piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 1

Mój cel siedział przy barze. Zadanie polegało na tym, że mam go uwieść i wyprowadzić na tyły budynku. Tam czekają wszyscy poza Jace'm, który jest w klubie i pilnuje żeby nic mi się nie stało. Nie rozumiem tego. Od 15. roku życia mam broń pod ręką a Ci mnie pilnują. Podeszłam do niejakiego Gorga i usiadłam obok. Uśmiechnęłam się flirtująco.
- Ciężki dzień w pracy? - spojrzał na mnie. Miał bałagan w oczach, ale odwzajemnił uśmiech.
- A żebyś wiedziała, kotku. Chcesz drinka ?
- oj, jaki pan miły ! - udałam zaskoczenie - poproszę.
Gdy barman podał mi zamówienie na koszt pana G. wzięłam łyka.
- Jeżeli pan chce to pomogę panu zapomnieć o zmartwieniach - szepnęłam mu do ucha, gryząc jego płatek. Ugh, nienawidzę tego ! Ale jak widać poskutkowało. Złapał mnie w talii i prowadził ku wyjściu. Mrugnęłam okiem do Jace. Podążał już za nami. Wyszliśmy z klubu.
- Chodźmy, tam zaparkowałam. Pojedziemy do mnie. - uśmiechnęłam się niewinnie. Zgodził się. Idąc na tył czułam już obecność chłopaków. Aby mogli go "przechwycić" udałam, że szukam kluczyków. Położyłam torebkę na ziemię. Czułam jego bezczelny wzrok na moim tyłku. Wstrząsnęłam torebką udając, że zmieniam położenie rzeczy znajdujących się w środku tym samym dając znak. W jednej chwili Simon i Luke trzymali go wykręcając mu ręce do tyłu, Jace celował pistoletem z tyłu, a Chad z przodu. Noah również był gotowy, ale to on zawsze gada. Wiedziałam co będzie się działo, rzuciłam tylko :
- Idę na przód zapalić - mój brat był zbyt zajęty zdobyczą, więc tylko przytaknął.
- Miło było Cię poznać panno... ? - powiedział Gorg.
- Li - powiedziałam i poszłam sobie. Po co mu moje prawdziwe imię. Idąc wyciągnęłam pudełko fajek z torebki. Wyciągnęłam jedną i zaczęłam szukać zapalniczki. Stanęłam przy rogu ulicy prowadzącej do wejścia klubu. Nagle usłyszałam niski, lecz ciepły i zarazem groźny głos faceta:
- Czego szukasz śliczna ? - zignorowałam, ale gdy zauważyłam, że nie mam ani zapalniczki, ani zapałek postanowiłam się odezwać.
- Masz ogień ? - zapytałam rzeczowo. Wyciągnął zapalniczkę z kieszeni i odpalił. Podłożyłam moją fajkę i odpaliłam.
- Dzięki.
Zaciągnęłam się tym gównem. Kochałam to uczucie dymu w płucach. Zawsze działa na stres i nerwy. Spojrzałam na mężczyznę, który pomógł mi. Był wyższy ode mnie o głowę. Umięśniony i to naprawdę mocno. Miał ciemne kręcone włosy. Zaciągnął się papierosem i spojrzał na mnie. O kurwa ! Jakie on ma oczy ! Nawet w ciemnościach widziałam, tą zieloną głębię.
- Co tak patrzysz ? Masz swojego - wskazał na papierosa.
- Sory - odwróciłam głowę. Zaciągnęłam się, nie żałowałam dymu.
- Harry - przedstawił się przystojniak. Podał mi rękę.
- Nie możliwe ! Masz imię. - przyjęłam jego dłoń, a on uścisnął. Chciałam go puścić, ale on mi nie pozwolił.
- A Ty ślicznotko masz imię ? - zapytał.
- Mam.
- Zdradzisz ?
- Nie.
- Ostro !
- Alice ! Jedziemy ! Goto... CO DO CHUJA TY ROBISZ ?!?

---------------------------------------------------------
a dobra, co mi tam ! dodałam 1 rozdział, ale serio liczę na komentarze, bo nie wiem czy Wam się podoba czy nie :c może nie ma sensu, abym to pisała ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz