wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 9

Zatańczyliśmy do kilku piosenek. Zaprosił mnie na drinka. Nie miałam jak odmówić. Jak zawsze starałam się nie słuchać, aby się do niego nie przywiązać. Jace siedział blisko w razie czego. Po 30 minutach stwierdziłam, że już czas. Zapytałam się go czy nie wyszedłby ze mną, ponieważ muszę zapalić. Udało się! Mrugnęłam do Jace'a. Ruszył za nami.
- Przepraszam, mogę prosić panią na słowo?- znowu ten debil!
- Jestem zajęta, nie mam czasu- odpowiedziałam grzecznie, posyłając mu mordercze spojrzenie. Na szczęście dał za wygraną. Dlaczego ten Harry utrudnia mi życie?!
Wyszłam na dwór razem z moim celem. Już widziałam zbliżający się samochód Noah'a.
- Nie ładnie mieć długi- uśmiechnęłam się do zdezorienowanego mężczyzny. Właśnie w tym momencie Jace złapał go za ramię, a drzwi otworzyły się od samochodu. Wepchnęli go do środka beż zatrzymywania się.
- Dobra akcja- posłał mi uśmiech Jace i złapał mnie za rękę. Nie protestowałam. Podeszliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi. Usiadłam się na miejscu pasażera, a po chwili już jechaliśmy.
- Wkurwić Cię jak zawsze?
- Nie dzięki, ten idiota, Harry, wystarczająco podniósł mi ciśnienie- odpowiedziałam mu bardziej oschle niż zamierzałam. Spojrzał się na mnie podejrzliwie, ale nic nie powiedział. Całą drogę milczeliśmy. Po dojechaniu do naszej tajnej kryjówki nie czekałam aż Jace otworzy mi drzwi. Wyszłam z samochodu mocno uderzając szpilkami w beton. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo tego potrzebuję. Byłam już przy wejściu, gdy usłyszałam, że mój towarzysz dorównał mi kroku.
- Dasz radę- wyszczerzył się Jace i klepnął mnie w lewy pośladek. Gdyby wzrok mógł zabijać! Weszłam do pomieszczenia w momencie zakończenia wiązania faceta przez Simona i Chad'a. Powysyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. Zdjęłam marynarkę i związałam włosy w kucyka. Moje rysy twarzy wyglądają wtedy surowiej. Dałam chłopakom znak, że mogą odwrócić krzesło z nieszczęśnikiem, gdy sama wzięłam mój pistolet. Twarz mojej ofiary była wykrzywiona z bólu i przerażenia.
- Odsłońcie mu usta- rozkazałam. Moi towarzysze byli bardzo zdziwieni, ale to ja tu teraz rządziłam, więc zrobili to co chciałam. Podeszłam bliżej krzesła.
- Błagam nie...
- Shhh...- uspokoiłam go- jak masz na imię?
Mówiłam to beztrosko, tak jakbyśmy prowadzili nadal spokojną rozmowę przy drinku.
- Pio... Piotr- jego głos się łamał.
- Jak ślicznie!- wyszczerzyłam się. Podeszłam jeszcze bliżej.
- To co Piotrze, było warto ćpać?- patrzył na mnie nie zrozumiałym wzrokiem.
- Ja nie ćpam- powiedział pewnie, ale dodał smutno- ale moja żona...
- Ohh... jak przykro! Ale dług ma coś, a raczej dużo- byłam tak zła na Harrego, że nawet nie współczułam temu kolesiowi. Zbliżyłam się jeszcze bardziej. Nachyliłam się tak, że miał idealny widok na mój biust.
- To co wolisz kulkę czy czas ?- mruknęłam mu do ucha.
-Czas - powiedział nie pewnie.
- Dobra odpowiedź- powiedziałam, szczerząc zęby i siadając na nim okrakiem- ale wiesz, że tak wolno Cię nie puścimy, co? Musimy jakoś Ci pomóc zapamiętać o nas. No i teraz znowu mam dwie opcje. Rozcięta warga i podbite oko czy skopany brzuch i rozcięta ręka ?
Piotr patrzył na mnie z przerażeniem. Kocham to uczucie, gdy inni się mnie boją. Koleś nie wiedział co powiedzieć.
- Hmm... skoro jesteś niezdecydowany to wszystko na raz?
- Nie... proszę...- zrobił błagalne oczy, co mnie jeszcze bardziej rozłościło.
-Chłopacy dajcie mi żyletkę- nie jestem masochistką, ani nie lubię sprawiać bólu innym, ale dziś coś mnie napadło. Wzięłam od Lucka potrzebne ostre narzędzie i zbliżyłam do twarzy Piotra. Jego oczy były rozszerzone w nienaturalny sposób. Czaiło się w nich przerażone, zdziwione i ból.
- Wiesz co Piotrze, oszczędzę Twojej twarzyczki- lekka ulga- a może jednak nie.
Znowu się napiął ze strachu, gdy przyłożyłam ostrze do jego policzka. Lubię bawić się uczuciami i obserwować reakcje. Zbliżyłam i oddaliłam jeszcze kilka razy żyletkę. Za ostatnim razem przybliżyłam tak blisko, że Piotr zamknął oczy. Skórę a ostrze dzieliły milimetry, gdy zamiast dotknąć go zimnym przedmiotem, musnęłam jego policzek małym palcem. Piotr drgnął, a mój uśmiech wyglądał pewnie jak u psychopaty.
- Cii... spokojnie- szepnęłam- pokażę Ci co tracisz mając żonę.
Poruszyłam biodrami zataczając koło. Ustawiłam żyletkę w ukosie do jego dolnej wargi i jednym ruchem rozcięłam ją. Krew zaczęła płynąć. Miał zamknięte oczy.
- Już możesz otworzyć- powiedziałam, a on posłusznie wykonał. Zbliżyłam jeszcze bardziej moje biodra.
- A co powiesz na...
- Al... koniec!- powiedział Noah tak donośnie, że aż odwróciłam głowę w jego stronę.
- Przykro mi, musimy się pożegnać Piotrze- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wstałam, rzuciłam żyletkę na stół, wzięłam marynarkę z torebką i wyszłam z pomieszczenia. Muszę coś jeszcze załatwić...
-------------------------------------------------------
taaa daaaa! :D i co jak oceniacie ? =)

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 8

Przed wyjściem musiałam się jeszcze cofnąć po czarną marynarkę i dłuższą (do 3/4 ud) spódniczkę. Wyjęłam też soczewki, ale makijaż zostawiłam mocniejszy. Teraz wyglądałam bardziej szykownie. Widok wszystkich chłopaków w garniturach był na prawdę zaskakujący. Brakowało im tylko róży w zębach. Zaczęłam się chichotać sama do siebie, gdy oni w tym czasie zakładali buty. Spojrzeli się na mnie z miną "słoneczko przygrzało?". W tym momencie na korytarz wszedł Jace z czerwoną różą. Wręczył mi ją z prześlicznym uśmiechem.
- Czy Ty czytasz w myślach? - spytałam nadal zdziwiona.
- W Twoich zawsze, kochanie - mruknął mi do ucha.
Noah omówił plan. Jak zawsze wchodzimy ja i Jace, tym razem jako para, wyciągam podejrzanego z sali, skieruję go przed wejście, a chłopaki wpychają go do samochodu i wywożą. Tymrazem to nie będzie akcja kończąca się nieboszczykiem, lecz moja ulubiona- zastraszanie. Będę mogła mu grozić, a moi towarzysze będą ubezpieczać. Już mi się podoba. Wyszliśmy z domu. Musiałam jechać z czarnowłosym jednym autem. Jak dżentelmen otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł mi wsiąść. Wsiadł od swojej strony, odpalił silnik i ruszył. Z przyzwyczajenia włączyłam radio. Leciała akurat moja ulubiona piosenka, więc zaczęłam nucić.
- Al jak Ty ślicznie śpiewasz- zarumieniłam się. Ktoś kiedyś powiedział mi, że mam talent... no tak mój tata. Wymusiłam uśmiech w stronę Jace'a.
- Proszę, śpiewaj dalej kochanie
Zaczęłam nucić, a później coraz głośniej. W końcu śpiewałam już na cały regulator. Gdy piosenka się skończyła, chciałam ściszyć radio, lecz czarnowłosy mnie uprzedził i nacisnął guzik "cofnij". Okazało się, że piosenka była na płycie. Śpiewałam ją na okrągło przez 30 minut. Jace patrzył na mnie co chwilę z uśmiechem od ucha do ucha. Nareszcie skończyły się moje wycia godowe, bo dojechaliśmy do celu. Już chciałam otworzyć drzwi i wyjść, ale uprzedził mnie mój towarzysz. Pomógł mi wysiąść. Uśmiechnęłam się i powiedziałam szybkie dzięki. Po 10 minutach wchodziłam z Jace'm do sali bankietowej. Już przy wejściu oniemiałam. Wszędzie pełno złota.
- Gospodarze są dziani- powiedział do mnie czarnowłosy widząc moje krowie oczy. Udało mi się jednak nad tym zapanować. Ruszyliśmy do stolików gdzie siedzieli inni goście. Jak zwykle mieliśmy zmienione nazwiska. Usiedliśmy na wyznaczonych dla nas miejscach.
- Chcesz coś do picia? - zapytał jace, gdy odsunął mi krzesło.
- Z wielką chęcią, ale nic za mocnego - kultura pełną gębą. Czekałam na niego, gdy nagle usłyszałam:
- Czy mogę poprosić panią do tańca? - odwróciła się z zamiarem odmówienia. Zastygłam, gdy zobaczyłam kto to powiedział.
- Proszę Cię tylko do tańca. To nic złego, co?- uśmiechnął się Harry. Musiałam mu wygarnąć, ale przy stole siedziało za dużo osób. Wstałam, więc z uśmiechem przyklejonym do twarzy i podałam mu rękę. Wyszliśmy na środek parkietu.
- Skąd się tu wzięłaś śliczna?
- Miałeś mnie nie śledzić dupku! I nie mów do mnie tak.
- Spokojnie. Nie śledziłem Cię. Przyszedłem na urodziny kuzyna. A Ty co tu robisz? - zrobił się podejrzliwy.
- To nie Twój interes. Zostaw mnie w spokoju- gdy to powiedziałam, ujrzałam, że zbliża się do nas wkurzony Jace. Odsunęłam się od Harrego i poszłam w stronę mojego partnera. Udało mi się opanować Jace'a, aby nie podszedł do czerwonego.
- To nie ma sensu. Wyluzuj.- szepnęłam mu do ucha, a ten spojrzał się na mnie wzrokiem zabójcy.
- Zostawiłem Cię na pięć minut przy stoliku, a Ty już wyrywasz innych?! A do tego z innego - zasloniłam mu usta, ponieważ jeszcze wykrzyczał by to na środku parkietu.
- Jace, przestań robić awanturę. Powiedziałam mu, że ma się odpierdolić.- ups... nie to słownictwo. Kilka tańczących par spojrzało się na nas. Wzięłam wkurzonego chłopaka pod rękę i poprowadziałam na nasze miejsca. Przy stole nikogo nie było.
- Mamy robotę do zrobienia- przypomniałam mu. Jace pokazał mi kogo uwieść. Nawet przystojny facet. Ale złość, którą miałam w sobie nie mogła doczekać się zastraszania. Podeszłam do mężczyzny i poprosiłam do tańca.
-------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :D podoba się ? :3

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 7

Co on sobie wyobrażał? Bo niby uwierzę w bajeczkę z wujkiem! A jeszcze Noah mnie podejrzewa, że go nasłałam. Przy kolacji pokłóciliśmy się tak, że w połowie posiłku mój brat przeniósł się do salonu. Po jedzeniu posprzątałam i poszłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam błądzić myślami. Nie wiem dlaczego akurat wokół Harrego. "Przecież ja go nienawidzę. Ten sukinsyn mnie pocałował! Ale jego usta są takie pełne, delikatne i czułe... kurwa! O czym ja myślę?! On obmacywał moje pośladki! Jego ręce są takie silne i duże... musi być dobry w łóżku... Czy ja , kurwa, wariuję?! Dlaczego tak o nim myślę?! Mogłam mu władować od razu kulkę w łeb! Nie miałabym wyrzutów sumienia." Leżałam tak i kłóciłam się sama ze sobą. W pewnym momencie wydałam z siebie jęk na znak, że się poddaję i moje myśli wygrały.
- Alice, dobrze się czujesz?- zapytał zmartwiony Jace, który nie wiem jak długo stał w drzwiach.
- Tak... Nie.
- No dawaj co się dzieje Al? - usiadł obok mnie na łóżku i wpatrywał się w moje oczy. Nie chciałam z nim o tym gadać, więc niewiele myśląc wpiłam się w jego usta, zapominając, że jestem na niego zła. Jemu chyba, a raczej na pewno się spodobało. Złapał mnie za biodra i usadził na sobie tak, że siedziałam okrakiem. Pomimo, że całowałam Jace wiele razy, teraz było coś nie tak. Albo on już nie umie tak dobrze całować, albo ja jestem lepsza. Jednak mój "głosik" miał lepszy pomysł: "To przez Harrego, on jest najlepszy!"
Nie wiem komu chciałam udowodnić, że tak nie jest. Ściągnęłam koszulkę Jace'a przez głowę cały czas całując go namiętnie. Jego ręce błądziły po moim ciele. Zatrzymał się przy moim staniku. Dwoma palcami, bez problemu, odpiął przez bluzkę stanik. Włożył ręce pod materiał i zaczął masować moje piersi. Przeniosłam się z pocałunkami na jego szyję. Moje ręce błądziły po jego torsie. Jechały coraz niżej, aż w końcu dotarły do gumki od bokserek. Już miałam wsadzić tam rękę, gdy nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się z trzaskiem.
- Tak myślałem, że spotkam was w takiej pozycji!
- Kurwa Simon naucz się pukać! - syknęłam nie odrywając się od Jace'a.
- Dobra sory, sory - roześmiał się.
- Dupek!
- Dzięki Al. A tak w ogóle to szykuj się, jedziemy.
- Nie chce mi się - mruknęłam.
- Dokończymy później - szepnął mi Jace do ucha, jednocześnie ściskając moje piersi przez co wydałam z siebie jęk.
- No dobra- odszepnęłam - ile lat ?
- 23 - powiedział Simon i wyszedł.
Pocałowałam jeszcze raz Jace'a i zeszłam z niego. Był niezadowolony. Ja zresztą też. Hmm... stanęłam przed szafą. Ofiara ma 23 lat, czyli napalony idiota.
- Coś seksi i bez zamka, żebym mógł łatwiej z Cię rozebrał wieczorem - mruknął mi do ucha ciemnowłosy. Roześmiałam się tylko. Na dworze było ciepło, więc wzięłam białą bokserkę i obcisłą czarną spódniczkę, która dużo nie zakrywała. Do tego założyłam czarne wysokie szpilki. Przebrałam się w to przed szafą nie zważając, że na łóżku nadal leży Jace. Co chwilę mruknął jakiś pochlebny komentarz, ale wiedział, że nie może mi teraz przeszkadzać. W końcu chodzi również o jego kasę. Poszłam do łazienki i zaczęłam makijaż. Nie lubię być taka jak inne, więc muszę mieć swój "znak". Jako, że w klubach jest ciemno i często nie widać oczu to ja zakładam specjalne rozświetlające soczewki. W ciemnościach bardzo dobrze je widać. Po zrobieniu mocnego makijażu weszłam z powrotem do mojego pokoju. Jace'a już nie było.
- Pewnie znudził się czekając- pomyślałam. Założyłam szpilki i wyszłam z pokoju. Od razu poczułam rękę w talii. Ktoś szepnął mi do ucha:
- Ślicznie wyglądasz- i cmoknął mnie w policzek.
- Oh dziękuję, Ty Jace też- spojrzałam na jego... garnitur ?!
- To nie wiesz? Idziemy na bankiet.
----------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :) czekam na opinie :D

niedziela, 16 marca 2014

Ogłoszenie !

Siemka,
piszę to w osobnym poście, bo widzę, że nie bardzo czytacie to pod rozdziałami. Dodałam już 6 rozdziałów a komentarzy jest nadal 0! Nie wiem czy Wy to czytacie, czy nie ale wejścia są i bardzo chciałabym poznać Waszą opinię. Nie będę pisać pod rozdziałami czegoś typu "2 komentarze= nowy rozdział" bo dla mnie samej jest to wkurzające. Ale proszę wyraźcie swoją opinię na temat tego opowiadania. Czekam :)

środa, 12 marca 2014

Rozdział 6

Harry nie przerywając pocałunku odwrócił się tak, że to on opierał się o ścianę. Uwolniłam jedną rękę. Namacałam broń na pasku. Lewą ręką odczepiłam ją a prawą położyłam tak, że pistolet spadł idealnie na nią. Próbowałam go odepchnąć, ale na marne. Zatrzymał swój język dopiero, gdy zimna lufa mojego pistoletu dotknęła jego prawej skroni. Odsunął się zaskoczony.
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
 - Alice, śliczna, nie przesadzaj!
 - Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
 Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
 Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
 - Hej Al! Wygraliśmy!  Wszyscy! -krzyknął  Noah, a ja się do niego przytuliłam.
 - Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał  o sobie znać. Odkleił się.
 - I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
 - Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 5

Już miałam odejść, gdy poczułam rękę na mojej talii.
- Już się nie opieraj mojemu urokowi - prychnęłam i zaczęłam się wyszarpywać z uścisku. On jest zbyt silny!
- Jak zobaczy Cię mój brat to dostaniesz w mordę - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś tego warta -szepnął mi do ucha.Zamurowało mnie.
- Muszę iść do kibla - powiedziałam i ruszyłam, jego ręka nie zmieniła położenia. Na szczęście do środka wpuścił mnie samą. Ugh... kible na plaży! Zero okien... Nawet nie ma jak uciec. Weszłam do kabiny, aby czasem nie przestraszyć jakiejś kobiety. Wyciągnęłam z torebki pistolet. Jak dobrze,że mam luźną bluzkę. Zapięłam pas do broni pod piersiami i przyczepiłam pistolet. Nie widać go. Wyszłam i przejrzałam się w lustrze. Jest dobrze. Wyszłam i zobaczyłam, że Harry z kimś gada.
- Teraz albo nigdy - mruknęłam i szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do wyjścia z plaży.
- Hej! Hej! Śliczna! Gdzie uciekasz?
- Cholera...- odwróciłam  się, a on stał już za mną.
- Nie uciekniesz tak szybko -uśmiechnął się. Złapał mnie w talii i razem ruszyliśmy do wyjścia. Gdy się wyszło z plaży to po lewej stronie była ciemna uliczka z tyłu.
- Gdzie masz samochód? -zapytałam.
- Tam naprzeciwko - wskazał białe Audi Q7. Takie samochody nie robią już na mnie wrażenia. Jedyny, który był moim marzeniem to R8. Noah twierdzi, że ktoś się połapie, że coś jest nie tak. Muszę się więc bujać Audi A5.
Mijając uliczkę Harry rozglądnął się dookoła. Nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wciągnął mnie do niej. Przez to że trzymał mnie w talii musiałam iść, a raczej zostałam wepchnięta tam gdzie on chciał. Ściągnął torbę z mojego ramienia. Oparł mnie o ścianę.
-Daj się ponieść -powiedział i wpił się ustami w moje. Gdy odrzucałam jego język złapał mnie za pośladki co wywołało u mnie jęk zaskoczenia. Wykorzystał to i wsadził swój język do moich ust.
----------------------------------------------------
no to kolejny rozdział! :D dawno mnie tu nie było, ale spokojnie nie zapomniałam o blogu :D no to mam nadzieję, że się podobał rozdział i dodacie swoją opinię w komentarzu :)

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 4

Po 30 minutach, przyznam, zasnęłam. Nagle poczułam, że coś zimnego na mnie kapie. Odwróciłam głowę, myśląc, że to tylko sen. Nagle poczułam, że lecę. Szybko otworzyłam oczy. Nie wiedziałam co się dzieje. Zbliżałam się do wody. Zaczęłam szybko rozglądać się. Dopiero teraz zauważyłam, że ktoś mokry niesie mnie na rękach w pozycji panny młodej, a tym kimś był Harry. Z jego pięknych (już nie) loków kapała woda. To ona mnie obudziła. Woda zaczęła chlupotać.
- Harry, kurwa, co Ty robisz ?!- krzyknęłam, lecz on nic sobie z tego nie robił, wchodził coraz głębiej. Stał już w wodzie po kolana. Muszę coś wymyślić! Gdy woda sięgała mu połowy ud, przysunęłam się do niego i szepnęłam.
- Jak mnie teraz wrzucisz do wody to Cię zabiję – musiał się nie spodziewać mojego czynu, bo przystanął.
- Ciekawe jak...
- Bronią
- A masz ją przy sobie ? - zaczął zadziornie.
- Nie każ mi jej używać, bo.. - nie dokończyłam.
Harry zanurzył się. Chciałam się mu wyrwać, ale on mnie nie puszczał. Woda była taka lodowata. Po paru sekundach w końcu się wynurzył, nadal mnie trzymając.
- Harry !! Zabiję Cię ! - wrzasnęłam. On jednak nic sobie z tego nie zrobił i uśmiechnął się z triumfem w oczach. Wyszedł z wody i nadal mnie niósł. W końcu położył mnie na kocu, usiadł obok.
- I co śliczna podobało się ? - zapytał z chamskim uśmieszkiem. Nawet się nie odezwałam. Odwróciłam się do Nik, która nadal smacznie spała.
- Nik, Nik ! - potrząsnęłam nią – musimy iść.
Otworzyła nie chętnie oczy. Po chwili zaczęłyśmy się pakować. Okryta ręcznikiem nadal się trzęsłam. Harry wstawał już z koca, gdy specjalnie wzięłam mu go spod dupy. Musiałam mocno go pociągnąć, bo chłopak od razu się przewrócił się z powrotem na dół. Wpadł w piasek. Nic by się nie stało, gdyby nie fakt, że był mokry.
- Co do kurw... - opanował się jednak. Wstał, podszedł do mnie. Uśmiechnął się najładniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam. Złapał mnie za biodra i przysunął do siebie. Już byłam gotowa, że weźmie mnie na ręce i wrzuci do wody.
- Tak się bawimy, ślicznotko ? No więc dobrze – uśmiechnął się łobuzersko i odszedł. Nie wiem gdzie poszedł. Stałam tam owinięta ręcznikiem zastanawiając się co ten wariat wymyślił. - O w mordę – dopiero ten pisk przypomniał mi, że Nik też tu jest. - Co się stało ? - spojrzałam na koleżankę, która z przerażeniem patrzyła na telefon. Nagle obok mnie zmaterializował się Harry w spodniach i z przewieszoną koszulą przez ramię. O Boże te mięśnie są... Kurwa o czym ja myślę ?! Spojrzałam   z powrotem na Nik pytającym wzrokiem. Miała już na sobie spodenki i bluzkę.
- Moja mama dzwoniła 9 razy! A brachol 5! Muszę lecieć!
- Jak chcesz mogę Cię powieść - odezwał się gentelmen.
- Nie spoko, ja mam 5 minut drogi, weź lepiej Al - nawet w pośpiechu nie brakuje jej humoru. Harry spojrzał na mnie w triumfem w oczach.
- Nie dzięki poradzę sobie. - odpowiedziałam, przytuliłam Nik na pożegnanie i zaczęłam pakować do końca torbę. Założyłam na mokre bikini ciuchy. Nie wzięłam bielizny, bo nie miałam w planach zimnej kąpieli. Już miałam odejść...

--------------------------------------------------
no heeejo :D oto kolejne moje wypociny ! xD
Ludzie błagam Was zostawiajcie jakiś ślad po sobie ! Niby wejścia są, a komentarzy brak. Nie wiem czy podoba Wam się wygląd i inne szczegóły, a najważniejsze czy podoba Wam się opowiadanie. Piszę rozdziały w zeszycie i czasami wydaje mi się, że przepisywanie to tylko strata czasu. Więc liczę na Was i czekam na komentarze :)