Harry nie przerywając pocałunku odwrócił się tak, że to on opierał się o ścianę. Uwolniłam jedną rękę. Namacałam broń na pasku. Lewą ręką odczepiłam ją a prawą położyłam tak, że pistolet spadł idealnie na nią. Próbowałam go odepchnąć, ale na marne. Zatrzymał swój język dopiero, gdy zimna lufa mojego pistoletu dotknęła jego prawej skroni. Odsunął się zaskoczony.
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
- Alice, śliczna, nie przesadzaj!
- Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
- Hej Al! Wygraliśmy! Wszyscy! -krzyknął Noah, a ja się do niego przytuliłam.
- Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał o sobie znać. Odkleił się.
- I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
- Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz