czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 15

-Słuchaj jest problem. Harry pojechał gdzieś-pewnie na wyścigi. Louis zostawił mi samochód, więc możemy jechać do mnie, co?- zapytał Niall. Kiwnęłam głową na "tak". Dopiero, gdy wyszliśmy na dwór poczułam alkohol we krwi. Nie kołysałam się, ale w głowie mi trochę szumiało. Niebieskooki otworzył przede mną drzwi, a sam szybko obiegł samochód dookoła. Gdy ruszyliśmy patrzyłam w okno na szybko znikające obiekty. Po chwili w aucie zaczęła grać fajna piosenka. Od razu złapałam rytm i przypomniałam sobie słowa. Nagle usłyszałam inny męski głos, delikatny ale bardzo śliczny. Szybko odwróciłam głowę jakbym spodziewała się innej osoby na miejscu kierowcy.
- No co?- zapytał zdziwiony blondyn.
- Jak Ty cudownie śpiewasz! 
- Nie przesadzaj- zawstydził się. 
- Śpiewaj dalej! Proszę...
- Ale Ty ze mną.- Na ten warunek przystałam. Zaczęliśmy razem śpiewać, ale skończyło się na przekrzykiwaniu i piosenkarza, i siebie. Po skończonej "kłótni" okazało się, że staliśmy pod jego domem. Niall otworzył mi drzwi i jednak musiał pomóc mi wysiąść. Złapałam się go za ramię i razem ruszyliśmy do mieszkania. Od razu, gdy przekroczyliśmy próg, zrzuciłam mega wysokie szpilki. Usiadłam na kanapie w jego ślicznym  salonie. 
- Niaall!- krzyknęłam w stronę kuchni. 
- Słucham?
- Nie mów słucham, bo Cię wyrucham!
- Muszę mówić częściej do Ciebie "słucham"- odpowiedział, a ja się zarumieniłam. 
- Przyniesiesz mi drinka?
- A nie wystarczy Ci alkoholu?
- Nie?- odpowiedziałam śmiejąc się. Po chwili chłopak wszedł do pokoju z miską popcornu, chipsów, z paluszkami i czteropakiem piw. 
- Boże! Ile Ty masz rąk!- wykrzyknęłam, słysząc charakterystyczne "pssyt". Uśmiechnęłam się, gdy pociągnęłam spory łyk. 
- To co? Romansidło, komedie czy horror?- zapytał blondyn stojąc pod ogromną wiszącą plazmą. 
- Komedię! 
Już po 10 minutach siedzieliśmy na kanapie opychając się fast-foodami i śmiejąc się z pełną buzią. Ta komedia była tak głupia, że aż śmieszna. A komentarze Niall'a były jeszcze zabawniejsze. Po komedii przyszedł czas na coś mocniejszego i niebieskooki włączył "mało straszny" horror. Z czego już na początku po ekranie tryskała krew. W pewnym momencie jakieś oczy pojawiły się tuż przed moją twarzą. 
- Aaaaaa!- zaczęłam krzyczeć i wtuliłam się w tors Niall'a. Nagle poczułam wibracje. Podniosłam głowę i zobaczyłam jak chłopak się ze mnie śmieje. Uznałabym to za cudny widok, gdyby nie to, że wyśmiewał się ze mnie. Uderzyłam go z całej siły w ramię. 
- Ej! Za co to było?- oburzył się. 
- Domyśl się!
- Typowa kobieta- wywrócił oczami i dostał kolejny cios- No dobra, dobra! Ale to czego się wystraszyłaś to był mój kot. 
Szybko spojrzałam w dół i zobaczyłam na dywanie małego, białego, puchatego kociaka. Wyciągnęłam ręce, a uradowane zwierzak wskoczył obok mnie. Głaskałam go dłuższy czas, gdy nagle Niall zrzucił go z kanapy. 
- Ej! Co Ty robisz?!- oburzyłam się.
- Horror oglądamy, a on mi Cię zabiera. 
- Oj, oj, Horanek jest zazdrosny!- pogłaskałam go po jego czuprynie, a on zamruczał. Do końca filmu siedzieliśmy grzecznie. Nagle poczułam się senna. Wzięłam poduszkę i położyłam ją na kolanach chłopaka. Po chwili poczułam uderzenie czymś miękkim w brzuch. Szybko podniosłam głowę i dostałam drugi strzał. 
- Ej! Co Ty wyprawiasz?!- i kolejny raz dostałam z puchu. Na tym skończyły się żarty. Wzięłam jakąś poduszkę i oddałam z całej siły Niall'owi w twarz. - Tak się bawimy? Dobra! 
Zerwałam się z kanapy i zaczęłam go okładać z każdej strony. Złapał mnie za ręce a ja uciekałam. Gdy już się zmęczyłam schowałam się za wyspą w kuchni. 
- Alice? Gdzie jesteś? I tak Cię znaj...- nie dokończył, bo podłożyłam mu nogę i poleciał do przodu jak długi. Miał jednak szczęście, bo zatrzymał się na blacie.- Oj, Oj! Przejebałaś sobie! 
Poczułam tak silny uścisk w talii, że aż upuściłam poduszkę. Zostałam przerzucona przez ramię. Czułam tylko jak wchodzimy po schodach i chłopak otwiera drzwi nogą. Szarpałam się, wrzeszczałam i śmiałam się, ale to wszystko było na nic. Zostałam rzucona na miękki materac. Było strasznie ciemno. 
- No to teraz się z Tobą policzę- szepnął Niall, a ja się przestraszyłam. Jednak już po chwili zwijałam się ze śmiechu. 
- Niall! Przestań, proszę! 
- Ale obiecujesz, że już więcej nie podłożysz mi nogi? 
- Nie!- i to był mój błąd. Blondas gilgotał mnie jeszcze bardziej. Nie mogłam nabrać powietrza i w ostatniej chwili krzyknęłam- Tak! Nie będę Ci więcej podkładać nóg! 
- Obiecujesz?
- Tak.- powiedziałam i starałam się wyrównać mój oddech. Gdy nabierałam powietrza normalnie, zauważyłam w jak niezręcznej pozycji jesteśmy. Niall siedział okrakiem na mnie, nachylając głowę w moją stronę. Był tak blisko, że praktycznie oddychałam jego powietrzem. Jego usta, pełne i różowe bardzo kusiły. 
- Niall?
- Hmm?
- Pocałujesz mnie?
- Bardzo bym chciał...- nie dokończył, bo wpiłam się w jego usta. Nie walczył długo ze mną. Jednak sam pocałunek trwał chwilę, bo odsunął się ode mnie.- Ale nie mogę. Harry mnie zabije jak się dowie. Przepraszam.
Wstał ze mnie i patrzył na mnie smutnymi oczami. W tym momencie drzwi jego sypialni rozbłysły światłem. 
- O czym się dowiem?- zapytał loczek stojąc i patrząc na nas. Zmieszałam się, ale Niall był opanowany.
- O tym, że pozwoliłbym schlać jej się jeszcze bardziej- uśmiechnął się, ale jego oczy nadal były puste. 
- To dobrze, że nie pozwoliłeś- pochwalił Harry. Podszedł do mnie- Chodź śliczna, idziemy do mnie spać.
Szczerze nie chciałam. Chciałam zostać z Niall'em, ale wiedziałam, że on nie lubi sprzeciwu. Wstałam grzecznie i złapałam zielonookiego za rękę. Mijając blondasa "przypadkowo" dotknęłam jego biodra i puściłam oczko. 
-----------------------------------------------  
Tak wiem zawiodłam. Miałam plan dodawać co tydzień, ale wena mnie opuściła. Przepraszam. Mam nadzieję, że ten nie jest aż tak zły. Mnie osobiście nie bardzo się podoba :/ 
CZYTASZ? KOMENTUJ! TO MOTYWUJE!

1 komentarz:

  1. Przypominamy o dodaniu na tutejszym blogu buttonu lub linku do Spisu Fanfiction, który jest podstawą do zgłoszenia opowiadania, jak wynika to z regulaminu. Pozdrawiamy, Załoga spisfanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń