Co on sobie wyobrażał? Bo niby uwierzę w bajeczkę z wujkiem! A jeszcze Noah mnie podejrzewa, że go nasłałam. Przy kolacji pokłóciliśmy się tak, że w połowie posiłku mój brat przeniósł się do salonu. Po jedzeniu posprzątałam i poszłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam błądzić myślami. Nie wiem dlaczego akurat wokół Harrego. "Przecież ja go nienawidzę. Ten sukinsyn mnie pocałował! Ale jego usta są takie pełne, delikatne i czułe... kurwa! O czym ja myślę?! On obmacywał moje pośladki! Jego ręce są takie silne i duże... musi być dobry w łóżku... Czy ja , kurwa, wariuję?! Dlaczego tak o nim myślę?! Mogłam mu władować od razu kulkę w łeb! Nie miałabym wyrzutów sumienia." Leżałam tak i kłóciłam się sama ze sobą. W pewnym momencie wydałam z siebie jęk na znak, że się poddaję i moje myśli wygrały.
- Alice, dobrze się czujesz?- zapytał zmartwiony Jace, który nie wiem jak długo stał w drzwiach.
- Tak... Nie.
- No dawaj co się dzieje Al? - usiadł obok mnie na łóżku i wpatrywał się w moje oczy. Nie chciałam z nim o tym gadać, więc niewiele myśląc wpiłam się w jego usta, zapominając, że jestem na niego zła. Jemu chyba, a raczej na pewno się spodobało. Złapał mnie za biodra i usadził na sobie tak, że siedziałam okrakiem. Pomimo, że całowałam Jace wiele razy, teraz było coś nie tak. Albo on już nie umie tak dobrze całować, albo ja jestem lepsza. Jednak mój "głosik" miał lepszy pomysł: "To przez Harrego, on jest najlepszy!"
Nie wiem komu chciałam udowodnić, że tak nie jest. Ściągnęłam koszulkę Jace'a przez głowę cały czas całując go namiętnie. Jego ręce błądziły po moim ciele. Zatrzymał się przy moim staniku. Dwoma palcami, bez problemu, odpiął przez bluzkę stanik. Włożył ręce pod materiał i zaczął masować moje piersi. Przeniosłam się z pocałunkami na jego szyję. Moje ręce błądziły po jego torsie. Jechały coraz niżej, aż w końcu dotarły do gumki od bokserek. Już miałam wsadzić tam rękę, gdy nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się z trzaskiem.
- Tak myślałem, że spotkam was w takiej pozycji!
- Kurwa Simon naucz się pukać! - syknęłam nie odrywając się od Jace'a.
- Dobra sory, sory - roześmiał się.
- Dupek!
- Dzięki Al. A tak w ogóle to szykuj się, jedziemy.
- Nie chce mi się - mruknęłam.
- Dokończymy później - szepnął mi Jace do ucha, jednocześnie ściskając moje piersi przez co wydałam z siebie jęk.
- No dobra- odszepnęłam - ile lat ?
- 23 - powiedział Simon i wyszedł.
Pocałowałam jeszcze raz Jace'a i zeszłam z niego. Był niezadowolony. Ja zresztą też. Hmm... stanęłam przed szafą. Ofiara ma 23 lat, czyli napalony idiota.
- Coś seksi i bez zamka, żebym mógł łatwiej z Cię rozebrał wieczorem - mruknął mi do ucha ciemnowłosy. Roześmiałam się tylko. Na dworze było ciepło, więc wzięłam białą bokserkę i obcisłą czarną spódniczkę, która dużo nie zakrywała. Do tego założyłam czarne wysokie szpilki. Przebrałam się w to przed szafą nie zważając, że na łóżku nadal leży Jace. Co chwilę mruknął jakiś pochlebny komentarz, ale wiedział, że nie może mi teraz przeszkadzać. W końcu chodzi również o jego kasę. Poszłam do łazienki i zaczęłam makijaż. Nie lubię być taka jak inne, więc muszę mieć swój "znak". Jako, że w klubach jest ciemno i często nie widać oczu to ja zakładam specjalne rozświetlające soczewki. W ciemnościach bardzo dobrze je widać. Po zrobieniu mocnego makijażu weszłam z powrotem do mojego pokoju. Jace'a już nie było.
- Pewnie znudził się czekając- pomyślałam. Założyłam szpilki i wyszłam z pokoju. Od razu poczułam rękę w talii. Ktoś szepnął mi do ucha:
- Ślicznie wyglądasz- i cmoknął mnie w policzek.
- Oh dziękuję, Ty Jace też- spojrzałam na jego... garnitur ?!
- To nie wiesz? Idziemy na bankiet.
----------------------------------------------------------------
I oto kolejny rozdział :) czekam na opinie :D
wtorek, 25 marca 2014
niedziela, 16 marca 2014
Ogłoszenie !
Siemka,
piszę to w osobnym poście, bo widzę, że nie bardzo czytacie to pod rozdziałami. Dodałam już 6 rozdziałów a komentarzy jest nadal 0! Nie wiem czy Wy to czytacie, czy nie ale wejścia są i bardzo chciałabym poznać Waszą opinię. Nie będę pisać pod rozdziałami czegoś typu "2 komentarze= nowy rozdział" bo dla mnie samej jest to wkurzające. Ale proszę wyraźcie swoją opinię na temat tego opowiadania. Czekam :)
piszę to w osobnym poście, bo widzę, że nie bardzo czytacie to pod rozdziałami. Dodałam już 6 rozdziałów a komentarzy jest nadal 0! Nie wiem czy Wy to czytacie, czy nie ale wejścia są i bardzo chciałabym poznać Waszą opinię. Nie będę pisać pod rozdziałami czegoś typu "2 komentarze= nowy rozdział" bo dla mnie samej jest to wkurzające. Ale proszę wyraźcie swoją opinię na temat tego opowiadania. Czekam :)
środa, 12 marca 2014
Rozdział 6
Harry nie przerywając pocałunku odwrócił się tak, że to on opierał się o ścianę. Uwolniłam jedną rękę. Namacałam broń na pasku. Lewą ręką odczepiłam ją a prawą położyłam tak, że pistolet spadł idealnie na nią. Próbowałam go odepchnąć, ale na marne. Zatrzymał swój język dopiero, gdy zimna lufa mojego pistoletu dotknęła jego prawej skroni. Odsunął się zaskoczony.
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
- Alice, śliczna, nie przesadzaj!
- Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
- Hej Al! Wygraliśmy! Wszyscy! -krzyknął Noah, a ja się do niego przytuliłam.
- Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał o sobie znać. Odkleił się.
- I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
- Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D
- Jeszcze raz mnie, kurwa, tkniesz a Cię zabiję!
Podniósł ręce w geście poddania się. Podniosłam torbę i się od niego odsunęłam.
- Alice, śliczna, nie przesadzaj!
- Nie mów tak do mnie, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli będziesz mnie śledził, nękał, bądź coś to powiem wszystko Noah'owi, a wtedy ta Twoja twarzyczka, będzie wyglądać jak kwaśne jabłko, podczas Twojego pogrzebu.
Odwróciłam się na pięcie od zdezorientowanego Harry'ego. Przed wyjściem z uliczki podpiełam zwinnie broń na pas i wyszłam z podniesioną głową.
Całą drogę zastanawiałam się co ten czerwony wymyśli. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk silnika. Stałam już pod domem, a "moja rodzina" właśnie wróciła z "wycieczki". Gdy wyszli z samochodów wszyscy mieli uśmiechnięte i zadowolone miny.
- Hej Al! Wygraliśmy! Wszyscy! -krzyknął Noah, a ja się do niego przytuliłam.
- Gratuluję chłopaki! -wyszczerzyłam się. Pocałowałam każdego w policzek, został jeszcze Jace. Zamiast nastawić policzek to złapał mnie za biodra i pocałował namiętnie w usta. Noah jak zwykle dał o sobie znać. Odkleił się.
- I co? Żadna dziwka nie całuje tak dobrze jak ja? - zapytałam z przymrużonymi oczami. Szczerze ten pocałunek był o milion razy lepszy niż ten przymuszony z Harrym.
- Oj całują, całują, ale w klubach. Na wyścigach nie ma tak dobrych. - chłopcy już nie mogli ze śmiechu. Prychnęłam, rzuciłam torbą w Simona i poszłam obrażona do domu. Po 2 minutach dołączyli do mnie. Otworzyłam lodówkę i widząc pustkę postanowiłam zamówić jedzenie.
- To co pizza? - krzyknęłam w stronę salonu, gdzie siedzieli chłopacy i dzielili się wrażeniami z wyścigu. Moją odpowiedzią było głośne "tak!" wszystkich na raz. Zadzwoniłam do pizzernii, zamówiłam największą jaką się dało i poszlam do moich głodomorów. Usiadłam oczywiście najdalej jak sie dało od Jace'a. Postanowiłam wybrać miejsce obok Chada. On jednak zamiast się przesunąć, złapał mnie w talii i posadził na kolanach. Wzrok Jace'a był bezcenny. Jednak pech chciał, że Chad wyczuł mój pas z bronią przez bluzkę.
-Ej mała, co robiłaś z pistoletem?- zapytał, a mnie zamurowało- wiesz, że to nie zabawka?
uratował mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i rzuciłam tylko:
- Cha Cha Cha! i kto to mówi ? tak wiem- i wyszłam z pokoju. Otworzyłam i myślałam, że zaraz zatrzasnę te drzwi.
-Co ja do Ciebie kurwa mówiłam ?! Chyba serio chcesz być nie żywy! - wysyczałam przez zęby.
-Sory mój wuja kazał mi rozwozić pizzę z jego pizzernii. Ale muszę mu podziękować- uśmiechnął się bezczelnie. Już chciałam wyciągnąć broń, ale mój brzuch przypomniał o sobie.
- Ile ?- zapytałam się tylko. Jego mina była zbita z tropu.
-Ile płacę za pizzę?
-Aaa! No tak! Dla Ciebie za darmo, śliczna.
-Noah !- krzyknęłam i zabrałam pizzę z rąk Harrego.
-Słucham? Jakiś problem Alice?- zapytał mój brat.
-Zapłać panu- powiedziałam i weszłam do kuchni. Za chwilę do moich uszu doszły krzyki i zatrzaskiwanie drzwi frontowych. Noah cały wkurwiony wszedł do pomieszczenia gdzie ja już zdążyłam wyciągnąć talerze. Robiłam to ze spokojem, chociaż byłam zła nie mnie niż Noah.
-Luck! Idź po sok do garażu!
-Jaki sok? Piwo pijemy!- rzucił Chad.
-Dzięki, że o mnie też myślicie- powiedziałam i sama chcialam iść sobie po napój, ale Luck wszedł do kuchni z kartonem dla mnie. Podziękowałam i podałam każdemu piwo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Ale wiesz co...Ty gotujeszz lepiej od każdej dziwki- oznajmił Jace z pełną buzią. Chłopacy zaczęli chichotać, a ja kopnęłam go pod stołem, że aż zawył z bólu. Noah'owi nie było do śmiechu.
-Wiedziałaś?- zapytał groźnie patrząc na mnie.
----------------------------------------------------------
Witaam :3 dawno mnie nie było, ale spokojnie nie zapomniałam :D po prostu nie miałam ochoty, ani motywacji do przepisywania więc PROSZĘ O KOMENTARZE :D
sobota, 22 lutego 2014
Rozdział 5
Już miałam odejść, gdy poczułam rękę na mojej talii.
- Już się nie opieraj mojemu urokowi - prychnęłam i zaczęłam się wyszarpywać z uścisku. On jest zbyt silny!
- Jak zobaczy Cię mój brat to dostaniesz w mordę - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś tego warta -szepnął mi do ucha.Zamurowało mnie.
- Muszę iść do kibla - powiedziałam i ruszyłam, jego ręka nie zmieniła położenia. Na szczęście do środka wpuścił mnie samą. Ugh... kible na plaży! Zero okien... Nawet nie ma jak uciec. Weszłam do kabiny, aby czasem nie przestraszyć jakiejś kobiety. Wyciągnęłam z torebki pistolet. Jak dobrze,że mam luźną bluzkę. Zapięłam pas do broni pod piersiami i przyczepiłam pistolet. Nie widać go. Wyszłam i przejrzałam się w lustrze. Jest dobrze. Wyszłam i zobaczyłam, że Harry z kimś gada.
- Teraz albo nigdy - mruknęłam i szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do wyjścia z plaży.
- Hej! Hej! Śliczna! Gdzie uciekasz?
- Cholera...- odwróciłam się, a on stał już za mną.
- Nie uciekniesz tak szybko -uśmiechnął się. Złapał mnie w talii i razem ruszyliśmy do wyjścia. Gdy się wyszło z plaży to po lewej stronie była ciemna uliczka z tyłu.
- Gdzie masz samochód? -zapytałam.
- Tam naprzeciwko - wskazał białe Audi Q7. Takie samochody nie robią już na mnie wrażenia. Jedyny, który był moim marzeniem to R8. Noah twierdzi, że ktoś się połapie, że coś jest nie tak. Muszę się więc bujać Audi A5.
Mijając uliczkę Harry rozglądnął się dookoła. Nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wciągnął mnie do niej. Przez to że trzymał mnie w talii musiałam iść, a raczej zostałam wepchnięta tam gdzie on chciał. Ściągnął torbę z mojego ramienia. Oparł mnie o ścianę.
-Daj się ponieść -powiedział i wpił się ustami w moje. Gdy odrzucałam jego język złapał mnie za pośladki co wywołało u mnie jęk zaskoczenia. Wykorzystał to i wsadził swój język do moich ust.
----------------------------------------------------
no to kolejny rozdział! :D dawno mnie tu nie było, ale spokojnie nie zapomniałam o blogu :D no to mam nadzieję, że się podobał rozdział i dodacie swoją opinię w komentarzu :)
- Już się nie opieraj mojemu urokowi - prychnęłam i zaczęłam się wyszarpywać z uścisku. On jest zbyt silny!
- Jak zobaczy Cię mój brat to dostaniesz w mordę - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś tego warta -szepnął mi do ucha.Zamurowało mnie.
- Muszę iść do kibla - powiedziałam i ruszyłam, jego ręka nie zmieniła położenia. Na szczęście do środka wpuścił mnie samą. Ugh... kible na plaży! Zero okien... Nawet nie ma jak uciec. Weszłam do kabiny, aby czasem nie przestraszyć jakiejś kobiety. Wyciągnęłam z torebki pistolet. Jak dobrze,że mam luźną bluzkę. Zapięłam pas do broni pod piersiami i przyczepiłam pistolet. Nie widać go. Wyszłam i przejrzałam się w lustrze. Jest dobrze. Wyszłam i zobaczyłam, że Harry z kimś gada.
- Teraz albo nigdy - mruknęłam i szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do wyjścia z plaży.
- Hej! Hej! Śliczna! Gdzie uciekasz?
- Cholera...- odwróciłam się, a on stał już za mną.
- Nie uciekniesz tak szybko -uśmiechnął się. Złapał mnie w talii i razem ruszyliśmy do wyjścia. Gdy się wyszło z plaży to po lewej stronie była ciemna uliczka z tyłu.
- Gdzie masz samochód? -zapytałam.
- Tam naprzeciwko - wskazał białe Audi Q7. Takie samochody nie robią już na mnie wrażenia. Jedyny, który był moim marzeniem to R8. Noah twierdzi, że ktoś się połapie, że coś jest nie tak. Muszę się więc bujać Audi A5.
Mijając uliczkę Harry rozglądnął się dookoła. Nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wciągnął mnie do niej. Przez to że trzymał mnie w talii musiałam iść, a raczej zostałam wepchnięta tam gdzie on chciał. Ściągnął torbę z mojego ramienia. Oparł mnie o ścianę.
-Daj się ponieść -powiedział i wpił się ustami w moje. Gdy odrzucałam jego język złapał mnie za pośladki co wywołało u mnie jęk zaskoczenia. Wykorzystał to i wsadził swój język do moich ust.
----------------------------------------------------
no to kolejny rozdział! :D dawno mnie tu nie było, ale spokojnie nie zapomniałam o blogu :D no to mam nadzieję, że się podobał rozdział i dodacie swoją opinię w komentarzu :)
środa, 5 lutego 2014
Rozdział 4
Po 30 minutach, przyznam, zasnęłam.
Nagle poczułam, że coś zimnego na mnie kapie. Odwróciłam głowę,
myśląc, że to tylko sen. Nagle poczułam, że lecę. Szybko
otworzyłam oczy. Nie wiedziałam co się dzieje. Zbliżałam się do
wody. Zaczęłam szybko rozglądać się. Dopiero teraz zauważyłam,
że ktoś mokry niesie mnie na rękach w pozycji panny młodej, a
tym kimś był Harry. Z jego pięknych (już nie) loków kapała
woda. To ona mnie obudziła. Woda zaczęła chlupotać.
- Harry, kurwa, co Ty robisz ?!-
krzyknęłam, lecz on nic sobie z tego nie robił, wchodził coraz
głębiej. Stał już w wodzie po kolana. Muszę coś wymyślić! Gdy
woda sięgała mu połowy ud, przysunęłam się do niego i
szepnęłam.
- Jak mnie teraz wrzucisz do wody to
Cię zabiję – musiał się nie spodziewać mojego czynu, bo
przystanął.
- Ciekawe jak...
- Bronią
- A masz ją przy sobie ? - zaczął
zadziornie.
- Nie każ mi jej używać, bo.. - nie
dokończyłam.
Harry zanurzył się. Chciałam się mu
wyrwać, ale on mnie nie puszczał. Woda była taka lodowata. Po paru
sekundach w końcu się wynurzył, nadal mnie trzymając.
- Harry !! Zabiję Cię ! - wrzasnęłam.
On jednak nic sobie z tego nie zrobił i uśmiechnął się z
triumfem w oczach. Wyszedł z wody i nadal mnie niósł. W końcu
położył mnie na kocu, usiadł obok.
- I co śliczna podobało się ? -
zapytał z chamskim uśmieszkiem. Nawet się nie odezwałam.
Odwróciłam się do Nik, która nadal smacznie spała.
- Nik, Nik ! - potrząsnęłam nią –
musimy iść.
Otworzyła nie chętnie oczy. Po chwili
zaczęłyśmy się pakować. Okryta ręcznikiem nadal się trzęsłam.
Harry wstawał już z koca, gdy specjalnie wzięłam mu go spod dupy.
Musiałam mocno go pociągnąć, bo chłopak od razu się przewrócił
się z powrotem na dół. Wpadł w piasek. Nic by się nie stało,
gdyby nie fakt, że był mokry.
- Co do kurw... - opanował się
jednak. Wstał, podszedł do mnie. Uśmiechnął się najładniejszym
uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam. Złapał mnie za biodra i
przysunął do siebie. Już byłam gotowa, że weźmie mnie na ręce
i wrzuci do wody.
- Tak się bawimy, ślicznotko ? No
więc dobrze – uśmiechnął się łobuzersko i odszedł. Nie wiem
gdzie poszedł. Stałam tam owinięta ręcznikiem zastanawiając się
co ten wariat wymyślił. - O w mordę –
dopiero ten pisk przypomniał mi, że Nik też tu jest.
- Co się stało ? - spojrzałam
na koleżankę, która z przerażeniem patrzyła na telefon. Nagle
obok mnie zmaterializował się Harry w spodniach i z przewieszoną
koszulą przez ramię. O Boże te mięśnie są... Kurwa o czym ja
myślę ?! Spojrzałam z powrotem na Nik pytającym wzrokiem. Miała już na sobie spodenki i bluzkę.
- Moja mama dzwoniła 9 razy! A brachol 5! Muszę lecieć!
- Jak chcesz mogę Cię powieść - odezwał się gentelmen.
- Nie spoko, ja mam 5 minut drogi, weź lepiej Al - nawet w pośpiechu nie brakuje jej humoru. Harry spojrzał na mnie w triumfem w oczach.
- Nie dzięki poradzę sobie. - odpowiedziałam, przytuliłam Nik na pożegnanie i zaczęłam pakować do końca torbę. Założyłam na mokre bikini ciuchy. Nie wzięłam bielizny, bo nie miałam w planach zimnej kąpieli. Już miałam odejść...
--------------------------------------------------
no heeejo :D oto kolejne moje wypociny ! xD
Ludzie błagam Was zostawiajcie jakiś ślad po sobie ! Niby wejścia są, a komentarzy brak. Nie wiem czy podoba Wam się wygląd i inne szczegóły, a najważniejsze czy podoba Wam się opowiadanie. Piszę rozdziały w zeszycie i czasami wydaje mi się, że przepisywanie to tylko strata czasu. Więc liczę na Was i czekam na komentarze :)
- Moja mama dzwoniła 9 razy! A brachol 5! Muszę lecieć!
- Jak chcesz mogę Cię powieść - odezwał się gentelmen.
- Nie spoko, ja mam 5 minut drogi, weź lepiej Al - nawet w pośpiechu nie brakuje jej humoru. Harry spojrzał na mnie w triumfem w oczach.
- Nie dzięki poradzę sobie. - odpowiedziałam, przytuliłam Nik na pożegnanie i zaczęłam pakować do końca torbę. Założyłam na mokre bikini ciuchy. Nie wzięłam bielizny, bo nie miałam w planach zimnej kąpieli. Już miałam odejść...
--------------------------------------------------
no heeejo :D oto kolejne moje wypociny ! xD
Ludzie błagam Was zostawiajcie jakiś ślad po sobie ! Niby wejścia są, a komentarzy brak. Nie wiem czy podoba Wam się wygląd i inne szczegóły, a najważniejsze czy podoba Wam się opowiadanie. Piszę rozdziały w zeszycie i czasami wydaje mi się, że przepisywanie to tylko strata czasu. Więc liczę na Was i czekam na komentarze :)
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Rozdział 3
Gdy zeszliśmy na dół już ubrani wszyscy siedzieli w kuchni. Podeszłam do lodówki, spojrzałam i zamknęłam.
- Co na śniadanie chłopacy ?
- Ciebie... - murknął mi do ucha Jace, gdy podszedł i złapał mnie w talii. Usłyszeliśmy niezadowolone mrukniecie Noah'a.
- To ja poproszę naleśniki - powiedział mój braciszek. Reszta chłopaków przytaknęła. Zabrałam się za przygotowanie. Gdy smażyłam je na patelni poczułam ręce na moich biodra i szept Jace'a na mojej szyi.
- Proszę... oddaj mi się... - odwróciłam się i widziałam jego desperację w oczach.
- Kochanie, nie mogę - pocałowałam go delikatnie w usta i wróciłam do smażenia.
Po śniadaniu chłopacy oświadczyli, że za pół godziny wyjeżdżają na wyścig. Nigdy nie maiłam nic przeciwko temu.
- No ! To ja zrobiłam śniadanie, ale wy zmywacie ! - powiedziałam i szybko pobiegłam do góry. Skoro oni wychodzą to ja też. Wzięłam telefon i napisałam do Nik. Jest to moja koleżanka, lecz ona nie zna prawdy, dla jej bezpieczeństwa.
- Co na śniadanie chłopacy ?
- Ciebie... - murknął mi do ucha Jace, gdy podszedł i złapał mnie w talii. Usłyszeliśmy niezadowolone mrukniecie Noah'a.
- To ja poproszę naleśniki - powiedział mój braciszek. Reszta chłopaków przytaknęła. Zabrałam się za przygotowanie. Gdy smażyłam je na patelni poczułam ręce na moich biodra i szept Jace'a na mojej szyi.
- Proszę... oddaj mi się... - odwróciłam się i widziałam jego desperację w oczach.
- Kochanie, nie mogę - pocałowałam go delikatnie w usta i wróciłam do smażenia.
Po śniadaniu chłopacy oświadczyli, że za pół godziny wyjeżdżają na wyścig. Nigdy nie maiłam nic przeciwko temu.
- No ! To ja zrobiłam śniadanie, ale wy zmywacie ! - powiedziałam i szybko pobiegłam do góry. Skoro oni wychodzą to ja też. Wzięłam telefon i napisałam do Nik. Jest to moja koleżanka, lecz ona nie zna prawdy, dla jej bezpieczeństwa.
"Hej Nik! co dziś robisz? Może wypad na plażę?"
Nie czekałam długo. Uśmiechnęłam się, gdy odpowiedź była twierdząca. Było dziś ciepło. Był lipiec, a więc wakacje.Noah nigdy nie zmuszał mnie do nauki, więc czasami chodziłam do szkoły, a czasami mi się nie chciało. Wzięłam oczojebne pomarańczowe krótkie spodenki oraz białą bluzkę oversize. Spakowałam do torby ręcznik i koc. Przebrałam się w strój kąpielowy i wcześniej przygotowane ciuchy. Jak to miałam w zwyczaju ukryłam również w torbie broń. Na wszelki wypadek. Zeszłam na dół by zrobić sobie i Nik kanapki. Weszłam do kuchni i uszykowałam posiłek.Usłyszałam rozmowy w salonie. Weszłam do pokoju, aby po informować ich, że idę na plażę. Gdy tylko weszłam poczułam wzrok wszystkich na mnie i usłyszałam gwizd. Obróciłam się dookoła własnej osi z rękami na biodrach i zaczęłam się śmiać.
- Co jest mała- spytał Noah.
- Skoro wy jedziecie to ja idę na plażę - oznajmiłam.
Żaden nie zaprzeczył. A spróbowali by ! Wróciłam do kuchni po torbę i usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie zdążyłam podejść, a ona stało już w środku z uśmiechem i oczami zatopionymi w Jace. Zawsze jej się podobał, a ja nigdy nie mówiłam jej co nas łączy.
- Hej - przytuliłam ją. Wyjąkał coś nadal nie spuszczając wzroku z przystojniaka.
- Ja wychodzę - krzyknęłam w stronę salonu.
- Alice! Wzięłaś...
- Tak,tak ! Nie zapomniałam koca!- przerwałam szybko Noah'owi. Już miałam wyjść, ale zatrzymała mnie ręka.
- A buzi na do widzenia ?- zrobił smutną minkę Jace. Chciałam pocałować go w policzek, ale cwaniak obrócił głowę idealnie. Moje usta spotkały się z jego.
- Idiota!- rzuciłam i popchnęłam go. Całą drogę na plażę trwało przesłuchanie. No dzięki Jace ! W końcu moje męczarnie się skończyły, bo doszłyśmy. Rozłożyłyśmy koc. Po 10 minutach leżenia stwierdziłam, że chce mi się pić. Nik też chciała, więc poszłam po piwo do baru. Czekając na napój moją uwagę przykuły idealnie wyrzeźbione plecy. Nogi też miał ładne ! Nagle mój "ideał" odwrócił się, a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
- O ! Cześć śliczna ! - ignoruj, ignoruj, ignoruj!
- Dziękuję - odpowiedziałam tylko barmanowi.
- Hej! A ja jestem niewidzialny... Alice ?
- No widzę Cię i... ?
- No już nie udawaj - uśmiechnął się- przywitaj się chociaż.
- Cześć - już miałam odejść, ale on nagle znalazł się przede mną. Jego głębia wpatrywała się we mnie- Czego chcesz ?
-Tylko pomóc w zaniesieniu- wskazał na kubki z piwem. Bezcermonialnie wręczyłam mu je i odeszłam nie patrząc czy idzie za mną. Gdy doszłam do koca musiał iść za mną, bo oczy Niki zrobiły się jak spodki.
- Dobra dzięki, że pomogłeś - odwróciłam się i chciałam zabrać od niego kubki, lecz on podniósł je za wysoko. Podał jeden Nik, a drugi mi i się tak ślicznie uśmiechnął.
- Hej ! Jestem Nikol może dosiądziesz się do nas ?- no już miał sobie iść ! Położyłam się i udałam, że mnie to nie interesuje.
- Chętnie - poczułam jak miejsce obok mnie zostało zajęte.
------------------------------------------------
No i jest rozdział. Naprawdę nie wiem czy Wy to czytacie, czy przez przypadek wpadacie, ale proszę dajcie jakiś komentarz bo nie wiem czy się podoba. To czekam na komy ;)
------------------------------------------------
No i jest rozdział. Naprawdę nie wiem czy Wy to czytacie, czy przez przypadek wpadacie, ale proszę dajcie jakiś komentarz bo nie wiem czy się podoba. To czekam na komy ;)
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Rozdział 2
No to zapraszam na moje wypociny :D liczę na komentarz :)
---------------------------------------------------
Harry puścił moją dłoń, rzucił papierosa i spojrzał wzrokiem mordercy na Noah'a. Nie wiedziałam o co chodzi. Przecież znam wszystkich z innych gangów.
- Chodź tu, kurwa - mój brat był nieźle wkurwiony. Podeszłam do niego jakby nigdy nic. Złapał mnie w talii.
- Jeszcze raz ją tkniesz, a nie żyjesz !
Dosłownie wepchnął mnie do samochodu. Z tyłu siedział Jace.
- Czy Ty kurwa jesteś poważna ?! - wydarł się Noah i ruszył.
- Nie wiem o co wam chodzi ! - nie byłam dłużna.
- Wiesz kim był ten koleś ? - zapytał jedyny spokojny Jace.
- Koleś który dał min ogień.
- Nie tylko. To był nowy z gangu czerwonych.
- Sorry, nie wiedziałam - rzuciłam patrząc w boczną szybę. Po dojechaniu do domu Noah od razu kazał przynieść sobie i chłopakom piwo. Zrobiłam co chciał i poszłam do mojego pokoju. Rozebrałam się. Wzięłam moją piżamę, którą były bokserki damskie i stanik sportowy. Poszłam do łazienki. Wzięłam dłuugi prysznic. Gdy rozczesywałam mokre włosy usłyszałam pukanie, a raczej walenie do drzwi.
- Czego ? - spytałam się szorstko.
- Wyleziesz w końcu ? Muszę się wylać ! - Chad.
- Idź na podwórko ! Noah dawno nie podlewał tej wierzby po prawej ! - Chad mruknął coś pod nosem, ale se poszedł. Ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju.
- Kurwa chcesz żebym zawału dostała ?!
- Przepraszam. _ Jace wstał i podszedł do mnie. Zmierzył mnie wzrokiem.
- Pociągająco wyglądasz - mruknął mi do ucha. Czułam alkohol. Złapał mnie za biodra i przycisnął do swojej klatki piersiowej. Kiedyś chodziłam z Jace'em. Przeżyłam z nim nawet swój pierwszy seks. Jednak w pewnym momencie nasza miłość prysnęła. Ja miałam wielu chłopaków po nim, a on wiele dziewczyn. Ale nie raz zdarzyło się, że uprawialiśmy przyjcielski seks.
- Nie dziś Jace. - uśmiechnęłam się do niego i wyminęłam go. Położyłam się pod kołdrą.
- Zgasisz światło ? - posłuchał się. Zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że ktoś kładzie się obok. Jace złapał mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego nagi tors. Właśnie dlatego go kocham. Zawsze mnie rozumie. Po chwili słyszałam równomierne bicie jego serc i oddech. Przy stosowałam swój rytm do niego i usnęłam.
RANO
Obudziły wstrząsy mną.
- Jeszcze chwilę Noah... - wymamrotałam.
- Żaden Noah tylko ja, kiciu - dostałam całusa w usta. Już wiedziałam kto to. postanowiłam się z nim podroczyć.
- Jaka miła pobudka, Nate - nagle nie czułam poruszania się klatki pod moją głową. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Jaki Nate ?!
- Też Cię kocham Nate'usiu, misiu mój...
Nagle poczułam uścisk na ramionach i zostałam podniesiona do góry tak, aby Jace miał lepszy widok na moją twarz.
- Jaki kurwa Nate się pytam ?! - nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Jace wstał obrażony i podszedł do szafki gdzie zostawił ciuchy. Podeszłam do niego od tyłu i go przytuliłam.
- Oj nie gniewaj się. - pocałowałam go w szyję. Ignorował mnie. Obeszłam go tak, że stałam naprzeciw niego. Właśnie założył koszulkę. Unikał mojego wzroku. Nie miałam wyboru. Złapałam go za koszulkę i wpiłam się w jego usta. Był zdziwiony, ale odwzajemnił pocałunek. Zarzuciłam ręce na jego szyję, a on złapał mnie za pośladki.
- Stary to jest siostra naszego kumpla ! - do pokoju wlazł Simon.
- Wypierdalaj - rzuciliśmy jednocześnie i wróciliśmy do poprzedniej czynności.
---------------------------------------------------
Harry puścił moją dłoń, rzucił papierosa i spojrzał wzrokiem mordercy na Noah'a. Nie wiedziałam o co chodzi. Przecież znam wszystkich z innych gangów.
- Chodź tu, kurwa - mój brat był nieźle wkurwiony. Podeszłam do niego jakby nigdy nic. Złapał mnie w talii.
- Jeszcze raz ją tkniesz, a nie żyjesz !
Dosłownie wepchnął mnie do samochodu. Z tyłu siedział Jace.
- Czy Ty kurwa jesteś poważna ?! - wydarł się Noah i ruszył.
- Nie wiem o co wam chodzi ! - nie byłam dłużna.
- Wiesz kim był ten koleś ? - zapytał jedyny spokojny Jace.
- Koleś który dał min ogień.
- Nie tylko. To był nowy z gangu czerwonych.
- Sorry, nie wiedziałam - rzuciłam patrząc w boczną szybę. Po dojechaniu do domu Noah od razu kazał przynieść sobie i chłopakom piwo. Zrobiłam co chciał i poszłam do mojego pokoju. Rozebrałam się. Wzięłam moją piżamę, którą były bokserki damskie i stanik sportowy. Poszłam do łazienki. Wzięłam dłuugi prysznic. Gdy rozczesywałam mokre włosy usłyszałam pukanie, a raczej walenie do drzwi.
- Czego ? - spytałam się szorstko.
- Wyleziesz w końcu ? Muszę się wylać ! - Chad.
- Idź na podwórko ! Noah dawno nie podlewał tej wierzby po prawej ! - Chad mruknął coś pod nosem, ale se poszedł. Ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju.
- Kurwa chcesz żebym zawału dostała ?!
- Przepraszam. _ Jace wstał i podszedł do mnie. Zmierzył mnie wzrokiem.
- Pociągająco wyglądasz - mruknął mi do ucha. Czułam alkohol. Złapał mnie za biodra i przycisnął do swojej klatki piersiowej. Kiedyś chodziłam z Jace'em. Przeżyłam z nim nawet swój pierwszy seks. Jednak w pewnym momencie nasza miłość prysnęła. Ja miałam wielu chłopaków po nim, a on wiele dziewczyn. Ale nie raz zdarzyło się, że uprawialiśmy przyjcielski seks.
- Nie dziś Jace. - uśmiechnęłam się do niego i wyminęłam go. Położyłam się pod kołdrą.
- Zgasisz światło ? - posłuchał się. Zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że ktoś kładzie się obok. Jace złapał mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego nagi tors. Właśnie dlatego go kocham. Zawsze mnie rozumie. Po chwili słyszałam równomierne bicie jego serc i oddech. Przy stosowałam swój rytm do niego i usnęłam.
RANO
Obudziły wstrząsy mną.
- Jeszcze chwilę Noah... - wymamrotałam.
- Żaden Noah tylko ja, kiciu - dostałam całusa w usta. Już wiedziałam kto to. postanowiłam się z nim podroczyć.
- Jaka miła pobudka, Nate - nagle nie czułam poruszania się klatki pod moją głową. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Jaki Nate ?!
- Też Cię kocham Nate'usiu, misiu mój...
Nagle poczułam uścisk na ramionach i zostałam podniesiona do góry tak, aby Jace miał lepszy widok na moją twarz.
- Jaki kurwa Nate się pytam ?! - nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Jace wstał obrażony i podszedł do szafki gdzie zostawił ciuchy. Podeszłam do niego od tyłu i go przytuliłam.
- Oj nie gniewaj się. - pocałowałam go w szyję. Ignorował mnie. Obeszłam go tak, że stałam naprzeciw niego. Właśnie założył koszulkę. Unikał mojego wzroku. Nie miałam wyboru. Złapałam go za koszulkę i wpiłam się w jego usta. Był zdziwiony, ale odwzajemnił pocałunek. Zarzuciłam ręce na jego szyję, a on złapał mnie za pośladki.
- Stary to jest siostra naszego kumpla ! - do pokoju wlazł Simon.
- Wypierdalaj - rzuciliśmy jednocześnie i wróciliśmy do poprzedniej czynności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)