Po 5 minutach siedziałam już w samochodzie Jace'a. Ciekawe kiedy zauważy, że zwinęłam mu kluczyki. Gdy podjechałam pod budynek było już bardzo mało aut. Impreza najwyraźniej się skończyła. Wysiadłam z pojazdu i ruszyłam ku wejściu. W drzwiach wpadł na mnie jakiś facet.
- Co robisz ślepoto?!
- Ja?! To Ty...- urwał w połowie zdanie. Podniosłam głowę i aż się ucieszyłam, że na mnie wpadł.- Witaj śliczna, myślałem, że już się nie zobaczymy.
- Właściwie to ja z Tobą chciałam się spotkać.
- Doprawdy w jakiej sprawie?- już miałam mu powiedzieć, ale jakiś mężczyzna "odbił" jego uwagę ode mnie. Mówił coś do niego. Nie rozumiałam, to było chyba po francusku. Jedyne co zrozumiałam to zdanie wypowiedziane przez Harrego "Zayn zajmij się nią" i odszedł. Nie wiedziałam co się dzieje, więc wyciągnęłam z torebki papierosy przy okazji sprawdzając czy mam broń. Oczywiście na swoim miejscu. Nie zwróciłam uwagi, że ktoś podszedł.
- Ognia?- nadstawiłam papierosa.
- Dzięki.
Staliśmy tak chwilę. Zaczęłam przyglądać się mężczyźnie. Wysoki, lekko umięśniony, krótko obcięty brunet. Największe wrażenie zrobiły na mnie jego tatuaże.
- Co przedstawiają?- wskazałam na jego prawe ramię całe pokryte tuszem.
- Wszystkie ważne momenty aż do zwykłych zachcianek i przypałów z kolegami.- powiedział głębokim oraz szorstkim głosem. Patrzył na mnie. Ale nie tak subtelnie. On się na mnie gapił. Gdy skończyłam palić, wyrzuciłam niedopałek i wyciągnęłam telefon.
- Podaj mi numer Harrego.
- Prośba czy rozkaz?
- Rozkaz- pewność siebie 1:0 dla mnie.
- Nie- 1:1
- Bo ?
- Harry czeka w klubie.
- Jakim ?
- Najlepszym.
- Zawsze jesteś taki tajemniczy?
- Tylko dla Ciebie- uśmiechnął się łobuzersko. Zrezygnowana schowałam telefon i wyciągnęłam kluczyki od samochodu Jace'a.
- Pojadę za Tobą.
- O nie, nie. Jedziemy moim.
- Zgoda.- poszłam za nim do luksusowego Bentley'a. Jak na faceta przystało, otworzył mi drzwi. Gdy ruszyliśmy przypomniałam sobie, że on nie wie jak mam na imię.
- Alice.
-Wiem- uśmiechnął się- Harry non stop o Tobie mówi.
- Psychol z niego?
- Nie. Ja mam na imię Zayn.
I nastała cisza. Po 10 minutach byliśmy w najlepszym klubie w mieście. Nawet nie przejmowałam się moim wyglądem. Muszę dorwać tego gnojka! Po wejściu jak zwykle nic nie widziałam, bo oślepiły mnie światła dyskotekowe. Nagle poczułam rękę w talii. Jego rękę.
- Zaprowadzę Cię do stolika, śliczna.- nie puszczając mnie przeciskał się przez tłum tańczących. Zaprowadził mnie do góry, do stolików VIP. Siedziało przy "naszym" jeszcze czterech innych mężczyzn i jakieś 2 zdziry.
- Chłopaki oto Alice- ogłosił Harry. -To jest Louis, Liam, Niall i Zayn'a już znasz.
Wszyscy przyglądnęli mi się uważnie. Laska na kolanach Niall'a poruszyła się niecierpliwie, a druga wręcz pożerała Harrego wzrokiem. Chyba była z nim, ale pojawiłam się ja i myśli, że jestem jej konkurencją. Co to to nie!
- Hej -przywitałam się. Nie minęła chwila, a już byłam całowana po policzkach i przytulana.
- Jakiego chcesz drinka, skarbie? -zapytał Liam.
- Wódkę z ananasem - odwzajemniłam uśmiech. Usiadłam między Harrym a Niall'em. Po chwili dostałam mój napój. Pociągnęłam łyka i uświadomiłam sobie jak dawno nie piłam alkoholu. Gdy ja opróżniałam szklankę chłopacy poszli tańczyć. Zostaliśmy sami.
- Zatańczymy?- nie wierzyłam, że to powiedziałam!
Po dwóch minutach byliśmy już na parkiecie. Wywijałam biodrami, ocierałam się o Harrego, podniecałam go. Tego wieczoru wypiłam jeszcze dwa drinki, ale nie panowałam nad sobą...
-------------------------------------------------------------
I jak oceniacie ? :D
Wiem, że takie promowanie jest gówniane, no ale... XDD Wpadniesz? http://trouble-niall-horan.blogspot.com
OdpowiedzUsuń