozielono oki dobrze zbudowany mężczyzna. Chad ma niezłe muskuły i zawsze (nawet jak potargane) idealne włosy, Luck jest blondynem o cudownych dołeczkach jak się uśmiecha.
Jak to się stało, że należę do gangu? Jak wiecie Noah jest moim bratem. Matki nie mam - nie uznaję jej. Urodziła Noah'a, a po 2 latach mnie. Po tym zostawiła mojego tatę i puściła się z innym. Tata za bardzo ją kochał, więc popadł w depresję - nie winię go, to wszystko wina tej suki! To przez nią umarł. Ktoś przysłał do niego płytę z nagraniem jak się ruchała z innym. Dostał zawału. Nie było już ratunku. A ona bezczelnie przyszła na jego pogrzeb. Gdyby nie babcia to ta dziwka już by nie żyła !
A co do gangu to Noah musiał zacząć zarabiać. Razem z kumplami potrzebowali kasy, a mafia to łatwy sposób na zarobienie dużych pieniędzy - tylko, że niebezpieczny.
------------------------------------------------------------

dodaję prolog, żeby Was zachęcić do czytania :) Kiedy kolejny rozdział ? Jeszcze nie wiem, poczekam na opinie w komentarzach :D

piątek, 10 stycznia 2014

Hejo :D

Założyłam tego bloga, bo ostatnio idąc do domu dostałam olśnienia na fabułę nowego opowiadania ! Nie wiem czy wam się spodoba, ale okaże się w swoim czasie ;) jak na razie pobawiłam się wyglądem i obrazkami. Opowiadanie zacznę przepisywać jak w zeszycie będę miała 5 rozdziałów, bo boję się, że w pewnym momencie przestanę pisać :/
jeżeli macie uwagi co do wyglądu komentujcie a ja postaram się zmienić i lecę pisać do zeszytu :) może niedługo ukarze się co nieco :)