środa, 5 lutego 2014

Rozdział 4

Po 30 minutach, przyznam, zasnęłam. Nagle poczułam, że coś zimnego na mnie kapie. Odwróciłam głowę, myśląc, że to tylko sen. Nagle poczułam, że lecę. Szybko otworzyłam oczy. Nie wiedziałam co się dzieje. Zbliżałam się do wody. Zaczęłam szybko rozglądać się. Dopiero teraz zauważyłam, że ktoś mokry niesie mnie na rękach w pozycji panny młodej, a tym kimś był Harry. Z jego pięknych (już nie) loków kapała woda. To ona mnie obudziła. Woda zaczęła chlupotać.
- Harry, kurwa, co Ty robisz ?!- krzyknęłam, lecz on nic sobie z tego nie robił, wchodził coraz głębiej. Stał już w wodzie po kolana. Muszę coś wymyślić! Gdy woda sięgała mu połowy ud, przysunęłam się do niego i szepnęłam.
- Jak mnie teraz wrzucisz do wody to Cię zabiję – musiał się nie spodziewać mojego czynu, bo przystanął.
- Ciekawe jak...
- Bronią
- A masz ją przy sobie ? - zaczął zadziornie.
- Nie każ mi jej używać, bo.. - nie dokończyłam.
Harry zanurzył się. Chciałam się mu wyrwać, ale on mnie nie puszczał. Woda była taka lodowata. Po paru sekundach w końcu się wynurzył, nadal mnie trzymając.
- Harry !! Zabiję Cię ! - wrzasnęłam. On jednak nic sobie z tego nie zrobił i uśmiechnął się z triumfem w oczach. Wyszedł z wody i nadal mnie niósł. W końcu położył mnie na kocu, usiadł obok.
- I co śliczna podobało się ? - zapytał z chamskim uśmieszkiem. Nawet się nie odezwałam. Odwróciłam się do Nik, która nadal smacznie spała.
- Nik, Nik ! - potrząsnęłam nią – musimy iść.
Otworzyła nie chętnie oczy. Po chwili zaczęłyśmy się pakować. Okryta ręcznikiem nadal się trzęsłam. Harry wstawał już z koca, gdy specjalnie wzięłam mu go spod dupy. Musiałam mocno go pociągnąć, bo chłopak od razu się przewrócił się z powrotem na dół. Wpadł w piasek. Nic by się nie stało, gdyby nie fakt, że był mokry.
- Co do kurw... - opanował się jednak. Wstał, podszedł do mnie. Uśmiechnął się najładniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam. Złapał mnie za biodra i przysunął do siebie. Już byłam gotowa, że weźmie mnie na ręce i wrzuci do wody.
- Tak się bawimy, ślicznotko ? No więc dobrze – uśmiechnął się łobuzersko i odszedł. Nie wiem gdzie poszedł. Stałam tam owinięta ręcznikiem zastanawiając się co ten wariat wymyślił. - O w mordę – dopiero ten pisk przypomniał mi, że Nik też tu jest. - Co się stało ? - spojrzałam na koleżankę, która z przerażeniem patrzyła na telefon. Nagle obok mnie zmaterializował się Harry w spodniach i z przewieszoną koszulą przez ramię. O Boże te mięśnie są... Kurwa o czym ja myślę ?! Spojrzałam   z powrotem na Nik pytającym wzrokiem. Miała już na sobie spodenki i bluzkę.
- Moja mama dzwoniła 9 razy! A brachol 5! Muszę lecieć!
- Jak chcesz mogę Cię powieść - odezwał się gentelmen.
- Nie spoko, ja mam 5 minut drogi, weź lepiej Al - nawet w pośpiechu nie brakuje jej humoru. Harry spojrzał na mnie w triumfem w oczach.
- Nie dzięki poradzę sobie. - odpowiedziałam, przytuliłam Nik na pożegnanie i zaczęłam pakować do końca torbę. Założyłam na mokre bikini ciuchy. Nie wzięłam bielizny, bo nie miałam w planach zimnej kąpieli. Już miałam odejść...

--------------------------------------------------
no heeejo :D oto kolejne moje wypociny ! xD
Ludzie błagam Was zostawiajcie jakiś ślad po sobie ! Niby wejścia są, a komentarzy brak. Nie wiem czy podoba Wam się wygląd i inne szczegóły, a najważniejsze czy podoba Wam się opowiadanie. Piszę rozdziały w zeszycie i czasami wydaje mi się, że przepisywanie to tylko strata czasu. Więc liczę na Was i czekam na komentarze :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz