sobota, 31 maja 2014

Rozdział 13

Obudziłam się sama w pokoju. Na podłodze nie było śladu po legowisku Harrego. Wstałam i poszłam na dół. Zapach od razu pokierował mnie do kuchni, był bardzo kuszący.
- O! Moja chrapiąca księżniczka się obudziła.
- Co?!
- Tak ciągnęłaś komara- zaczął Harry, ale skończył ledwo powstrzymując śmiech- że spać nie mogłem.
- Żarty sobie robisz- podeszłam do niego i wsadziłam mu pace w żebra- co dobrego dla mnie masz?
- Tu są naleśniki- wskazał palcem na stos ułożonych placków. Na sam widok leci ślina- ale...
- Ale one są dla mnie!! Ty możesz zrobić sobie płatki z mlekiem- do kuchni wparował Niall z miną mordercy.
- Niall!! -skarcił go loczek.
- No dobra, dam Ci dwa- spuścił głowę jak dziecko, ale już po chwili byłam w jego objęciach- Żartowałem! Jemy na spółkę!
- Czy on zawsze musi tu być? On mi wyżera jedzenie. I zabiera Ciebie!- zwróciłam się do Harrego z miną pieska. Loczek nie wiedział co zrobić. Wybuchnęliśmy śmiechem z niebieskookim i przybiliśmy sobie piątkę.
- Za karę nie ma naleśników!
- Już będziemy grzeczni! - jak chór wrzasnęliśmy i usiedliśmy  przy stole.
- Dobre brządące- pogłaskał nas po włosach i pocałował mnie w policzek.
- Ja też chcę!- nastawił swoją prawą stronę twarzy Niall. Wybuchłam śmiechem tak mocno, że aż oplułam loczka. Po śniadaniu poszłam się wykąpać i przebrać w inne ciuchy Harrego. Gdy zeszłam na dół chłopacy oglądali mecz.
- Chcesz jechać na zakupy?- spytał loczuś.
- A mogę wyjść z Twojej twierdzy?
- Jeśli wyjdę z Tobą- uśmiechnął się cwaniacko.
- To co Niall, dziś w nocy pod drzwiami będziesz czekać?- mrugnęłam do blondasa.
- Jeżeli chcesz piec się na żywca w ogniu to ok- wywróciłam oczami i ruszyłam w stronę korytarza. Moje buty wypolerowane stały obok Harrego adidasów. Już po 10 minutach byliśmy pod centrum handlowym. Od razu ruszyłam do ulubionych sklepów, ale przy pierwszej wystawie zatrzymałam się raptownie.
- Przecież ja nie mam kasy.
- Spokojnie, ja stawiam-zero limitu- uśmiechnął się do mnie jakby czytał w myślach. Przymierzałam setki ciuchów i większość z nich brałam. Harry w ogóle nie marudził i chodził za mną posłusznie. Nie dość, że płacił to jeszcze nosił zakupy. Gdy przeszliśmy prawie całe centrum, loczek zaprowadził mnie do kawiarni. Usiedliśmy w kącie i zamówiliśmy sobie gorącą czekoladę.
 - Wiesz co, jest mały problem...
- Jaki?- wystraszyłam się.
- No bo Twoje ciuchy nie zmieszczą się pod łóżko i będę musiał posprzątać w garderobie- jęknął niezadowolony, a ja wybuchłam śmiechem. Po chwili już sączyłam czekoladę. Nagle w wejściu zarejestrowałam znajomy ruch. Nie zdążyłam się przyjrzeć, bo jakaś siła wcisnęła mnie między torby z zakupami na podłogę. Dopiero teraz zdałam sobie ile ich było! Całkiem mnie zakryły!
- Gdzie jest Alice?!- wybuchł znajomy.
- Nie wiem- powiedział bez stresu w głosie Harry.
- Jeżeli dowiem się, że coś jej zrobiłeś, zabiję Cię!
- Mam nadzieję, że najpierw odstrzelę Ci jaja.- usłyszałam kroki oddalającego się faceta.- Dobra możesz wyjść.
- Kto to był?- zapytałam, gdy wygrzebałam się z ciuchów.
- Jace.
Po tym słowie serce mi stanęło. On mnie szuka! Może powinnam wybiec i znaleźć go. Z moich rozmyślań wyrwał mnie uścisk na mojej dłoni. Byłam ciągnięta do wyjścia przez mojego porywacza. Odwróciłam głowę i zobaczyłam coś na widok czego wyrwałam się loczkowi i pobiegłam na drugą stronę fontanny.
- Gdzie uciekasz?- zapytał Harry, gdy dobiegł do mnie. Usiadłam na najbliższej ławce i schowałam twarz w dłonie. Chciałam płakać, ale nie mogłam. Nie robiłam tego od śmierci ojca. To była moja obietnica, że będę twarda.
- Hej, co się dzieje?- zaczął głaskać mnie po plecach.
- On mnie wcale nie szuka- zaczęłam i ledwo powstrzymywałam łzy- znalazł inną, całował ją, jakaś głupia blondynka, przecież on mnie kochał, jestem aż tak beznadziejna?
Swój słowotok przerwał mi uścisk mocno umięśnionych ramion.
- On jest głupcem, nie widzi, ile jesteś warta- szepnął jakby sam do siebie i dodał głośno- chodź pokarzę Ci najlepszy sklep w całym centrum. Nie chciałam iść, ale on wręcz mnie tam zaciągnął. Sklep wspaniały, ogromny i cały z bielizną. Dostałam do ręki bardzo śliczny biustonosz i majtki całe z koronki i zostałam pokierowana do przymierzalni. Nie chętnie się ubrałam, gdy zasłonka nagle się odchyliła i burza loków wparowała do mojej strefy prywatnej.
- Ślicznie wyglądasz- powiedział uwodzicielsko, a ja nagle poczułam przypływ pewności siebie.
- Naprawdę?- zarzuciłam ręce na jego szyję.
- Naprawdę- szepnął i nachylił się w moją stronę. Nie wiele myśląc pocałowałam go. Jego język bez oporów znalazł się w mojej buzi, badając wnętrze. Jego ręce zaczęły wędrować od ramion do talii, a ja bawiłam się loczkami. Nagle jego ręce powędrowały do moich mało okrytych pośladków. Przerwałam pocałunek i odsunęłam się.
- Nie przesadzaj!- powiedziałam.
- Dokończymy w domu- mrugnął okiem, uśmiechnął się i wyszedł. Przewróciłam oczami i przebrałam się w moje ciuchy. Wyszłam i ruszyłam w stronę kasy. Na ladzie leżała już pełna torba zakupów. Harry zapłacił i wyszliśmy.
- Jesteś śliczna- powiedział mi prosto do ucha i złapał mnie za rękę.
---------------------------------------------
I oto kolejny! :3
Miał być wczoraj, ale nie zdążyłam przepisać xD mam nadzieję, że się nie zawiedliście :p czekam na KOMENTARZE :D
Zapraszam na stronkę ze spisami fanfiction :D www.spisfanfiction.blogspot.com

2 komentarze:

  1. Proszę o umieszczenie linku/buttonu http://spisfanfiction.blogspot.com/ Spisu Fanfiction

    OdpowiedzUsuń
  2. http://dodatkiumoniki.blogspot.com/
    zapraszam do zwiastunowni :)

    OdpowiedzUsuń